Ludzie

Łobuz ze Lwowa, bon vivant, który szlajał się po knajpach dniami i nocami, by nad ranem jako ostatni opuścić restaurację – tak zapamiętali Wojciecha Kilara przyjaciele z młodości. To z tego łobuza wyrósł wielki kompozytor, podziwiany przez Jana Pawła II. A także artysta, którego wrażliwość nie potrafiła zaakceptować pogardy, z jaką elity III RP traktują szarych Polaków. Wojciech Artur Kilar, wsławiony nie tylko muzyką filmową, lecz – może przede wszystkim – także kompozycjami, które zrewolucjonizowały muzykę klasyczną, urodził się 17 lipca 1932 r. we Lwowie. Jak podaje Maria Wilczek-Krupa, autorka biografii Kilara zatytułowanej „Kilar. Geniusz o dwóch twarzach”, matka kompozytora, Aniela Neonilla Batik, pochodziła z Podola, z miasteczka o ...
Piotr Lisiewicz
„Komunizm polski mniej wygląda na zjawisko socjalne niż na objaw patologiczny… Jak gdyby nadmiar miłości do Polski wyzwalał w chorych duszach nienawiść do Polski. Jak gdyby polskiemu prawu poświęcenia dla ojczyzny odpowiadał bunt lękających się tego prawa – hasłem poświęcenia ojczyzny. »Polski« komunizm wydaje się niemal całkowicie mieścić w zakresie psychiatrii… antypolskie nastawienie »polskich« komunistów stało się całym ich programem” – pisał Ignacy Matuszewski. Jak zapowiedzieli Antoni Macierewicz i Sławomir Cenckiewicz, prochy płk. Matuszewskiego wrócą do Polski. Jeśli wraz z nimi wróci do Polski jego myśl polityczna, może to być gwóźdź do trumny postkomunistycznych elit 16 listopada 2015 r. Sławomir Cenckiewicz napisał na Facebooku: „Odwiedziłem w ...
Dariusz Jarosiński
Nie mogło być w PRL-u obywatela po maturze, który nie poznałby losów Maćka Chełmickiego – bohatera „Popiołu i diamentu” Jerzego Andrzejewskiego, książki, w której autor dawał intelektualny glejt szlachetnym komunistom do rozprawienia się z bandyckim podziemiem niepodległościowym. Jakie jednak były prawdziwe losy prototypu głównego bohatera, czyli Stanisława Kosickiego? „Historia Roja” Jerzego Zalewskiego reklamowana jest jako „pierwszy film fabularny ukazujący losy Żołnierzy Wyklętych”. To tylko część prawdy. Pierwszym obrazem o Niezłomnych jest „Popiół i diament” Andrzeja Wajdy, zrealizowany na podstawie książki Jerzego Andrzejewskiego. Inna sprawa, że film Wajdy, podobnie jak proza Andrzejewskiego, są utworami fałszującymi historię, hańbiącymi...
Aleksander Hertz, właściciel jedynej liczącej się w dwudziestoleciu międzywojennym wytwórni filmowej, Sfinksa, orzekł, że świeżo upieczona aktorka teatralna, młodziutka Jadzia Smosarska, jest stworzona do filmu. Po czym wyznaczył jej termin zdjęć próbnych… i nie przyszedł. Smosarska nie bacząc na to, że ma do czynienia z „szychą”, napisała mu list z ostrą reprymendą, że tak traktuje kobiety. W odpowiedzi Hertz stwierdził, że „smarkatej” aktorki nie chce widzieć na oczy. Rok później i tak zaangażował ją do filmu. Powyższą historię opisywała sama Smosarska, a przytacza ją Małgorzata Hendrykowska w poświęconej aktorce monografii zatytułowanej po prostu „Smosarska”. Przyszła odtwórczyni ról polskich heroin i następczyni Poli Negri w ...
Dariusz Jarosiński
O wyczynach żołnierzy por. Stanisława Balli „Sowy” opowiadano legendy, bo rzeczywiście nie brakowało im fantazji i odwagi. Na styku trzech województw – pomorskiego, warszawskiego i olsztyńskiego – utworzyli niemal wolną od wpływów komunistów krainę partyzancką. Rozbili kilkanaście placówek UB, kilkadziesiąt posterunków MO, zlikwidowali kilkadziesiąt komitetów PPR. Ci komuniści, którym darowano życie, musieli zjeść partyjną legitymację i kilogram soli. Żołnierze por. „Sowy” nigdy nie ulegli w polu, choć ścierali się z silnymi bolszewickimi grupami operacyjnymi. Prowadzili niezwykle skuteczną taktykę walki partyzanckiej. O świetnej organizacji może świadczyć fakt, że bezpiece nie udało się wprowadzić do oddziału ani jednego konfidenta. Kompania „Sowy”, jak i cały Batalion Pomorski ROAK „...
Reżyser Wojciech Jerzy Has miał zwyczaj z bliskimi, lecz także z osobami, z którymi pracował, porozumiewać się za pomocą skrótów myślowych. Ci, którzy go znali, w mig rozumieli, o co chodzi. W innych przypadkach bywało różnie. Pewnemu aktorowi Has powiedział: „W tej kwestii musisz zrobić wyraźne odbicie”. Kamera poszła w ruch, aktor zaczął wygłaszać tekst. W pewnym momencie wydał z siebie… modulowane, przeciągłe beknięcie. Aktor zdziwił się, gdy Has trzymając się za głowę, uciekł z planu filmowego. Najwyraźniej nie o takie odbicie reżyserowi chodziło. Powyższą anegdotę zaczerpnęłam z książki Jadwigi Has „Życie w drugim planie”. Dzięki tej publikacji lata, które Has spędził u boku swojej drugiej żony, należą do najszerzej opisanych, jeśli chodzi o jego życie prywatne. Bo – co ciekawe i...
