Ludzie

Łobuz ze Lwowa, bon vivant, który szlajał się po knajpach dniami i nocami, by nad ranem jako ostatni opuścić restaurację – tak zapamiętali Wojciecha Kilara przyjaciele z młodości. To z tego łobuza wyrósł wielki kompozytor, podziwiany przez Jana Pawła II. A także artysta, którego wrażliwość nie potrafiła zaakceptować pogardy, z jaką elity III RP traktują szarych Polaków. Wojciech Artur Kilar, wsławiony nie tylko muzyką filmową, lecz – może przede wszystkim – także kompozycjami, które zrewolucjonizowały muzykę klasyczną, urodził się 17 lipca 1932 r. we Lwowie. Jak podaje Maria Wilczek-Krupa, autorka biografii Kilara zatytułowanej „Kilar. Geniusz o dwóch twarzach”, matka kompozytora, Aniela Neonilla Batik, pochodziła z Podola, z miasteczka o ...
Piotr Lisiewicz
„Komunizm polski mniej wygląda na zjawisko socjalne niż na objaw patologiczny… Jak gdyby nadmiar miłości do Polski wyzwalał w chorych duszach nienawiść do Polski. Jak gdyby polskiemu prawu poświęcenia dla ojczyzny odpowiadał bunt lękających się tego prawa – hasłem poświęcenia ojczyzny. »Polski« komunizm wydaje się niemal całkowicie mieścić w zakresie psychiatrii… antypolskie nastawienie »polskich« komunistów stało się całym ich programem” – pisał Ignacy Matuszewski. Jak zapowiedzieli Antoni Macierewicz i Sławomir Cenckiewicz, prochy płk. Matuszewskiego wrócą do Polski. Jeśli wraz z nimi wróci do Polski jego myśl polityczna, może to być gwóźdź do trumny postkomunistycznych elit 16 listopada 2015 r. Sławomir Cenckiewicz napisał na Facebooku: „Odwiedziłem w ...
Dariusz Jarosiński
Nie mogło być w PRL-u obywatela po maturze, który nie poznałby losów Maćka Chełmickiego – bohatera „Popiołu i diamentu” Jerzego Andrzejewskiego, książki, w której autor dawał intelektualny glejt szlachetnym komunistom do rozprawienia się z bandyckim podziemiem niepodległościowym. Jakie jednak były prawdziwe losy prototypu głównego bohatera, czyli Stanisława Kosickiego? „Historia Roja” Jerzego Zalewskiego reklamowana jest jako „pierwszy film fabularny ukazujący losy Żołnierzy Wyklętych”. To tylko część prawdy. Pierwszym obrazem o Niezłomnych jest „Popiół i diament” Andrzeja Wajdy, zrealizowany na podstawie książki Jerzego Andrzejewskiego. Inna sprawa, że film Wajdy, podobnie jak proza Andrzejewskiego, są utworami fałszującymi historię, hańbiącymi...
Aleksander Hertz, właściciel jedynej liczącej się w dwudziestoleciu międzywojennym wytwórni filmowej, Sfinksa, orzekł, że świeżo upieczona aktorka teatralna, młodziutka Jadzia Smosarska, jest stworzona do filmu. Po czym wyznaczył jej termin zdjęć próbnych… i nie przyszedł. Smosarska nie bacząc na to, że ma do czynienia z „szychą”, napisała mu list z ostrą reprymendą, że tak traktuje kobiety. W odpowiedzi Hertz stwierdził, że „smarkatej” aktorki nie chce widzieć na oczy. Rok później i tak zaangażował ją do filmu. Powyższą historię opisywała sama Smosarska, a przytacza ją Małgorzata Hendrykowska w poświęconej aktorce monografii zatytułowanej po prostu „Smosarska”. Przyszła odtwórczyni ról polskich heroin i następczyni Poli Negri w ...
Dariusz Jarosiński
O wyczynach żołnierzy por. Stanisława Balli „Sowy” opowiadano legendy, bo rzeczywiście nie brakowało im fantazji i odwagi. Na styku trzech województw – pomorskiego, warszawskiego i olsztyńskiego – utworzyli niemal wolną od wpływów komunistów krainę partyzancką. Rozbili kilkanaście placówek UB, kilkadziesiąt posterunków MO, zlikwidowali kilkadziesiąt komitetów PPR. Ci komuniści, którym darowano życie, musieli zjeść partyjną legitymację i kilogram soli. Żołnierze por. „Sowy” nigdy nie ulegli w polu, choć ścierali się z silnymi bolszewickimi grupami operacyjnymi. Prowadzili niezwykle skuteczną taktykę walki partyzanckiej. O świetnej organizacji może świadczyć fakt, że bezpiece nie udało się wprowadzić do oddziału ani jednego konfidenta. Kompania „Sowy”, jak i cały Batalion Pomorski ROAK „...
