Ukosem

Jacek Kwieciński
W pierwszym numerze odmienionego „Nowego Państwa” (wtedy jeszcze o nazwie wyłącznie „Niezależna Gazeta Polska”) pisałem o konserwatyzmie, moim konserwatyzmie. Czas do tego tematu powrócić, choć szerzej może innym razem. Konserwatyzm (nawet ta nazwa) nie ma u nas specjalnych tradycji. A jeśli już, to dość specyficzne, np. polegające na uległości wobec władz. Przykro mi, że często nie jest w Polsce rozumiany. Nie polega na „konserwowaniu” czy wrogości wobec zmieniającej się, globalnej rzeczywistości. W ogóle nie jest ideologią. Dbałość o interes narodowy, maksymalna z możliwych podmiotowość w polityce zagranicznej, zdrowy rozsądek (w tym fiskalny) w gospodarce. Te zasady łączą się w konserwatyzmie z troską, by nawet w odmienionym świecie zachować parę podstawowych wartości zwyczajowego...
Jacek Kwieciński
Nie ma wszakże co ukrywać, że będzie niełatwo, a właściwie bardzo ciężko. Trudno. Należy to po prostu wziąć pod uwagę. Niczym się nie zniechęcać. Głosić prawdę. Nie uważam się za żadnego „prawdziwego Polaka” (już w 1981 r. termin ten miał pejoratywny wydźwięk). Sądzę jednak, że to, co nazywam „prawdą”, rzeczywiście nią jest. A piszę z pewnością jednostronnie, bo po prostu nie mogę inaczej. Musiałbym zmienić swe poglądy, a tak się szczęśliwie złożyło, że całe życie nie potrzebowałem tego czynić. Niektórym bardzo się to nie podoba, ale z długiego doświadczenia przekonałem się, że tzw. wyważona postawa nieodmiennie służy potężnym i bezwzględnym. A zwracam się do tych, którzy chociaż trochę zainteresowani są życiem społecznym i którym w obecnej RP jest równie duszno, jak mnie. Trudności...
Jacek Kwieciński
Ale wyliczmy jednak, choćby skrótowo: l absolutna dominacja Partii, która (mówiąc delikatnie) mało dba o wolność Polaków w Polsce i maksymalnie możliwą suwerenność Polski na arenie międzynarodowej. Czuje się ogromnie pewnie, zdolna jest do wszystkiego. Nigdy nie wierzyłem, że „pozbędzie się Tuska”. Nigdy nie sądziłem, i nie sądzę dziś, że się rozpada lub niebawem się rozpadnie. l Wtargnięcie do centrum naszego życia publicznego autentycznych barbarzyńców. Coraz większa aktywność lewactwa („Krytyka Polityczna” nie jest lewicowa, ale ultralewacka), będącego częścią potężnej międzynarodówki nastawionej na długi rewolucyjny marsz. l Kryzys przekształcający się w paneuropejski. Już sam w sobie jest groźny. Ale główni europejscy gracze chcą go wykorzystać także politycznie. Nie zgadzam się z...
Jacek Kwieciński
Francja. Wielce rozczarowałem się Sarkozym. Mimo swego dynamizmu (który można też określić jako arogancję, także w stosunku do nas) przekształcił się stopniowo w konwencjonalnie francuskiego przywódcę, typu Chiraca. Owszem, próbuje przeprowadzić pewne wewnętrzne reformy, ale niekonsekwentnie. Obecnie jego porażka (zarówno prezydencka, jak i parlamentarna) jest niemalże pewna. Mimo dużych zdolności kampanijnych. Alternatywa? Jeszcze gorsza. Koalicja niezwykle dogmatycznych socjalistów, jak najbardziej wciąż komunistycznych komunistów, lewicowców i lewaków. Niemcy. Będzie to nieco później, ale prognozy wyborcze dla A. Merkel są też bardzo złe. Mówią, że to się może jeszcze zmienić, ale trudno w to uwierzyć. Merkel przegrywa seryjnie lokalne wybory, a jej koalicyjny partner (FDP)...