Dariusz Jarosiński
10 lutego 1940 r. o świcie rozpoczęła się pierwsza masowa wywózka Polaków na Syberię. Nocny łomot do drzwi, trochę czasu na spakowanie i kilkutygodniowa podróż zimnymi, zaryglowanymi wagonami na zesłanie. Wywieziono wówczas 140 tysięcy osób. Była to osobista zemsta Stalina, gdyż deportowano przede wszystkim rodziny osadników wojskowych, uczestników wojny z bolszewikami w 1920 r., oraz rodziny służby leśnej i urzędników państwowych. W latach 1940–1941 były cztery masowe deportacje, ale wywózki Polaków trwały do 1956 r. Chyba już nigdy nie dowiemy się, ilu Polaków deportowano, ilu zmarło, zginęło. Związek Sybiraków mówi o ponad milionie wywiezionych na Wschód, historycy dowodzą, iż była to liczba co najmniej o połowę mniejsza – ale i tak duża,...
W Domu Aktora opowiadano sobie historię o duchach, była jesień, deszczowy wieczór, nastrój grozy. Jedna z opowieści dotyczyła malarza, który mieszkał w leśniczówce, u posępnej wdowy po leśniczym. Pewnej nocy malarz odwrócił się i za oknem ujrzał wykrzywioną, straszną gębę. Chociaż twarz zaraz zniknęła, był tak przerażony, że z pamięci namalował widziadło. Gdy obraz zobaczyła leśniczyna, zemdlała. Okazało się, że była to twarz jej męża, który jakiś czas temu się powiesił. Wszystkim zrobiło się nieswojo. Wkrótce kobiety zaczęły mdleć – w oknie domu pojawiła się okropna twarz z wielkim nosem. Duch? Nie. Były to genitalia Bogumiła Kobieli, który wraz z przyjacielem, Zbigniewem Cybulskim, opuścił pokój. Podeszli do okna, Kobiela wszedł na ramiona kolegi, zdjął spodnie i pokazał, co pokazał...
Piotr Lisiewicz
W czerwcu 1939 r. Ludwik Kruszelnicki opublikował humoreskę „Nogi towarzyszki Gałuszkiny”, w której sparodiował życie w Sowietach. Po wkroczeniu Armii Czerwonej został skazany na 15 lat więzienia. A po ucieczce i kolejnej, tym razem niemieckiej niewoli, na wygnaniu walczył z komunizmem piórem. Jeden  z najlepszych polskich felietonistów, znawca Lwowa i podróżnik mieszkający w Australii, w III RP pozostaje całkowicie zapomniany. W czasie jednej z wielu swych podróży Ludwik Kruszelnicki wybrał się samolotem na wyspę Tonga. W liniach Air Pacific trwał akurat strajk, lecz piloci nie przyłączyli się do pro- testu. Odwrotnie, wobec nieobecności stewardes, zastępowali je w pracy. By wynagrodzić podróżnym niedogodności, podjęli też męską decyzję, ażeby drinki na pokładzie...
Dariusz Jarosiński
– Podstawą naszej walki z okupantem, z komunizmem, była wiara w Boga – mówi Bronisław Karwowski. – Kto wierzy w Boga, ten kocha ojczyznę. Trzykrotnie cudem ocalałem, strzelano do mnie z bliskiej odległości. Widocznie Pan Bóg miał wobec mnie jakieś zamiary. Bronisław Karwowski „Grom” skończy w marcu 2016 r. 92 lata. Jest ostatnim żyjącym żołnierzem oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego słynnego dowódcy, por. Henryka Jastrzębskiego „Zbycha”. Jest jednym z ostatnich, który miał okazję znać legendy polskiego podziemia antykomunistycznego na północnym Mazowszu i Podlasiu, m.in. kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”, kpt. Romualda Rajsa „Burego”, płk. Władysława Żwańskiego „Błękita”, por. Tadeusza Narkiewicza „Ciemnego”, st. sierż. Michała...
Mocno już leciwy Marian Brandys coraz więcej czasu spędzał w Domu Pracy Twórczej w Oborach. Pewnego razu spacerował po okolicy z Anną Strońską. Przyglądali się kanadyjskim gęsiom. Na Brandysie piękne ptaki nie zrobiły najmniejszego wrażenia. Więcej – oceniał je negatywnie. W końcu, nachmurzony i niezadowolony, poskarżył się Strońskiej: „Nie lubię tu przyjeżdżać, nie lubię stąd wyjeżdżać”. „No to co pan lubi, panie Marianie?” – zapytała pisarza Strońska. Brandys na to: „Narzekać”. Tę anegdotkę przytaczała sama Strońska na łamach „Kultury” w 1999 r. Przytoczona scenka dobrze charakteryzuje zarówno Brandysa, jak i jego nieco zjadliwe poczucie humoru. Sarkastyczny dowcip zaczął zresztą charakteryzować Mariana Brandysa dopiero w późniejszym okresie...
Dorota Kania
Postać legenda. Wyjątkowa pod każdym względem. Prawdziwy wzór antykomunizmu. Piłsudczyk. Sprawiedliwy sędzia. Człowiek, który przez całe życie, niezależnie od czasów i politycznej rzeczywistości, walczył o jedną podstawową wartość – prawdę. To właśnie ta zasada przyświecała mu, gdy zabiegał o uczciwą lustrację w Polsce. Nigdy nie ubiegał się zaszczyty i apanaże – gdy Bronisław Komorowski bez konsultacji z Kapitułą Orła Białego przyznał to najwyższe odznaczenie Adamowi Michnikowi, sędzia Bogusław Nizieński, który zasiadał w Kapitule, złożył natychmiastową rezygnację. Bogusław Kazimierz Nizieński urodził się 2 marca 1928 r. w Wilnie. Pochodzi z patriotycznej rodziny. Jego ojciec, ppłk Kazimierz Nizieński, był żołnierzem, oficerem Legionów Polskich w II Brygadzie i 3...