Reżyser Wojciech Jerzy Has miał zwyczaj z bliskimi, lecz także z osobami, z którymi pracował, porozumiewać się za pomocą skrótów myślowych. Ci, którzy go znali, w mig rozumieli, o co chodzi. W innych przypadkach bywało różnie. Pewnemu aktorowi Has powiedział: „W tej kwestii musisz zrobić wyraźne odbicie”. Kamera poszła w ruch, aktor zaczął wygłaszać tekst. W pewnym momencie wydał z siebie… modulowane, przeciągłe beknięcie. Aktor zdziwił się, gdy Has trzymając się za głowę, uciekł z planu filmowego. Najwyraźniej nie o takie odbicie reżyserowi chodziło. Powyższą anegdotę zaczerpnęłam z książki Jadwigi Has „Życie w drugim planie”. Dzięki tej publikacji lata, które Has spędził u boku swojej drugiej żony, należą do najszerzej opisanych, jeśli chodzi o jego życie prywatne. Bo – co ciekawe i...
Dariusz Jarosiński
10 lutego 1940 r. o świcie rozpoczęła się pierwsza masowa wywózka Polaków na Syberię. Nocny łomot do drzwi, trochę czasu na spakowanie i kilkutygodniowa podróż zimnymi, zaryglowanymi wagonami na zesłanie. Wywieziono wówczas 140 tysięcy osób. Była to osobista zemsta Stalina, gdyż deportowano przede wszystkim rodziny osadników wojskowych, uczestników wojny z bolszewikami w 1920 r., oraz rodziny służby leśnej i urzędników państwowych. W latach 1940–1941 były cztery masowe deportacje, ale wywózki Polaków trwały do 1956 r. Chyba już nigdy nie dowiemy się, ilu Polaków deportowano, ilu zmarło, zginęło. Związek Sybiraków mówi o ponad milionie wywiezionych na Wschód, historycy dowodzą, iż była to liczba co najmniej o połowę mniejsza – ale i tak duża,...
W Domu Aktora opowiadano sobie historię o duchach, była jesień, deszczowy wieczór, nastrój grozy. Jedna z opowieści dotyczyła malarza, który mieszkał w leśniczówce, u posępnej wdowy po leśniczym. Pewnej nocy malarz odwrócił się i za oknem ujrzał wykrzywioną, straszną gębę. Chociaż twarz zaraz zniknęła, był tak przerażony, że z pamięci namalował widziadło. Gdy obraz zobaczyła leśniczyna, zemdlała. Okazało się, że była to twarz jej męża, który jakiś czas temu się powiesił. Wszystkim zrobiło się nieswojo. Wkrótce kobiety zaczęły mdleć – w oknie domu pojawiła się okropna twarz z wielkim nosem. Duch? Nie. Były to genitalia Bogumiła Kobieli, który wraz z przyjacielem, Zbigniewem Cybulskim, opuścił pokój. Podeszli do okna, Kobiela wszedł na ramiona kolegi, zdjął spodnie i pokazał, co pokazał...
Piotr Lisiewicz
W czerwcu 1939 r. Ludwik Kruszelnicki opublikował humoreskę „Nogi towarzyszki Gałuszkiny”, w której sparodiował życie w Sowietach. Po wkroczeniu Armii Czerwonej został skazany na 15 lat więzienia. A po ucieczce i kolejnej, tym razem niemieckiej niewoli, na wygnaniu walczył z komunizmem piórem. Jeden  z najlepszych polskich felietonistów, znawca Lwowa i podróżnik mieszkający w Australii, w III RP pozostaje całkowicie zapomniany. W czasie jednej z wielu swych podróży Ludwik Kruszelnicki wybrał się samolotem na wyspę Tonga. W liniach Air Pacific trwał akurat strajk, lecz piloci nie przyłączyli się do pro- testu. Odwrotnie, wobec nieobecności stewardes, zastępowali je w pracy. By wynagrodzić podróżnym niedogodności, podjęli też męską decyzję, ażeby drinki na pokładzie...
Dariusz Jarosiński
– Podstawą naszej walki z okupantem, z komunizmem, była wiara w Boga – mówi Bronisław Karwowski. – Kto wierzy w Boga, ten kocha ojczyznę. Trzykrotnie cudem ocalałem, strzelano do mnie z bliskiej odległości. Widocznie Pan Bóg miał wobec mnie jakieś zamiary. Bronisław Karwowski „Grom” skończy w marcu 2016 r. 92 lata. Jest ostatnim żyjącym żołnierzem oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego słynnego dowódcy, por. Henryka Jastrzębskiego „Zbycha”. Jest jednym z ostatnich, który miał okazję znać legendy polskiego podziemia antykomunistycznego na północnym Mazowszu i Podlasiu, m.in. kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”, kpt. Romualda Rajsa „Burego”, płk. Władysława Żwańskiego „Błękita”, por. Tadeusza Narkiewicza „Ciemnego”, st. sierż. Michała...
