Numer 6-8 (112-114)/2015

Tomasz Sakiewicz
Metodologia działania zarówno wobec kraju frontowego, jak i zaplecza frontu jest znana od setek lat w różnych sytuacjach. Kraj frontowy traci, kraj na zapleczu zyskuje. Nieszczęściem Polski od XVIII wieku było to, że stała się krajem frontowym. Na wschodzie wyrosło agresywne rosyjskie imperium, które w kolejnych wojnach pożerało nasze terytorium. Mieliśmy faktycznie tylko dwie możliwości: walczyć albo utracić niepodległość. Kiedy na początku XX wieku odzyskaliśmy państwowość, Polska ponosiła ogromny wysiłek, by powstrzymać agresywną politykę Moskwy. W momencie agresji z dwóch stron nie byliśmy w stanie się obronić. Ale nawet w krótkich chwilach pokoju sytuacja nie była prosta. Konieczność utrzymywania dużych sił zbrojnych, walka z rozbudowaną aktywnością...
Marcin Wolski
Hienizacja mainstreamu to niewątpliwy wyznacznik schyłkowej III RP, charakterystyczny dla czasu, kiedy załamał się dotychczasowy monopol medialny, a „łże elita” nie jest w stanie poradzić sobie z rozsadzającą ją agresją. W iadomo, że w XX i XXI wieku pierwszym krokiem do kontroli nad rzeczywistością jest panowanie nad sensem słów. Często wbrew ich pierwotnemu znaczeniu. Największym sukcesem socjalizmu było przywłaszczenie sobie przymiotnika „naukowy”, ustawiało to bowiem całą resztę poglądów poza nawiasem, w świecie mitów, urojeń, przesądów itp. Popularne dziś doktryny „geizm-lesbizm” czy ekologizm wyrobiły sobie – nieważne, za pomocą jakich kantów i nadużyć – pozycje bezalternatywne, które wszyscy ludzie mądrzy, światli i postępowi muszą akceptować. A ...
Stefan Czerniecki
Po śmierci Hugo Cháveza niektórzy Wenezuelczycy mieli jeszcze jakieś nadzieje. Że może będzie lepiej. Że być może ta śmierć to koniec autorytarnych rządów. Niestety. Zeszłoroczna fala ogólnospołecznych protestów krwawo stłumionych przez współpracujące z rządem jednostki armii oraz wydarzenia ostatnich miesięcy pokazały, jak bardzo się mylili. Następca zmarłego prezydenta, Nicolasa Maduro, okazuje się być nie mniej bezwzględnym w szerzeniu autokracji od swego poprzednika. Głośnym echem w latynoskiej prasie odbijają się wydarzenia ostatnich tygodni, gdy to do wenezuelskiego więzienia o zaostrzonym rygorze (i tak należą one do najgorszych na całym świecie) trafił były burmistrz zachodniego miasta San Cristobal, Daniel Ceballos. Bo nie usunął barykad… Jak...
Cao Changqing
Tragiczne trzęsienie ziemi w kwietniu br. w Nepalu nie tylko przyniosło ogrom ofiar i zniszczeń. Pokazało też ogromną korupcję i słabe zarządzanie w kraju, o którym, tak jak o Bhutanie, pisano w lewicowych mediach, że mieszkają tam najszczęśliwsi ludzie. Z mitem państw szczęściarzy rozprawia się w swoim artykule chiński komentator polityczny Cao Changqing. Artykuł ukazał się w czerwcowym wydaniu tajwańskiego miesięcznika „Watchinese”.                          Trzęsienie ziemi w Nepalu przyniosło ogromne straty, ale pokazało także, że przedstawianie tego państwa jako „szczęśliwego kraju” było po prostu mydleniem oczu. Tak samo absurdalne...
Antoni Rybczyński
„Przegląd Roczny 2014” to kolejny już taki dokument opublikowany przez Kaitsepolitsei, czyli estońską służbę bezpieczeństwa. Opisuje on aktywność kontrwywiadowczą służby w minionym roku i wymienia główne zagrożenia dla bezpieczeństwa Estonii. Największym – tu nie ma zaskoczenia – od lat pozostaje wroga aktywność Rosji. Kaitsepolitsei nie tylko opisuje jej przykłady, lecz także poświęca duże fragmenty raportu teoretycznym podstawom i trendom w wywiadowczej działalności służb rosyjskich. Według Gierasimowa, „reguły wojny” w dzisiejszym świecie zmieniły się fundamentalnie. W osiąganiu politycznych i strategicznych celów znacząco wzrosła rola środków niewojskowych – jak np. użycie politycznej i dyplomatycznej presji, ekonomiczne sankcje i ...