Jacek Liziniewicz
Postać legenda. Wyjątkowa pod każdym względem. Prawdziwy wzór antykomunizmu. Piłsudczyk. Sprawiedliwy sędzia. Człowiek, który przez całe życie, niezależnie od czasów i politycznej rzeczywistości, walczył o jedną podstawową wartość – prawdę. To właśnie ta zasada przyświecała mu, gdy zabiegał o uczciwą lustrację w Polsce. Nigdy nie ubiegał się zaszczyty i apanaże – gdy Bronisław Komorowski bez konsultacji z Kapitułą Orła Białego przyznał to najwyższe odznaczenie Adamowi Michnikowi, sędzia Bogusław Nizieński, który zasiadał w Kapitule, złożył natychmiastową rezygnację. Bogusław Kazimierz Nizieński urodził się 2 marca 1928 r. w Wilnie. Pochodzi z patriotycznej rodziny. Jego ojciec, ppłk Kazimierz Nizieński, był żołnierzem, oficerem Legionów Polskich w II Brygadzie i 3...
Magdalena Michalska
Zbigniew Cybulski był tak znany ze spóźniania się na plan, że podczas kręcenia filmów poza Warszawą specjalnie wysyłano kogoś do hotelu, aby nieszczęsnego aktora dobudził i doprowadził. Cybulski miał jednak metody odwlekania wstania: obok łóżka trzymał sporą miskę z wodą i za jej pomocą robił głośny plusk, krzycząc, że się kąpie. Następnie oczywiście znowu zasypiał. Opowieść o misce z wodą kilkakrotnie przytaczają różni znajomi Cybulskiego, których wspomnienia w książce „Cześć, starenia! Zbigniew Cybulski we wspomnieniach” zebrała i opracowała Mariola Pryzwan. Książka ta była nieocenioną pomocą przy pisaniu niniejszego tekstu. Aktor, nazywany niekiedy polskim Jamesem Deanem, urodził się 3 listopada, w majątku Kniaże na Pokuciu. Jego...
Dariusz Jarosiński
Kapitan „Bruzda” był lubianym i szanowanym przez żołnierzy dowódcą. Spał na kwaterach razem z nimi, nigdy nie domagał się dodatkowych wygód, jadł to samo, co jego podkomendni. Ongiś po jednej z akcji żołnierze przynieśli mu nowe buty zdobyte na wrogu. Ten jednak zarządził zbiórkę oddziału, dokonał przeglądu obuwia i oddał zdobycz żołnierzowi, którego buty były w jeszcze gorszym stanie od jego. Niezwykłe losy mjr. Jana Tabortowskiego „Bruzdy”, por. Stanisława Cieślewskiego „Lipca” i por. Stanisława Marchewki „Ryby” związane są z ziemią łomżyńską, nadbiebrzańską krainą, której mieszkańcy wiele wycierpieli od okupanta niemieckiego, sowieckiego i polskich komunistów. Porucznik „Ryba” był ostatnim oficerem podziemia poakowskiego, który zginął w ...
Magdalena Michalska
Kiedy jedna z ciotek zapytała aktora Zdzisława Maklakiewicza, co właściwie robią aktorzy w teatrze, zaczął tłumaczyć, że przychodzi się na dziesiątą rano, od razu piwo, a o dwunastej na przerwie wódka, potem towarzystwo się rozbiera do gołej d… i wiadomo, stosunki seksualne, dalsze pijaństwo do osiemnastej. Potem przedstawienie do dwudziestej drugiej i abarot – seks i wóda. Potem rano do domu, prysznic, na dziesiątą do teatru i od razu piwo. Przerażona rozmówczyni zapytała: „Dziecko drogie! I tak przez cały tydzień?” Na co Maklakiewicz: „Nie, no co też ciocia –  poniedziałki mamy wolne”. Powyższą anegdotę opowiadał wielokrotnie sam Maklakiewicz, a przytaczają ją różni jego znajomi we wspomnieniowym filmie poświęconym aktorowi,...
Magdalena Michalska
Egzamin wstępny na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Kilkudziesięciu kandydatów na studentów romanistyki męczy się nad testem. Z wyjątkiem jednego: Edward Stachura, kędzierzawy, niebieskooki blondyn siedzi nad pustą kartką, minę ma, jakby cała rzeczywistość dookoła go nie dotyczyła. Do blondyna podchodzi w pewnym momencie mgr Alfons Pilorz, postrach wydziału. „Dlaczego Pan nie pisze?” – pyta. „Ponieważ nie mam pióra” – odpowiada blondyn, na dokładkę po francusku. Zszokowany belfer machinalnie wyjmuje własne pióro i podaje je Stachurze. Powyższą historię przytacza Mirosław Derecki na łamach „Kameny” z 1986 r. Powołuje się na wspomnienia Nell Słomkowskiej-Strzałkowskiej, która zdawała ten sam egzamin. Zaś biograf Stachury Marian Buchowski zaznacza, że tego typu...
Piotr Lisiewicz
„Panie generale, po 60 latach znów będzie pan mógł przytulić córkę” – te słowa wyciskające łzy z oczu u największych twardzieli wypowiedziała Anna Grajek w 2005 r. na cmentarzu w podpoznańskim Lusowie. III RP trwała od 16 lat, ale dopiero wtedy czaszka Janiny Lewandowskiej, jedynej kobiety zamordowanej w Katyniu, spoczęła w grobie ojca – znienawidzonego przez komunistów gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego. Gdy miała 22 lata, dokonała szalonego wyczynu – jako pierwsza kobieta w Europie skoczyła na spadochronie z wysokości ponad 5 kilometrów. Lotniczka z Aeroklubu Poznańskiego dla latania porzuciła wywołującą złość u ojca karierę śpiewaczki. Córka dowódcy powstania wielkopolskiego na scenach poznańskich kabaretów – to nie mieściło się...
Dariusz Jarosiński
To był człowiek, dla którego czarne było czarne, białe – białe, a ojczyzna była ojczyzną. Nie partia, nie interes się liczyły. Sprawy Polski traktował bardzo poważnie, nie znosił cynizmu. Do końca życia wyznawał etos harcerza, pozostał zdyscyplinowanym żołnierzem. Na tle plejady żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego por. Henryk Lewczuk „Młot” był pod kilkoma względami postacią wyjątkową. Jako jeden z niewielu dowódców udzielił wywiadu angielskiemu dziennikarzowi, informując europejską opinię publiczną, że Wojsko Polskie II Rzeczypospolitej nie poddało się, walczy z sowieckim okupantem. Zdołał uniknąć ubeckiego więzienia. Po przedostaniu się w 1948 r. nielegalnie na Zachód Europy działał społecznie na rzecz Polonii. Uzyskał we Francji świetne...
