Magdalena Złotnicka

W czasach szkolnych pisarz i poeta Aleksander Wat nie był w najlepszej sytuacji finansowej. Usiłował dorabiać, udzielając korepetycji. Niegdyś zatrudniono go, by douczał chłopca słabego z fizyki. Dzieciakowi nie szło ni w ząb. Wat zaczął więc uczyć go… historii Odrodzenia. Oczywiście pracę stracił.  Pisarzy i poetów, którzy sprzyjali komunizmowi, było wielu. Jedni rzeczywiście zafascynowani ideologią widzieli w niej szansę na lepszy, szczęśliwy świat. Inni, zdając sobie sprawę, że służenie panującemu ustrojowi gwarantuje spokój i doraźne profity, kierowali się zasadą: byle przetrwać i żyć dobrze. Liczni – zarówno ci pierwsi, jak i drudzy (chociaż rzadziej) – na pewnym etapie „budzili się” i zaczynali czy to działalność...
Gdy bolszewicy rewidowali mieszkanie, w którym udając szwaczki, ukrywały się Zofia Kossak-Szczucka i jej matka, znaleźli portret ojca pisarki, Tadeusza Kossaka, w mundurze pułku ułanów. Na malowidle widniał napis: „Strubiński”. – Eta kto? – huknął na kobiety bolszewik. Gdyby prawda wyszła na jaw, obie mogłyby zginąć jako przedstawicielki ziemiaństwa. – Eta Strubiński – odpowiedziała przytomnie któraś z kobiet. Z takim przodkiem nijak nie dało się ich powiązać. Rewolucjonista uznał, że obraz jest tu przypadkowo. O pochodzeniu Zofii Kossak-Szczuckiej wiele pisze Mirosława Pałaszewska, autorka jej biografii, z której – oprócz twórczości samej pisarki – korzystałam, przygotowując niniejszy tekst. Jednak jako że drzewo genealogiczne autorki „...
Niezależne sądownictwo, silna armia, administracja publiczna oczyszczona z urzędników zaczynających kariery jeszcze w PRL-u, media i sektor bankowy uwolnione spod zagranicznej dominacji i szkolnictwo wychowujące patriotów – stworzenie silnej Polski to zarazem koszmarny sen reprezentantów upadającego na naszych oczach systemu. Robią więc wszystko, by nie dopuścić do jej wzmocnienia. Taktykę obrali ciekawą – rozwalany układ piszczy, skomle i pozuje na ofiarę. W normalnie funkcjonującym kraju wybrany demokratycznie rząd realizowałby swój program wyborczy, zaś opozycja punktowałaby te jego elementy, które okazywałyby się szkodliwe dla obywateli. Nie istnieje rzecz jasna modelowa demokracja, jednak w większości państw opozycja ma instynkt...
Piotr Lisiewicz
Niezależne sądownictwo, silna armia, administracja publiczna oczyszczona z urzędników zaczynających kariery jeszcze w PRL-u, media i sektor bankowy uwolnione spod zagranicznej dominacji i szkolnictwo wychowujące patriotów – stworzenie silnej Polski to zarazem koszmarny sen reprezentantów upadającego na naszych oczach systemu. Robią więc wszystko, by nie dopuścić do jej wzmocnienia. Taktykę obrali ciekawą – rozwalany układ piszczy, skomle i pozuje na ofiarę. W normalnie funkcjonującym kraju wybrany demokratycznie rząd realizowałby swój program wyborczy, zaś opozycja punktowałaby te jego elementy, które okazywałyby się szkodliwe dla obywateli. Nie istnieje rzecz jasna modelowa demokracja, jednak w większości państw opozycja ma instynkt...
Podczas pobytu w Londynie poetka Kazimiera Iłłakowiczówna uczyła się strzelać. Do rewolweru miała „za słabą rękę”, ale dobrze szło jej strzelanie z karabinu na leżąco. Może i rozwijałaby swoje umiejętności, tyle że nie chciała strzelać do gołębi w locie. A to m.in. zakładał trening. Osłupiałemu Anglikowi, który był jej nauczycielem, oświadczyła, że „trenuje na Moskala”. A że Moskale nie latają, to nauka strzelania do gołębi nie jest jej do niczego potrzebna. Powyższa anegdota została opisana w książce „Portrety godzin” Łucji Danielewskiej, która była lektorką poetki. W innym miejscu pojawiła się opowieść o początku rodu Iłłakowiczów. Otóż Kazimiera wspomniała, iż niegdyś krążyły legendy, że ród nosił nazwisko Nykajtis i pochodził ze wsi...