Olga Doleśniak-Harczuk
W lewym narożniku Demokraci, w prawym Republikanie, a na trybunach miliony Amerykanów, którzy z zapartym tchem będą śledzić, który z pretendentów na kandydata partii powali na deski swoich konkurentów. W listopadzie 2016 r. skończy się czas Baracka Obamy, ale zanim do tego dojdzie, oba obozy czekają prawybory. To zdecydowanie większe wyzwanie dla GOP niż Demokratów, którzy już dawno ulokowali swoje nadzieje w Hillary Clinton. Twardej polityk, której wzrok (jak to ostatnio ujął Mitt Romney) uporczywie woła:  „Gdzie się podziewa moja latte?!”. Czy zatem czeka nas pojedynek między Jebem Bushem a Hillary Clinton? A może Stany pójdą pod prąd wszelkim prognozom i na ringu staną twarzą w twarz np. Ted Cruz i Bernie Sanders?...
Stefan Czerniecki
Ludzie zbiegali się z miasta i wiosek. Ci, którzy przybyli jako ostatni, dopytywali o szczegóły tych, którzy byli naocznymi świadkami niezwykłej przeprawy. Niektórzy przyklękali. Już wiedzieli, z kim mają do czynienia. – To ponoć niezwykle waleczni i twardzi wojownicy. Nie będziemy mieli łatwo – nie musiał mówić już nic więcej. Jego niepewny, drżący, a wręcz momentami łamiący się głos dokładnie zdradzał jego obecny stan ducha. On po prostu nie chciał tam iść. – Ja z kolei słyszałem o zabitych misjonarzach. Gdzie my się pchamy, Florian? Gdzie my się pchamy… – Mówisz o Wojciechu z Pragi? – upewnił się. – Nie tylko o nim. Przecież to samo spotkało Brunona z Kwerfurtu... – Boże… – Florian tylko przymknął oczy. – Dlaczego my?...
Ryszard Czarnecki
Na gorące głowy eurokratów z Komisji Europejskiej kubeł zimnej wody wylewa, od czasu do czasu, brytyjski, nobliwy „The Economist”. Tak stało się ostatnio w anonimowym (taki to urok tego prestiżowego wyspiarskiego tygodnika) tekście na temat imigracji z innych kontynentów i „kwot imigracyjnych”, które krajom członkowskim UE chce narzucić Bruksela. Stop! Napisałem „gorące głowy”, choć to tylko tak wygląda. W gruncie rzeczy mamy do czynienia z wyrachowaną grą Junckera, który nie chce, by mu zarzucano nicnierobienie w kwestii zalewu imigrantów (tych, którzy giną, tych, którzy docierają do Europy, i tych, którzy koczują poza Europą, czekając na przepustkę do unijnego raju). Ale też jest w tym wyrachowanie państw starej Unii – bogatych płatników...
Antoni Rybczyński
Od zarania niepodległej Ukrainy głównym motywem rządzenia była dla klasy rządzącej ochrona własnych interesów biznesowych i zarabianie pieniędzy. Dostęp do władzy, możliwości wpływania na nią, manipulowania nią zza kulis to warunek funkcjonowania oligarchy, bo majątek robi on nie na rynku, dzięki biznesowym talentom, lecz korzystając z przywilejów gwarantowanych rządowymi koneksjami. W takim systemie wielki biznes finansuje partie i indywidualnych polityków, wspiera ich medialnie, a w zamian politycy dbają o interesy oligarchów w parlamencie i administracji. Taki system na dobre zapanował nad Dnieprem, wraz ze wszystkimi swymi wadami. Lecz także – to typowy postsowiecki paradoks – zaletami. W Rosji podobny system działał w ...
Hanna Shen
Oddalone o około 40 km od Tajpej wioski Jiufen i Jinguashi na wschodnim wybrzeżu Tajwanu przyciągają dziś rzesze turystów. Aż trudno uwierzyć, że na przełomie XIX i XX wieku miejsce to było rajem dla poszukiwaczy złota, a w okresie II wojny światowej piekłem dla jeńców wojennych pracujących w tutejszej kopalni złota i miedzi. Już w XVII wieku przybyli na Tajwan Hiszpanie, a potem Holendrzy szukali na wyspie złota. Bezskutecznie. W 1684 r. Tajwan trafił w ręce Mandżurów (dynastia Qing). Nowi władcy złota też nie znaleźli, ale za to właśnie w początkach panowania dynastii Qing ukuła się nazwa jednej z wiosek położnych na wzgórzach wschodniego wybrzeża wyspy. Jiufen to po chińsku „dziewięć części, porcji”. Na wzgórzu pod...