Magdalena Michalska
Kiedyś poeta Rafał Wojaczek, w ramach jednego ze swoich ekscesów, wyskoczył lub też wypadł z drugiego piętra. Kiedy przyjechało pogotowie, leżał na bruku. Młoda, blada i bardzo przerażona lekarka pochyliła się nad mężczyzną, by stwierdzić zgon. Gdy wyciągała ku niemu drżące ręce, Wojaczek z troską przemówił: „Czy pani doktor źle się czuje?” Powyższą anegdotę znalazłam w numerze „Walki Młodych” z 1987 r. To tylko jeden z setek artykułów, jakie pojawiły się o chłopcu, który pisał wiersze, pił alkohol i popełnił samobójstwo. Co tak fenomenalnego było w Rafale Wojaczku, że do dziś, wiele lat po śmierci, ma rzesze zwolenników, wręcz „wyznawców”, którzy piją alkohol i czytają wiersze przy jego grobie, i równie wielu zagorzałych...
Piotr Lisiewicz
84-letni generał Józef Haller postanowił ostatni raz zobaczyć Polskę. 3 maja 1957 r., w czasie uroczystości na Jasnej Górze, chciał stanąć u boku prymasa Stefana Wyszyńskiego. Komunistyczne władze postanowiły zakpić z sędziwego bohatera. Zaproponowały mu przyjazd dwa dni po uroczystości i powitanie przez przedstawicieli reżimu. Oburzony Haller odmówił przyjazdu i legitymizowania komunistów. „Pamiętniki” generała Hallera, wydane przez LTW w ubiegłym roku, pokazują go nie tylko jako wybitnego wojskowego i rywala Józefa Piłsudskiego, lecz także człowieka o wyjątkowym poczuciu humoru. Klacz Niemca pomalowana na żółto W czasie I wojny światowej Haller był dowódcą II Brygady Legionów Polskich, formalnie podporządkowanej Austrii, współpracującej z Niemcami....
Bohdan Urbankowski
Marzec nigdy by nie nastąpił, gdyby nie pewne wydarzenia „odgórne”, gdyby nie obchody Tysiąclecia Państwa Polskiego i towarzysząca im dyskusja. Ta dyskusja nie ucichła przez dwa lata. Ostatnie jej słowa padły w Marcu’68 na Krakowskim Przedmieściu. Studenci użyli w niej cytatów z Mickiewicza, władza komunistyczna – pałek. Kiedy właściwie zaczęło się wrzenie wśród studentów? A kiedy go nie było? Pamiętam, jak 1 maja 1966 r. chcieliśmy bronić niepodległości Wietnamu, by przy okazji upomnieć się o niepodległość dla Polski. Z manifestacji nic nie wyszło, bo wszyscy się z wszystkimi pokłócili i tylko kilku zetemesowców pojechało potulnie na pochód pierwszomajowy i na protest pod Ambasadę USA. Potem były wakacje. Za to w październiku...
Dariusz Jarosiński
Ojciec nie pozwalał zdjąć więcej niż jeden but do snu, żeby w każdej chwili żołnierze byli gotowi do walki. Przecież to już było po Jałcie, kiedy nas sprzedano Stalinowi. Jak oni musieli tę Polskę kochać – ich determinacji nie da się inaczej wytłumaczyć jak miłością do Polski. Bo przecież nie liczyli na jakieś apanaże, nie mieli perspektywy władzy. Nienawidzili najeźdźców, którzy zniewalali Polskę począwszy od rozbiorów w XVIII stuleciu – z Romualdem Rajsem, synem kpt. Romualda Rajsa „Burego”, rozmawia Dariusz Jarosiński. Jakie obrazy ojca zarejestrowała Pańska pamięć? Pamiętam ostatnie pożegnanie z ojcem. To, że to było pożegnanie, uświadomiłem sobie oczywiście później. Ojciec wysłał mnie z mamą do Elbląga. Mieszkaliście wtedy w Karpaczu… Tak, w...
Dariusz Jarosiński
Od lat znieważana jest pamięć żołnierza zasłużonego dla polskiej niepodległości, kapitana Romualda Rajsa „Burego”. Nie może się bronić, bo nie żyje. Został zamordowany przez komunistów. Nawet unieważnienie wyroku i rehabilitacja Romualda Rajsa przez sąd w 1995 r. nie powstrzymały brudnej fali oszczerstw. Przyszły kapitan, dowódca 3. Brygady Wileńskiej NZW, urodził się 30 listopada 1913 r. w miejscowości Jabłonka na Podkarpaciu. Jego ojciec, Stanisław Rajs, był rządcą w majątku hrabiego Antoniego Kraińskiego. Zmarł, kiedy Romuald miał zaledwie rok. Matka, Eleonora, z domu Szaler, włożyła dużo wysiłku, by zadbać o przyszłość i wykształcenie sześciorga dzieci. Romuald po ukończeniu szkoły powszechnej w Sanoku wybrał dalszą edukację w ...
Dariusz Jarosiński
Losy kresowych żołnierzy AK były wyjątkowo skomplikowane. Ci, którzy szczęśliwie przeżyli, nigdzie nie mogli znaleźć już dla siebie miejsca. Wszędzie czuli się tułaczami. Bo ojczyznę, tak jak matkę, ma się tylko jedną. A ich ojczyzną była ziemia Adama Mickiewicza. Wraz z odejściem na wieczną wartę żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego kończy się ważny rozdział w historii Polski, ale i w naszym życiu, pokoleń urodzonych po wojnie. Odchodzą ci, których darzyliśmy szacunkiem, uznaniem, którzy byli dla nas jasno palącymi się żagwiami w mrokach rzeczywistości. Jesienią ubiegłego roku zmarł w Olsztynie kapitan Mirosław Reszko, żołnierz AK Okręgu Nowogródek. Był jednym z najmłodszych partyzantów kresowych – walkę rozpoczynał jako 16-latek w V...
