Magdalena Złotnicka

Przewalając się na łóżku z boku na bok, w pewnym momencie Stefan Jaracz podjął decyzję, że zostanie aktorem. Wstał, pobiegł na krakowskie Krzemionki, żywo gestykulując, szukając środków scenicznego wyrazu. I tak machając rękami niechcący znalazł się na fortecznym terenie wojskowym. Austriacki żandarm wziął go za niebezpiecznego szpiega. Wspomnianą wyżej historyjkę Jaracz sam opisał w tekście „Moja pierwsza rola” („Teatr” 1950). Anegdota dobrze oddaje stosunek tego jednego z najwybitniejszych aktorów dwudziestolecia międzywojennego do wykonywanego zawodu. Jaracz był nie tylko zdolnym aktorem, lecz także człowiekiem – patrząc na pomysły i rozwiązania, na jakie wpadał – wyprzedzającym epokę teatralną, w której przyszło mu działać. Jednocześnie ten wieczny rewolucjonista i buntownik całe...
Na pogrzeb syna poszła w jego dżinsowej kurtce, a do trumny włożyła mu paczkę ulubionych papierosów. Szybko okazało się, że podczas ciągnących się uroczystości nie ma co palić. W efekcie poetka Barbara Sadowska i dziewczyna jej syna zaczęły podbierać te papierosy i je wypalać. Ostatecznie w trumnie zostały może ze cztery. Przyznam szczerze, że zbierając materiały do tego tekstu, nie wiedziałam o niej nic. Inaczej – wiedziałam tyle co wszyscy: że jest matką zakatowanego na śmierć przez milicjantów Grzegorza Przemyka. Jej twarz kojarzyłam ze zdjęć z błogosławionym księdzem Jerzym Popiełuszką. „Poetka Barbara Sadowska” pojawia się najczęściej właśnie w kontekście tragicznej śmierci maturzysty.  Nie wiedziałam nic, więc widziałam to, co...
We wrześniu 1939 roku Adam Ważyk uciekał z Warszawy w stronę Brześcia. Po drodze, w Siedlcach, przeżył nalot niemieckich samolotów. Przeczekał go w rowie wraz z licznymi nieznajomymi sobie ludźmi. Gdy nalot się skończył, naskoczył na niego jakiś mężczyzna z pytaniem: „Dlaczego Pan się śmieje?”, bo Ważyk mimowolnie przez cały nalot uśmiechał się ironicznie. „Czytałem Fiodora Dostojewskiego i też się śmiałem” – odpowiedział obronnie poeta. Powyższą historię wspominał sam Ważyk w zbiorze esejów „Kwestia gustu”. By anegdota była pełna, warto wyjaśnić, dlaczego poeta powiedział akurat o Dostojewskim. Otóż w czasach szkolnych jeden z kolegów Ważyka właśnie po lekturze Dostojewskiego stracił poczucie sensu życia i usiłował się zabić...
Poznań, tuż po wojnie. W Gimnazjum im. św. Marii Magdaleny trwa wieczór ku czci Wojciecha Bąka, poety i zarazem tutejszego nauczyciela. Łzawe wspominki, nastrój refleksyjny. Nagle uczestnicy zamierają. W drzwiach staje bowiem niedoszły nieboszczyk Bąk – żywy i strasznie całą sytuacją ubawiony. Wiele mówi się o ofiarach PRL-u: represjonowanych przez państwo, katowanych przez UB. Mało mówi się o Wojciechu Bąku, któremu od bicia „tylko” pogorszył się słuch. Wiele mówi się o internowanych, tych, którzy gnili w więzieniach. Mało mówi się o Wojciechu Bąku, który siedział „tylko” w szpitalu psychiatrycznym. Wiele mówi się o tych, którzy musieli opuścić ukochaną ojczyznę. Mało mówi się o Wojciechu Bąku, który wyjechać chciał...
Nie znosił gadać. Na pytania odpowiadał mruknięciami lub po prostu uśmiechał się do rozmówcy, puszczając dym z nieodłącznej fajki. Po Warszawie krążyły opowieści, że jeśli na jakieś pytanie dramatopisarz Jerzy Szaniawski z wysiłkiem wypluł z siebie słowo „tak” lub „nie”, to zaczynała krążyć pogłoska, że „Jerzy się dziś rozgadał”. Życiorys Szaniawskiego na pierwszy rzut oka może wydawać się nudny. Ot, jeden z dramatopisarzy, nazwisko kojarzone, ale nie do końca wiadomo z czym. Siedział całe życie na prowincji i coś tam pisał. No dobrze. Nie coś tam, tylko utwory tłumaczone na wiele języków obcych. Dziś jednak mało kto je pamięta. Milkliwość i niechęć do opuszczania rodzinnego Zegrzynka też nie pomogły mu w budowaniu własnej legendy. Nie był...

Pages