Olga Doleśniak-Harczuk
Nie znosi być na świeczniku, oddałaby wszystkie uroczyste rauty i gale za jeden wieczór przed telewizorem i swoje ulubione opery mydlane. Ma słabość do drogiej biżuterii, malarstwa Fridy Kahlo i Salvadora Dali. Unika rozmów o polityce i nade wszystko ceni sobie życie rodzinne. Columba Garnica de Gallo, od 41 lat szczęśliwa małżonka Jeba Busha, matka trójki dzieci i babcia czworga wnucząt. Jeżeli Jeb Bush wygra wyścig do Białego Domu, Columba będzie drugą w historii Stanów Zjednoczonych pierwszą damą, która nie urodziła się w USA. Kiedy w latach 90. dziennikarz „The Miami Herald” zadał Columbie Bush pytanie, jak podobała się jej kampania prezydencka teścia, stwierdziła: „Chcę już wrócić do mojej kuchni, do wspólnego odrabiania prac domowych z...
Mark Knopfler jest artystą systematycznym. To już ósmy album w jego karierze podpisany własnym nazwiskiem. „Tracker” to zestaw spodziewanych dźwięków. Układanka: retro-country, celtyckiego folku, pastelowego jazzu i wyhamowanego rocka. Do tego dodajmy jego głos, mistrzowską gitarę oraz sentyment do J.J. Cale’a, Boba Dylana i The Beatles. Kulturalni recenzenci nazywają to „eleganckim minimalizmem”. Ja określam to nudą. Knopfler jako artysta solowy nie obniżył swojego artystycznego statusu. Nagrał kilka płyt prawie wybitnych, choć i kilka nieco powierzchownych. Poprzedni zestaw mistrza – „Privateering” – urzekał wielobarwnością, a Mark nie bał się nawiązywać do rockowej przeszłości z Dire Straits. Pojawiło się tam także sporo odniesień do klasycznego bluesa...
Za tajemniczą nazwą Wieko może kryć się największa sensacja muzyczna drugiej połowy roku. Tego nie było od bardzo dawna. Polska muzyka rockowa dorobiła się wreszcie klasycznej supergrupy, która połączyła w jeden organizm kilka wybitnych osobowości muzycznych. Formację tworzą: Tomasz Zeliszewski z Budki Suflera, Robert Chojnacki z DeMono, Ryszard Sygitowicz z Perfectu, Mietek Jurecki z Budki Suflera, Jacek Królik z Brathanków i Grzegorz Kupczyk z Ceti, wcześniej Turbo. Muzycy są po kilku sesjach w Lublinie. W tym czasie powstało 19 nowych piosenek, do których teksty przygotowują m.in.: Andrzej Mogielnicki, Bogdan Olewicz i Andrzej Sikorowski. O tym, jaka to będzie muzyka i kiedy ją usłyszymy, lecz także o szacunku do...
Piotr Lisiewicz
Młodopolski poeta Zdzisław Dębicki pozostaje dziś postacią niemal całkiem zapomnianą. Jeśli gdzieś bywa cytowany, to jako krytyk piszący o bardziej znanych nazwiskach swojej epoki. Dziś, gdy „Warszafka płonie” („Warszafkę” wyjaśniam w moim tekście na s. 4) i zmiany w Polsce burzą świat celebrytów, warto przypomnieć jeden z jego „amerykańskich” tekstów zatytułowany „Kraj mężczyzn”. Dębicki pisał te słowa w październiku 1920 r., gdy negocjowane było zawieszenie broni kończące wojnę polsko-bolszewicką, ale tekst nie był o wojnie czy nawet – bezpośrednio – o polityce. Poeta przeciwstawiał Stany Zjednoczone, „jedyny na świecie kraj mężczyzn”, europejskiej dekadencji. Ktoś mógłby powiedzieć, że z taką pochwałą żywotności i praktyczności...
Dariusz Jarosiński
Przed wojną jako kilkunastoletni chłopak czytał pamiętniki Józefa Białoskórskiego, powstańca śląskiego, który trafił na dziesięć lat do Legii Cudzoziemskiej. Był pod wrażeniem jego niezwykłych, mrożących krew w żyłach przygód, nadludzkiego wręcz wysiłku żołnierskiego w pustynnych piaskach Afryki. Nie przypuszczał nawet, że spotka go podobny los. Zygmunt Jatczak, rocznik 1924, wychował się na warszawskiej Woli, przy ulicy Żytniej, niedaleko skrzyżowania z ulicą Młynarską. Ojciec był policjantem, zmarł wcześnie, dwa lata przed wybuchem wojny. Zygmunt nie wyróżniał się spośród rówieśników niczym szczególnym, może jedynie tym, że posiadał wrodzony instynkt kolekcjonera, zbieracza – gromadził znaczki pocztowe, odznaczenia, pocztówki, jakieś etykiety. Jego pokój wyglądał...

Pages