Stanisław Bareja nie doczekał premiery swojego ostatniego serialu. Król polskiej komedii zmarł w czerwcu 1987 r. z daleka od rodziny i kraju. Odszedł uwielbiany przez widzów, znienawidzony przez władzę i pogardzany przez „kolegów”, filmowców. Jesienią 1979 r. podczas towarzyskiego spotkania z okazji odbioru kluczy do nowego mieszkania publicysty Macieja Rybińskiego narodził się pomysł, by opisać życie mieszkańców typowego bloku na jednym z osiedli. Budynek miał stanowić mikro- kosmos PRL, przekrój przez całe społeczeństwo. Od wyrokowca, przez przeciętnych Kowalskich: robotnika, lekarza, profesora-opozycjonistę, aż do przypadkowo zadomowionego tam partyjnego dygnitarza. Scenariusz filmu powstawał w kilku etapach. Pierwsza wersja nosiła nazwę „Nasz dom...
Magdalena Michalska
Pewnego letniego dnia na początku lat 80. młoda dziewczyna szła do kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej w warszawskiej dzielnicy Powiśle. W okolicy szwendał się lekko podchmielony Jan Himilsbach z owczarkiem niemieckim. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego. – Pomódl się za mnie i za tego psa – wrzasnął na jej widok. A kiedy powiedziała, że się pomodli, dodał jeszcze „Fest dziewucha!”. Nie jest to może najzabawniejsza anegdota dotycząca Jana Himilsbacha, aktora amatora, pisarza, kamieniarza, pijaka i człowieka, którego sylwetka była nieodłącznym elementem kolorytu stolicy Polski w czasach PRL-u, nie sądzę też, by była szeroko znana. Ale ręczę, że jest prawdziwa – dziewczyną, która zadeklarowała się, że pomodli się za Himilsbacha i ...
Bohdan Urbankowski
PIEŚŃ KONFEDERATÓW Przyjaciołom z KPN Stawam na placu na Boga rozkazy Na Jego sroższe niźli śmierć wezwanie I wiem, że choćbym padł po wiele razy Śmierć mnie nie złamie. Tyś Panie tarczą, Tyś nam i ostoją W Twym ręku klęska w Twoim i zwycięstwo Lecz daj nam Panie raczej umrzeć stojąc Niźli żyć klęcząc. Wzleciał nasz orzeł skrzydły skrwawionemi I lecieć musi choć bolą złamane Bo gdy upadnie – czeka go na ziemi W prochu pełzanie. Pisząc, czułem się tak, jak bohater dramatu Słowackiego – usłyszałem stukanie w okno i wiem, że muszę iść. Nie czułem się wybrany, raczej zmobilizowany. Tak samo czuli się moi przyjaciele, gdy śpiewaliśmy tę pieśń przy ognisku za domem Adama Słomki, w górach. Adam był szefem młodzieżówki KPN. Czas był ciężki, po ulicach chodziło...
Dariusz Jarosiński
Aby zrozumieć motywy postępowania takich żołnierzy, jak Hieronim Rogiński „Róg”, trzeba poznać historię ich rodzinnej ziemi. To nie przypadek, że na Podlasiu, ziemi łomżyńskiej, północnym Mazowszu silny był opór przeciwko sowieckiemu okupantowi, przeciwko komunistom. Na tych ziemiach ciągle żywa była tradycja powstania styczniowego – to ta historia pobudzała do walki. Nie bez znaczenia był też fakt, że bolszewicy, komuniści byli antychrystami, a mieszkańców tej ziemi oprócz umiłowania wolności wyróżniała głęboka religijność. Hieronim Rogiński chyba jako jedyny z polskich Żołnierzy Wyklętych urodził się w Nowym Jorku. Przyszedł na świat w 1911 r. Jego rodzice, Stanisław i Eufrozyna, pochodzący z ziemi łomżyńskiej, wyemigrowali do Ameryki „za chlebem”, ale...
W 1977 r. Bareja rozpoczął współpracę z KOR, aktywnie biorąc udział w konspiracji. Dopuszczenie „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” na ekrany kin przypłacił zawałem serca. Wojny z władzą nie mógł wygrać, lecz ośmieszał ją przy każdej okazji. Pod koniec czerwca 1977 r. w Warszawie  rozpoczęto zdjęcia do komedii „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. Bareja i Tym mieli wspólną wizję komedii nasyconej satyrą obyczajową, społeczną i polityczną. Ekipa pracowała w Warszawie, Paryżu i Hajduszoboszlo (Węgry). W scenopisie „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” znajdziemy wiele ujęć, które zostały skrócone lub usunięte przez cenzurę, tracąc ironiczną wymowę. Ześwinione społeczeństwo Gdy Roman Ferde wynajął podnośnik od ekipy wieszającej...
Magdalena Michalska
Podczas Łódzkiej Wiosny Poetów jednym z przemawiających był Jan Bolesław Ożóg, który nachalnie propagował własną poezję. Na sali znajdowała się poetka Dorota Chróścielewska, a ci, którzy siedzieli obok niej, zarykiwali się ze śmiechu. Każdą natchnioną wypowiedź Ożoga przerabiała na fraszkę i puszczała w obieg. Wkrótce prawie wszyscy turlali się ze śmiechu. Powyższa anegdota, opowiedziana mi przez poetę Bohdana Urbankowskiego, świetnie obrazuje nieco złośliwą inteligencję, jaką obdarzona była Dorota Chróścielewska, jedna z najzdolniejszych polskich poetek współczesnych. Poetka, która – mimo profesjonalnego warsztatu literackiego oraz twórczości, jaką doceniali zarówno krytycy, jak i zwykli czytelnicy – dziś jest prawie zupełnie zapomniana. Mieszkanie przy...