Krzewiły kulturę i pamięć narodową, inspirowały artystów, dbały o rannych lub walczyły jak mężczyźni. Ryzykowały życie i niekiedy ginęły w imię ideałów. Są jak sama Polska – nie tylko piękne, lecz przede wszystkim charakterne. Od początku istnienia naszej ojczyzny na kartach historii zapisywały się „baby z jajami”. I nie chodzi tu bynajmniej o ideologię gender. Dalecy jesteśmy od propagowania feminizmu w wydaniu wojująco-lewicowym, niemniej trzeba uczciwie stwierdzić, że przez setki lat historii zarówno Polski, jak i świata, to mężczyźni mieli większe pole do popisu – władcy i dowódcy wojskowi, uczeni i kapłani byli przecież facetami. Znamy imiona wszystkich polskich władców, imiona ich żon – już niekoniecznie. Kobiety, które zapisały się w historii,...
Krzewiły kulturę i pamięć narodową, inspirowały artystów, dbały o rannych lub walczyły jak mężczyźni. Ryzykowały życie i niekiedy ginęły w imię ideałów. Są jak sama Polska – nie tylko piękne, lecz przede wszystkim charakterne. Od początku istnienia naszej ojczyzny na kartach historii zapisywały się „baby z jajami”. I nie chodzi tu bynajmniej o ideologię gender. Dalecy jesteśmy od propagowania feminizmu w wydaniu wojująco-lewicowym, niemniej trzeba uczciwie stwierdzić, że przez setki lat historii zarówno Polski, jak i świata, to mężczyźni mieli większe pole do popisu – władcy i dowódcy wojskowi, uczeni i kapłani byli przecież facetami. Znamy imiona wszystkich polskich władców, imiona ich żon – już niekoniecznie. Kobiety, które zapisały się w historii,...
Była Wigilia, sypał śnieg, zimno kąsało policzki. Poeta Wincenty Różański wracał do domu z żoną przez zimowy, wieczorny Poznań. Zobaczył siedzących na ławce „sztajmersów”, czyli mówiąc wprost: meneli. Poznańskie żuliki były zmarznięte i osowiałe. Witek tak wzruszył się ich losem, że zorganizował dla nich uroczystą kolację. „Poeta wyklęty”. Gdy słyszymy to hasło, przed oczami stają nam automatycznie sylwetki Rafała Wojaczka, Andrzej Bursy czy Edwarda Stachury. Bardziej światli wymienią jeszcze Ryszarda Milczewskiego-Bruna, może Halinę Poświatowską. A pytani, dlaczego „poeta wyklęty”, powiedzą, że żywot pokrętny i burzliwy, taki co sam często staje się legendą literacką, oraz śmierć w młodym wieku – najlepiej śmierć samobójcza. Co dzieje się jednak, gdy poeta,...
Roman Wilhelmi miał problem z poceniem się podczas gry na scenie. Z wielkiego kłopotu zwierzył się aktorce Aleksandrze Śląskiej. Ta poradziła mu, by przed każdym spektaklem wypił setkę whisky. Zastosował się do rady, przed następnym przedstawieniem wypił nawet dwie sety… Na scenie jednak spocił się niemiłosiernie. Poszedł do Śląskiej, poskarżył, że nie działa. – Czy ja ci mówiłam, że ci na pot pomoże? Mówiłam: wypij przed spektaklem – odparła. Charyzmatyczny, czarnooki Nikodem Dyzma. Demoniczny dozorca Anioł z bloku przy Alternatywy 4. Olgierd z czołgu, do którego załogi należał sympatyczny owczarek Szarik. Setki ról teatralnych. Roman Wilhelmi zapisał się w polskiej kulturze złotymi zgłoskami. Jednocześnie do legendy przeszły opowieści o jego...
Aleksander Bardini miał dość ekscentryczne podejście do scenografii i charakteryzacji, a gdy coś nie zgadzało się z jego wizją, potrafił „naprawiać” rzeczywistość. Gdy podczas prób do „Elektry” jego wątpliwości wzbudziła peruka primadonny grającej rolę tytułową, bezceremonialnie rozkudłał kunsztownie ufryzowane anglezy. A następnie wcisnął śpiewaczce perukę na głowę… tyłem do przodu. Historię z awanturą o perukę wspomina scenograf Aleksander Kreutz Majewski w wywiadzie udzielonym Barbarze Ostreloff, a opublikowanym w „Teatrze” w 1995 r. Ja znalazłam ten wywiad w poświęconym Bardiniemu podwójnym numerze „Pamiętnika teatralnego” z 2010 r., w którym ukazała się także – sporządzona przez Marię Dworakowską – „Kronika...