Mocno już leciwy Marian Brandys coraz więcej czasu spędzał w Domu Pracy Twórczej w Oborach. Pewnego razu spacerował po okolicy z Anną Strońską. Przyglądali się kanadyjskim gęsiom. Na Brandysie piękne ptaki nie zrobiły najmniejszego wrażenia. Więcej – oceniał je negatywnie. W końcu, nachmurzony i niezadowolony, poskarżył się Strońskiej: „Nie lubię tu przyjeżdżać, nie lubię stąd wyjeżdżać”. „No to co pan lubi, panie Marianie?” – zapytała pisarza Strońska. Brandys na to: „Narzekać”. Tę anegdotkę przytaczała sama Strońska na łamach „Kultury” w 1999 r. Przytoczona scenka dobrze charakteryzuje zarówno Brandysa, jak i jego nieco zjadliwe poczucie humoru. Sarkastyczny dowcip zaczął zresztą charakteryzować Mariana Brandysa dopiero w późniejszym okresie...
Jacek Liziniewicz
Postać legenda. Wyjątkowa pod każdym względem. Prawdziwy wzór antykomunizmu. Piłsudczyk. Sprawiedliwy sędzia. Człowiek, który przez całe życie, niezależnie od czasów i politycznej rzeczywistości, walczył o jedną podstawową wartość – prawdę. To właśnie ta zasada przyświecała mu, gdy zabiegał o uczciwą lustrację w Polsce. Nigdy nie ubiegał się zaszczyty i apanaże – gdy Bronisław Komorowski bez konsultacji z Kapitułą Orła Białego przyznał to najwyższe odznaczenie Adamowi Michnikowi, sędzia Bogusław Nizieński, który zasiadał w Kapitule, złożył natychmiastową rezygnację. Bogusław Kazimierz Nizieński urodził się 2 marca 1928 r. w Wilnie. Pochodzi z patriotycznej rodziny. Jego ojciec, ppłk Kazimierz Nizieński, był żołnierzem, oficerem Legionów Polskich w II Brygadzie i 3...
Dorota Kania
Postać legenda. Wyjątkowa pod każdym względem. Prawdziwy wzór antykomunizmu. Piłsudczyk. Sprawiedliwy sędzia. Człowiek, który przez całe życie, niezależnie od czasów i politycznej rzeczywistości, walczył o jedną podstawową wartość – prawdę. To właśnie ta zasada przyświecała mu, gdy zabiegał o uczciwą lustrację w Polsce. Nigdy nie ubiegał się zaszczyty i apanaże – gdy Bronisław Komorowski bez konsultacji z Kapitułą Orła Białego przyznał to najwyższe odznaczenie Adamowi Michnikowi, sędzia Bogusław Nizieński, który zasiadał w Kapitule, złożył natychmiastową rezygnację. Bogusław Kazimierz Nizieński urodził się 2 marca 1928 r. w Wilnie. Pochodzi z patriotycznej rodziny. Jego ojciec, ppłk Kazimierz Nizieński, był żołnierzem, oficerem Legionów Polskich w II Brygadzie i 3...
Magdalena Michalska
Zbigniew Cybulski był tak znany ze spóźniania się na plan, że podczas kręcenia filmów poza Warszawą specjalnie wysyłano kogoś do hotelu, aby nieszczęsnego aktora dobudził i doprowadził. Cybulski miał jednak metody odwlekania wstania: obok łóżka trzymał sporą miskę z wodą i za jej pomocą robił głośny plusk, krzycząc, że się kąpie. Następnie oczywiście znowu zasypiał. Opowieść o misce z wodą kilkakrotnie przytaczają różni znajomi Cybulskiego, których wspomnienia w książce „Cześć, starenia! Zbigniew Cybulski we wspomnieniach” zebrała i opracowała Mariola Pryzwan. Książka ta była nieocenioną pomocą przy pisaniu niniejszego tekstu. Aktor, nazywany niekiedy polskim Jamesem Deanem, urodził się 3 listopada, w majątku Kniaże na Pokuciu. Jego...
Dariusz Jarosiński
Kapitan „Bruzda” był lubianym i szanowanym przez żołnierzy dowódcą. Spał na kwaterach razem z nimi, nigdy nie domagał się dodatkowych wygód, jadł to samo, co jego podkomendni. Ongiś po jednej z akcji żołnierze przynieśli mu nowe buty zdobyte na wrogu. Ten jednak zarządził zbiórkę oddziału, dokonał przeglądu obuwia i oddał zdobycz żołnierzowi, którego buty były w jeszcze gorszym stanie od jego. Niezwykłe losy mjr. Jana Tabortowskiego „Bruzdy”, por. Stanisława Cieślewskiego „Lipca” i por. Stanisława Marchewki „Ryby” związane są z ziemią łomżyńską, nadbiebrzańską krainą, której mieszkańcy wiele wycierpieli od okupanta niemieckiego, sowieckiego i polskich komunistów. Porucznik „Ryba” był ostatnim oficerem podziemia poakowskiego, który zginął w ...

Pages