Piotr Lisiewicz
W kancelarii lwowskiego adwokata Henryka Vogelfängera zadzwonił telefon. Znudzona sekretarka powtórzyła po raz kolejny, że pana mecenasa nie ma, bo zajmuje się poza kancelarią bardzo poważną sprawą. Sprawa rzeczywiście należała do takich, którymi żyła cała Polska. Adwokat, pod pseudonimem Tońko, odgrywał właśnie rolę „durnowatego pomidora” w dialogu ze swym przyjacielem Szczepkiem. „Ulubieńcy całej Polski” – tak pisał o Szczepku i Tońku w 1935 r. „Ilustrowany Kurier Codzienny”, opisując ich triumfalny objazd po kraju. Zaczęli go od drugiego końca Polski, czyli Gdyni. „Szczepko i Tońko izolowani dotychczas w studio pojęcia nie mieli, do jakiego stopnia są już popularni... zajechali, wysiedli z pociągu, a tu orkiestra, delegacje, kwiaty;...
Dariusz Jarosiński
Dla ppor. Wacława Grabowskiego „Puszczyka” i jego kolegów z Armii Krajowej wojna nie zakończyła się w maju 1945 r. Komuniści nie dali im najmniejszych szans na normalne życie. Ich jedyną winą było umiłowanie ojczyzny, wolności. „Puszczyk” należał do najdłużej walczących żołnierzy na ziemi mławskiej, zaczynał w kampanii wrześniowej 1939 r., zginął w walce z prawie półtoratysięcznym oddziałem UB i KBW w lipcu 1953 r. Wacław Grabowski był prawie równolatkiem niepodległej Polski, urodził się w grudniu 1916 r. Jego ojciec, Stanisław, zarządzał majątkiem ziemskim Krępa w powiecie mławskim. Matka, Janina, z domu Łuszczyk, prowadziła dom i zajmowała się dziećmi – Wacek miał pięcioro rodzeństwa – braci, Tadeusza i Jana, oraz...
Jego komedie były filmami dokumentalnymi, kroniką PRL realizowaną przez kamerę z krzywym zwierciadłem zamiast obiektywu. Dziś uznaje się go za „łowcę absurdów”, zapominając, że wielkim absurdem był system, w którym przyszło mu tworzyć. 5 grudnia minęła 85. rocznica urodzin Stanisława Barei. „– Ile waży syn? – Dwanaście kilo. – Słuszną linię ma nasza władza!”. Nie dowiemy się już nigdy, ile ważył nowo narodzony syn Stanisławy i Sylwestra Barejów. Wiemy jednak, kiedy to nastąpiło. „Zaświadcza się, że Bareja Stanisław Sylwester urodził się w Warszawie dnia piątego grudnia tysiąc dziewięćset dwudziestego dziewiątego, z ojca Sylwestra Kazimierza Barei, z matki Stanisławy Bareja z domu Chmielarz ochrzczony w parafii świętego Bonifacego”. Mięsa i...
Magdalena Michalska
W czasach, kiedy on i jego żona nie mieli zbyt wiele pieniędzy, poeta Andrzej Bursa wsławił się wymyślaniem oryginalnych sposobów zarobkowania – chciał m.in. zbierać wełnę, którą na wiosnę gubią lamy w krakowskim zoo, czy założyć w mieszkaniu hodowlę królików. Bursa urodził się 21 marca 1932 r. na krakowskich Dębnikach. Jak podaje Jarosław Jakubowski w artykule zamieszczonym w „Gościu Niedzielnym” w 2007 r., ojciec poety Feliks ukończył na Uniwersytecie Jagiellońskim filologię polską i historię. Miał także wykształcenie pedagogiczne, po wojnie pracował jako wizytator kuratorium. Z kolei jego ojciec, a dziadek Andrzeja, był urzędnikiem. Matka, Maria Kopycińska, także była polonistką, ponadto absolwentką filologii romańskiej. Babciu,...
Bohdan Urbankowski
„W tę noc wigilijną chłopcy nasi w okopach zaczęli śpiewać »Bóg się rodzi« […] I oto z okopów rosyjskich Polacy, których dużo jest w dywizjach syberyjskich, podchwycili słowa pieśni i poszła w niebo z dwóch wrogich okopów! Gdy nasi po wspólnym odśpiewaniu kolęd krzyknęli: »Poddajcie się, tam, wy Polacy!«, nastała chwila ciszy, a później – już po rosyjsku: »Sibirskije striełki nie sdajutsia«. Straszna jest wojna bratobójcza”. ŁOWCZÓWEK 1. Modlitwa przed wymarszem Bogurodzico Dziewico, Bogiem Sławiena Maryjo, Żołnierze narodu o którym zapomnieć chciał nawet Bóg, Idziemy, aby znów walczyć – wbrew boskim i ludzkim siłom, Błogosław naszym bluźnierstwom, Błogosław mogiłom wzdłuż dróg. Błogosław rozpaczy naszej i duszom...
Piotr Lisiewicz
Błyskotliwy manewr generała Tadeusza Kutrzeby mógł zmienić losy II wojny światowej. Dowódca Armii Poznań, z zaskoczenia atakując Niemców nad Bzurą, spowodował, że zaniepokojony Hitler osobiście przyleciał na pole bitwy, by zrugać swoich generałów. Gdyby nie błędy innych polskich dowódców i pozorowanie walki przez aliantów, wojna mogłaby skończyć się szybko, a o generale Kutrzebie mówiłby cały świat. Kochana młodzieży, słuchaj moich przestróg: Niech ci Kaden świeci Bandrowski, a nie Strug, Co Kutrzeba pisał, to są głupie brednie, To Piłsudski pobił Mustafę pod Wiedniem! – mówił w politycznej „Szopce” kabaretu „Qui Pro Quo” z 1931 r. Sławomir Czerwiński, minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego w piłsudczykowskich rządach....