Niedawno zmarły kompozytor i tekściarz Wojciech Młynarski jechał kiedyś nocnym pociągiem na koncert. W przedziale wraz z nim siedziała starsza pani, która zapytała go, czy zna Edwarda Dziewońskiego, czyli Dudka. Kiedy przytaknął, kobieta opowiedziała, że w 1946 r. była telefonistką w łódzkim Grand Hotelu, a Dziewoński przyszedł pożyczyć od niej żelazko. – I co? Nie oddał? – zapytał Młynarski. Kobieta odparła, że oddał, ale całe upaprane. – Wątróbkę na nim smażył! – wyjaśniła z irytacją. Powyższą sytuację wspominał sam Młynarski w książce Piotra i Romana Dziewońskich, „Dożylnie o Dudku”, stanowiącej zbiór opowieści o… Właśnie. O kim? Edward Dziewoński kojarzony jest głównie z Kabaretem Dudek, jednak stwierdzenie, że...
Wojciech Młynarski wspominał, że kiedy pierwszy raz odebrał od Jerzego Wasowskiego zapis nutowy muzyki do jednej ze swoich piosenek, zachwycił się starannym zapisem, praktycznie gotowym do publikacji, tak różnym od „lewych kwitów”, na których bazgrali inni kompozytorzy. Gdy wyraził podziw, Wasowski odpowiedział: „Proszę Pana, bazgrać mogą geniusze. Rzemieślnicy muszą pisać wyraźnie”. To wspomnienie przytacza Dariusz Michalski w książce „Starszy Pan A”, obszernej biografii Jerzego Wasowskiego, zawierającej liczne wspomnienia rodziny i znajomych kompozytora. Wasowski to jeden z dwóch Starszych Panów z niezapomnianego kabaretu, jednego z dowodów na to, że w czasach Polski Ludowej także potrafiły powstawać rzeczy piękne, ciekawe, poruszające. Kabaret Starszych...
Nowy operator Polskiej Kroniki Filmowej Andrzej Munk wraz z bardziej doświadczonym Zbigniewem Raplewskim miał kręcić mecz inaugurujący wiosenną rundę rozgrywek. Tego dnia grały CWKS i Unia Chorzów. Munk jednak zamiast nagrywać podbramkowe sytuacje i gole strzelane w ligowym spotkaniu, zarejestrował na taśmie filmowej… impresję na temat burzy śnieżnej, która przeszła nad stadionem. Materiał wylądował w koszu, a do Kroniki trafiło ściągnięte skądś suche sprawozdanie. Powyższą historyjkę opisał Marek Hendrykowski w poświęconej reżyserowi biografii zatytułowanej „Andrzej Munk”. Książka ta, zbierająca biograficzne fakty z życia i opisująca najważniejsze dzieła Munka, była podstawą pisania niniejszego tekstu. A anegdota wiele mówi o ...
Elżbieta Czyżewska choć była wybitnie utalentowaną aktorką, nie miała w ogóle talentów estradowych. Pech chciał, że poproszono ją – w owym czasie bożyszcze tłumów – by wraz z Lucjanem Kydryńskim poprowadziła festiwal w Sopocie. Jej występ okazał się porażką, a Czyżewska wprost z estrady pojechała na Mazury. Do celu dotarła w odświętnym kapeluszu, nieprawdopodobnie utytłanej wieczorowej kreacji i z torbą, podwieziona przez traktorzystę. Zobaczyła swoje koleżanki. „Dałam dupy, co?” – rzuciła im na powitanie. Powyższą historię wspomina Olga Lipińska w książce Izy Komendołowicz, zatytułowanej po prostu „Elka”. Publikacja stanowi zbiór wspomnień, nie zawsze pozytywnych, o Elżbiecie Czyżewskiej – utalentowanej aktorce,...
Przed wyświetleniem filmu „Co mój mąż robi w nocy” zamiast puścić czołówkę, w której po prostu wymieniono by autorów dzieła, wypchnięto przed widownię legendarnego konferansjera Fryderyka Járosy’ego. Ten zaś zamiast wyczytać nazwiska i profesje poszczególnych osób, każdej dla odróżnienia dodał epitety. W pewnym momencie padło: „scenariusz: Anatol Stern, ten gruby Stern”. Powyższą anegdotkę przytacza Joanna Maleszyńska w tekście „Ten chudy Schlechter” („Poznańskie studia polonistyczne. Seria literacka”). Życiorys „grubego Sterna” – w czasach dwudziestolecia międzywojennego jednego z najważniejszych futurystów, tłumacza Władimira Majakowskiego i Guillaume’a Apollinaire’a, a w czasach Polski Ludowej uczestnika delegacji do Związku...

Pages