Jacek Kwieciński
Ich zmobilizowanie powinno być priorytetem. Tu właśnie powinno się przede wszystkim szukać dodatkowych głosów. A nie w innych miejscach, prowadząc chyba pogoń za „niezdecydowanymi”, co w wielkiej mierze jest grą w ciemno. Prawdę mówiąc, już od dawna powinno się mieć w zanadrzu dokładną, drobiazgową, wręcz geograficzną listę, mapę tych gmin, okręgów i w pełni ją wykorzystać. W innych miejscach powinny zaś działać siły lokalne. Słyszę, że wolontariusze mają kontrolować punkty wyborcze. To wskazane. Jednak, moim zdaniem, główną rolą tych wolontariuszy powinno być zobowiązanie, że naprawdę skłonią do udania się do urn dwóch czy pięciu znajomych, sąsiadów, którzy w znacznym stopniu podzielają ich zdanie. Można by zwrócić im uwagę na szczególne znaczenie tych wyborów i dopilnować,...
Jacek Kwieciński
Łączenie tego wszystkiego prowadzi często do wniosków zgoła nonsensownych, np. do zastanawiania się, czy można pogodzić polskość z nowoczesnością. Ideologicznym wymiarem współczesności, głupotą wiązania go ze zwykłą modernizacją, bezsensem ślepego naśladownictwa, akurat zajmowałem się wielokrotnie. Dziś natomiast chcę musnąć (zaledwie) temat owej „technicznej” nowoczesności (chociaż nie można jej w pełni oddzielić od wspomnianego ideologicznego wymiaru). Zostawiam tutaj z boku coś tak istotnego, jak obawy przed rozwojem biotechnologii, który może, w sensie dosłownym, zmienić istotę człowieczeństwa. Z drugiej strony, raczej nie będę pisał o oczywistych korzyściach płynących ze, stałego zresztą, rozkwitu badań medycznych czy w ogóle naukowych. Ŕ propos zaś wyłaniającego się „świata...
Jacek Kwieciński
Nie. Mogę być kompletnie zdyskwalifikowany, uznany za Bóg wie kogo, przypisany, gdzie kto chce. Ale cenię szczerość. No i mam, póki co, prawo do swych poglądów. Całkowicie jednostronna propaganda euroentuzjastyczna króluje niepodzielnie od dawna. Już bezustanne stwierdzenia, że bez Wspólnoty Węgla i Stali bylibyśmy świadkami szeregu wojen (pewno niemiecko–francuskich czy hiszpańsko–holenderskich), złoszczą mnie. Podobnie jak górnolotne wskazywanie, że całe pokolenia Polaków marzyły… Marzyłem o wyzwoleniu się z komunizmu, nie wydaje mi się natomiast, abym dużo myślał o EWG, chociaż oczywiście za RWPG nie przepadałem. Ale mniejsza o to. Uwagi te nie są pisane „pod dzień dzisiejszy” – nie chodzi mi o to, aby zaprezentować się odmiennie niż władający. Są to poglądy grubo obecny czas...
Jacek Kwieciński
Jak mówi tow. Rosati: albo Polska (PO), albo zaścianek. Lub jak to ujmuje tow. Arłukowicz: dołączcie do nas, my reprezentujemy wszystko. „My” jesteśmy jedynymi, którzy mogą, powinni i będą rządzić Polską (w latach 90. ulubiony organ R. Sikorskiego „Gazeta Wyborcza” operował hasłem: „My rozumiemy wszystkich”). „Umiarkowany”, „neutralny” itd. publicysta pyta: co na to Polacy? Jestem bardzo zatroskany zachowaniem większości Polaków. Natomiast przyszły los zawodowy tegoż publicysty i tabunu podobnych zły nie będzie. Dostosują się. Już teraz wszakże ich reakcja na zgoła nieprawdopodobne wyczyny, działania, wypowiedzi, postępowanie Partii Rządzącej jest niesłychanie wyważona, ostrożna, powierzchowna i wybiórcza. Nie jest to sprawa najważniejsza, ale symptomatyczna. Otóż, obsceniczne...