Dariusz Jarosiński
W Polsce ludowej żywot antykomunisty był raczej przesądzony – kończył się w więzieniu albo na cmentarzu. W Sowietach „wywrotowców” zamykano w zakładach psychiatrycznych. Nie dlatego, że byli opozycją. Bolszewicy uważali, że tylko wariat może być ich przeciwnikiem. W tzw. III RP antykomuniści nie mają łatwiejszego życia. Nadal są wrogami komunistycznego establishmentu. Życie Tadeusza Waśniewskiego jest tego dobrym przykładem. Tadeusz urodził się w 1936 r. w Goniądzu – niewielkim miasteczku na Podlasiu położonym nad rzeką Biebrzą. Jego rodzice prowadzili kilkunastohektarowe gospodarstwo rolne. Wielu mieszkańców Goniądza utrzymywało się z rolnictwa. Po ukończeniu szkoły powszechnej Tadeusz poszedł do liceum ogólnokształcącego. Podobnie jak wielu...
Magdalena Michalska
8 marca 1968 r. w Warszawie podczas manifestacji w obronie „Dziadów” studenci ścierali się z opłaconymi wódką i kiełbasą czosnkową „masami robotniczymi”. W starciach brali także udział poeci – Bohdan Urbankowski i Jerzy Tomaszkiewicz. Ten ostatni uraczył przeciwników długą, patetyczną tyradą na temat tego, że zdradzają Matkę Ojczyznę i nie mają poczucia przyzwoitości. – Ale w swoją wypowiedź wplótł tyle piętrowych, artystycznych bluzgów, że „robotnicy” wycofywali się rakiem, czapkując z podziwem i szacunkiem – wspomina Urbankowski. Przyjaciele wspominają jednak, że takie zachowanie było dla Tomaszkiewicza nietypowe – poeta zazwyczaj był tak poważny, że niekiedy budziło to wręcz kpiny. Tomaszkiewicz urodził się kilka tygodni przed...
Magdalena Michalska
Opozycjonistów skazanych za działalność w Ruchu, w tym poetę Jacka Bierezina, wypuszczono wreszcie na wolność, więc natychmiast zorganizowali imprezę. Podczas przyjęcia wszyscy emocjonowali się tym, co przeżyli za kratami. Wyjątek stanowił Bierezin, którego w ogóle to nie interesowało. Zamiast opowiadać o więziennych bolączkach, z uporem maniaka pokazywał, jak się zdobywa w górach pionowe ściany, jak się zakłada węzły i gdzie się wbija haki. W tym celu wdrapywał się na drzwi. O tym, jak to poeta właził na drzwi, opowiadał jeden z jego znajomych na łamach „Życia Warszawy” w 1993 r. Anegdotka dobrze obrazuje z jednej strony miłość do gór, z drugiej niechęć do kreowania się na męczennika. Bierezin urodził się w Łodzi 13...
Dariusz Jarosiński
„Co miało swój początek, będzie miało i swój koniec […] naszym hasłem Bóg i Ojczyzna i pod tym hasłem wytrwać musimy, choćby nas to nie wiem ile kosztowało. […]. Ja z Polski nie wyjadę, bo za bardzo ją kocham, tutaj się urodziłem, tutaj umrę albo legnę”. Tak pisał w październiku 1946 r. w liście do żony mieszkającej w Anglii por. Kazimierz Żebrowski „Bąk”, ostatni komendant białostockiego Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Nie chciał usłuchać żony i wyjechać, a raczej uciekać za granicę, by ratować życie swoje i syna Jerzyka, który razem z ojcem walczył w podziemiu niepodległościowym. 3 grudnia 1949 r., zaciekle tropieni, porucznik Żebrowski z synem Jerzykiem „Konarem” zostali osaczeni przez grupę operacyjną KBW...
Piotr Lisiewicz
Po wybuchu Powstania Warszawskiego na polskim niebie miały się pojawić tysiące kolorowych spadochronów. Generał Stanisław Sosabowski szkolił polskich żołnierzy w szkockim ośrodku zwanym „małpim gajem” na poziomie przewyższającym brytyjskich komandosów. Niestety, szantaż Londynu spowodował, że zamiast Polski, wyzwalali oni Holandię. Zaś intrygi generałów doprowadziły do zakwestionowania ich bohaterstwa. Za sprawą upartego holenderskiego dziennikarza królowa Beatrix przywróciła im dobre imię dopiero w… 2006 r. Pan tego gorzko pożałuje! – tę groźbę z ust 28-letniego holenderskiego dziennikarza Geertjana Lassche usłyszał w 2004 r. zaskoczony minister obrony tego kraju Henk Kamp po tym, jak powiedział mu, że nie będzie odznaczał jakichś Polaków, którzy wylądowali tu 60 lat...
Magdalena Michalska
Do młodego Jarosława Iwaszkiewicza bardzo często przychodził również wtedy młody malarz i pisarz Józef Czapski. Autor „Na nieludzkiej ziemi” wspominał wiele lat później, że Iwaszkiewicz kompletnie nie zwracał uwagi na tematy rozmów. W pewnym momencie Czapski zapytał, o co chodzi. „Bo nasz stosunek jest erotyczny” – wypalił na to Iwaszkiewicz i pocałował kolegę w usta. „Pamiętam jeszcze z obrzydzeniem te ogromne, śliskie usta […] Ja wtedy byłem jeszcze tak strasznie naiwny, że nawet nie wiedziałem, o co chodzi. Przeraziłem się” – wspominał Czapski po latach. Wspomnienie Czapskiego przytacza Radosław Romaniuk, autor biografii Iwaszkiewicza „Inne życie”. Dodaje także, że żona Iwaszkiewicza Anna ze spokojem znosiła upodobanie męża do własnej płci,...
Bohdan Urbankowski
W opublikowanym niedawno w „Gazecie Polskiej” artykule pt. „Bohater Trauguttowej miary” („GP”, 28/2014) wspomniałem o staraniach kontrwywiadu (Referatu 993/P) KG Armii Krajowej, by wydostać delegata rządu Jana Piekałkiewicza z rąk niemieckich. Pomysł odbicia siłą był mało realny, więcej szans powodzenia miał projekt wykupienia delegata – z ułatwioną bądź upozorowaną ucieczką jako jednym z wariantów uwolnienia. Liczono na pomoc w tej sprawie ppłk. Aleksandra Reszczyńskiego – komendanta „granatowej” policji. Starania te spaliły na panewce, gdyż Reszczyński został zabity nocą z 4 na 5 marca 1943 r. Jako zdrajca. Mój artykuł miał nieoczekiwany ciąg dalszy. Zielona teczka Teraz powinienem napisać o wizycie siwowłosego dżentelmena, który po...
