Ewa Polak-Pałkiewicz

Nie raz przyszło mu walczyć z dziką przyrodą Azji i Oceanii, ukrywać się przez wiele tygodni w puszczy, by nie wpaść w ręce muzułmanów, unikać śmierci wśród drapieżnych zwierząt i węży trucicieli, nie dać porwać się falom rozszalałego morza, ratować się przed śmiercią z rąk rozbójników, piratów i kanibali. Wszystko to przetrwał, bo był mężem nieustannej modlitwy. To dzięki niej pokonywał wszelkie przeszkody. W młodości Franciszek Ksawery (1506–1552), zubożały szlachcic z Nawarry, marzył o błyskotliwej karierze kościelnej. Przystojny i wytworny młodzieniec, syn profesora uniwersytetu w Barcelonie, studiując w Paryżu filozofię i teologię, posiadał już w głowie precyzyjny plan, jak się w przyszłości urządzić; jego życie miało być możliwie najbliżej ideału stabilności, wygody, a nawet...
Ten łagodny, skromny, pełen uroku człowiek okazywał się nieugięty, bezlitosny i twardy, gdy chodziło o demaskowanie kłamstwa w samym Kościele. Był prawdziwym „młotem na herezje” i na heretyków. Modernizm, nękający Kościół od paru dziesięcioleci, nazwał „ściekiem wszystkich herezji” i tępił z żelazną konsekwencją. Pius X był też świadom destrukcyjnej siły złotoustego kłamstwa w Kościele. Kontestacja przez grupę sędziów polskiego prawa, agresywne incydenty na manifestacjach KOD-u. Plugawy język osobistości politycznych, groźby pod adresem sprawujących władzę, straszenie jej zwolenników… Przestępcy i zwyrodnialcy na stanowiskach szefów państw, rozpad rodzin, samotność dzieci zdradzonych przez rodziców, męczeństwo dzieci, które matki...
Norwid w opowieści Stanisława Falkowskiego pt. „Gladiator Prawdy” to ktoś, kto ma oczy. Choć oczy te słabną z roku na rok. Pomimo postępującej głuchoty ma też uszy. Norwid nas, współczesnych, widzi i słyszy lepiej niż ktokolwiek inny. Jak lekarz trzyma rękę na „drżącym pulsie świata”. Podczas krótkiego pobytu w Paryżu przed laty ktoś z moich przyjaciół zabrał mnie do miejsca, o którym wspominał wcześniej przyciszonym głosem. Miejsce miało być specjalne. Zobaczenie go uważano za obowiązek Polaka przybywającego do miasta nad Sekwaną. Wyruszyliśmy ku przedmieściom. Nic tu z czaru Wyspy św. Ludwika, nic z majestatycznego uroku Biblioteki Polskiej, nic z eleganckiego świata, który podziwialiśmy wcześniej, a który przypominać miał polskich...
Umieszczenie człowieka i jego „praw” w centrum myślenia sprawia, że porządek Boski stał się dla wielu ludzi czymś pozbawionym treści i znaczenia. Współczesny człowiek celebruje swoje istnienie, jakby to on był Bogiem, a dążenie do łatwego, wygodnego życia traktowane jest jako jego oczywisty obowiązek. Tymczasem niebo nie jest za darmo. Jedna ze znanych z bezkompromisowości pielęgniarek oddanych Kościołowi powiedziała niedawno, że jest przekonana, iż „w niebie nie będziemy tylko śpiewać »Alleluja«, z pewnością dostaniemy jakieś zadania do wykonania”. Wyraziła w ten sposób popularny dziś pogląd, że wieczne szczęście musi być rodzajem aktywizmu; kontemplacja Boga kojarzy się bowiem z biernością i nudą. Opinia charakterystyczna. Miarą rzeczy wiecznych czyni się rzeczy i sprawy ziemskie....
„Malarz, który musiał malować, jak woda musi płynąć” – mawiał o nim Stanisław Witkiewicz. „Chełmoński – podziw i strach ulic Monachium” – mówiono też o nim. I: „Józef tylko wtedy się nie dusi, kiedy maluje”. Jeden z największych – obok Matejki – artystów polskich był człowiekiem o dziecięcej wrażliwości. Łatwo go było pozyskać szczerością, brakiem pozy, ale jeszcze łatwiej zranić. Został „dotknięty” przez bliską osobę, z czym do końca życia nie mógł sobie poradzić. Cenił u ludzi najbardziej to, co określał mianem „prawdziwości”. Nie znosił fałszu ani w stosunkach między przyjaciółmi, ani w sztuce. Jego namiętnej miłości do Polski towarzyszyła miłość do przyrody, w której odnajdywał znaki, jakie Stwórca daje człowiekowi. Jako...

Pages