Dariusz Jarosiński
Lucjan uważał się za twardziela, ale kiedy wrócił do celi, usiadł przy stole i płakał. Nie mógł opanować łez. Może to była reakcja na widok przyjaznych twarzy współwięźniów z celi, a może dobrodusznego zwracania się: „Lucuchna”? Był drugi dzień Bożego Narodzenia. Wszyscy częstowali go chlebem i tym, co mieli najlepsze. Kiedy wszyscy w celi już spali, dziękował Bogu, że wytrwał... Losy kresowych żołnierzy Armii Krajowej po operacji „Ostra Brama”, po lipcu 1944 r., były niezwykle dramatyczne i potwornie pogmatwane. Dowództwo Okręgu Wileńskiego AK, na czele z płk. Aleksandrem Krzyżanowskim „Wilkiem”, zostało w sposób podstępny aresztowane przez Sowietów. Kilka tysięcy oficerów i żołnierzy wywieziono do łagrów. Ci, którzy nie dali się Sowietom,...
Piotr Lisiewicz
„Moja mała biało-czerwona chorągiewka musi wyrosnąć w wielki sztandar” – mówiła sobie po cichu, zanim rzuciła dyskiem w 1928 r. w Amsterdamie. Pierwsza w historii polska mistrzyni olimpijska i Miss Olimpiady w kraju tulipanów była nie tylko fanatyczną patriotką, lecz także poetką, malarką i żoną szefa polskiego wywiadu z czasów wojny polsko-bolszewickiej. W nocy z 17 na 18 września 1939 r. granicę polsko-rumuńską przekracza dziwny konwój. Według oficjalnych papierów ciężarówki wiozą „przedmioty kultu i przedmioty artystyczne”. W rzeczywistości w skrzyniach znajduje się polski skarb narodowy – rezerwy złota. Wcześniej 75 jego ton przeładowano na stacji kolejowej w Śniatyniu z ciężarówek do wagonów i przewieziono...
Magdalena Michalska
Podczas jakiejś nocnej popijawy w Oborach Stanisław Grochowiak krzyknął w pewnym momencie do zdrowo już zaprawionych kolegów-literatów: „A teraz pokażę wam Białą Damę”. Chwycił w dłoń świecę i zaczął prowadzić pijaną kompanię przez kolejne pokoje. W pewnym momencie faktycznie pojawiła się wysoka postać w długiej, białej koszuli. Następnie rozległ się zgoła niekobiecy, gruby ryk. Rano okazało się, że „Białą Damą” był ówczesny wiceminister kultury. A Grochowiakowi pobyt w Oborach oczywiście wymówiono. Powyższą historię opisuje Zbigniew Jerzyna w tekście „Oto pójdę na brzeg… Wspomnienie o Stanisławie Grochowiaku” zamieszczonym w książce „Wędrówka w słowie”. Historia o „Białej Damie” to jedna z wielu pijackich...
Dariusz Jarosiński
„Szalony Stasiek” spędzał sen z powiek funkcjonariuszom UB, kompromitował ich w oczach przełożonych w Białymstoku i Warszawie. Był nieuchwytny niczym powieściowy Zorro – zjawiał się nieoczekiwanie, wymierzał sprawiedliwość i znikał jak kamfora. Bywało, że w kobiecym przebraniu. Mieszkańcy podlaskich wsi i miasteczek nazywali go „Szalonym Staśkiem”. W istocie – chyba coś szaleńczego trzeba było mieć w charakterze, by prowadzić zbrojną działalność przeciwko komunistom do wiosny 1952 r. Wymykanie się z obław, ubeckich zasadzek wymagało jednak nie tyle szaleństwa, ile przede wszystkim opanowania wręcz do perfekcji rzemiosła konspiracji, prowadzenia walki partyzanckiej, umiejętności współpracy z miejscową ludnością, siatką terenową....
Piotr Lisiewicz
Targ bożonarodzeniowy w młodopolskim Krakowie odbywał się na Rynku Głównym, od strony pomnika Mickiewicza. Jak chwalili się krakowianie, las choinek wyrastał wtedy tam tak wielki, że sam malarz Kasper Żelechowski, będąc „zaledwie” po paru absyntach (trunek cyganerii, nieco słabszy od spirytusu, ale na bazie ponoć halucynogennego piołunu), wszedł pewnego razu omyłkowo w ów gąszcz ze sztucerem, pragnąc coś upolować. Innym razem Żelechowski spotkał na klatce schodowej malarza Schwarca. Żelechowski schodził, a Schwarc, dysząc i sapiąc, wspinał się na czwarte piętro. – Ja się cieszę, że widzę Waszeć. Jak zdrowie? – spytał Kasper. – Źle i to bardzo źle – serce, angina. Właśnie wracam od lekarza. Nie wolno mi już pracować, nie wolno się męczyć, nie wolno mi też...
Magdalena Michalska
W czasach Polski Ludowej do mieszkania Stanisława Podlewskiego, autora „Przemarszu przez piekło”, przybyła siwa, skromnie ubrana staruszka. Babinka domagała się, aby pisarz przyjął ją na osobności. Zaintrygowany Podlewski się zgodził. Kiedy zostali sami, starowinka wyciągnęła kopertę i zaczęła prosić Podlewskiego, aby… przyjął od niej nagrodę pieniężną za swą książkę. Usiłowała także zawzięcie wcisnąć jakiś prezent pani Podlewskiej. Okazało się, że kobieta jest matką chłopca, który zginął w Powstaniu Warszawskim, a którego pisarz wspomina w swojej książce. Powyższa anegdota została opisana w numerze „Słowa Powszechnego” 26 lipca 1957 r.; z dalszej części poświęconego pisarstwu Podlewskiego artykułu można się dowiedzieć, że oczywiście pisarz i ...

Pages

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.