Jacek Kwieciński
W tym szczególnym roku – beatyfikacji papieża, 100. rocznicy urodzin R. Reagana, 30 lat od wprowadzenia stanu wojennego, stowarzyszenie stara się do idei wrócić. Jak pisze jego przewodniczący p. Czesław Nowak, prezydent Reagan przez wiele lat, zanim został prezydentem, upominał się o naszą niepodległość, a potem czynił wszystko, by się to ziściło. A jego współpraca z papieżem to coś niezwyłego. „Obaj ci wielcy ludzie przynosili nadzieję – więzionym i internowanym na jutrzenkę wolności w Polsce”. Nawet w dzisiejszych niesprzyjających czasach stowarzyszenie ma nadzieję na realizację projektu, świadectwa, dla całej Polski. Ale nie jest w stanie pokryć całości kosztów odlewu posągów. Zwraca się więc o społeczną pomoc. Wsparcie mediów. W pełni popierając ideę, jako szczególnie trafną,...
Jacek Kwieciński
Gdy Orwell wypowiedział słynne słowa, że pewne idee mogą być tylko autorstwa intelektualistów, bo żaden przeciętny, zwykły człowiek nie byłby tak głupi, nie miał wyłącznie na myśli polityki. Tak zwany record intelektualistów XX w. jest krańcowo przygnębiający. „Zasłużeni profesorowie, utalentowani poeci, wpływowi dziennikarze przywoływali wszystkie swe talenty, by przekonać, kogo się tylko dało, że najwięksi nowożytni tyrani są wyzwolicielami, a ich zbrodnie są w istocie szlachetne, jeśli spojrzy się na nie we właściwej perspektywie. Każdy, kto chciałby napisać uczciwą intelektualną historię XX wieku, potrzebowałby mocnych nerwów. Potrzebowałby więcej. Przezwyciężenia obrzydzenia” – stwierdził jeden ze współczesnych myślicieli. Drugi, też raczej wyjątkowy, dodał: „Jednym z...
Jacek Kwieciński
Wiemy dobrze, jak ważne są te wybory. I jak wielkie przeciwności napotykamy w Polsce, jak szczególną sytuację u nas mamy. Czasu naprawdę za dużo nie ma. Jeśli ktoś jeszcze nie zauważył, zaczynam, jeszcze bardzo wstępnie, formułować rady dla partii Prawo i Sprawiedliwość, jedynej siły partyjnej w dzisiejszej Polsce, z którą mogę się, bardziej lub mniej, identyfikować. Z czasem nie obędzie się zapewne i bez życzliwego (naprawdę życzliwego), acz krytycznego stosunku do jej taktyki. Pisałem niedawno o Margaret Thatcher. W sposób, o którym mówię (a nie amerykański), przygotowywała ona swą partię do wyborów, których termin był nieznany, zgoła przez trzy lata. Ktoś powie – nie ten kraj, nie ten czas, nie te problemy, nie ten przeciwnik. Zgoda, ale w pewnych kwestiach tamta kampania (z...
Jacek Kwieciński
Obecne władze od samego początku zlekceważyły bezprecedensową tragedię narodową i, wbrew pozorom, robią to dalej. W działaniach tych nie ustaną. Zaniepokojonych uspokajam. Tusk z tarapatów wyjdzie. Stosunki rosyjsko-polskie kompletnie nie ucierpią. Wszystko będzie w porządku. Zasady kierujące tym rządem i tym prezydentem – dadzą ci w twarz, nie przejmuj się zbytnio, bo to awanturnictwo, oplują cię, obetrzyj się i staraj się nie zakłócić „dialogu” – zostaną zachowane. Nie ma obaw. Obecny reżim nigdy nie przejmował się zbytnio katastrofą, podobnie jak samym lotem prezydenta i polskiej delegacji, wśród której było tylu ludzi niepodległych duchem. To ostatnie jest naganne, pachnie nacjonalizmem, jest akurat w wydaniu polskim „nieeuropejskie”. Prorokuję, że tym publicystom, którzy...
Jacek Kwieciński
Ten numer „NP”, jako że kolejny ukaże się dopiero pod koniec stycznia, jest niejako także i noworocznym. Zaczyna się nowa dekada. Wypadałoby pomieścić tu jakieś uwagi okolicznościowe, wspomnienia (te noszę w sercu), a zwłaszcza uderzyć w tony zapewne wskazanego, bo wielu potrzebnego – optymizmu. Ale, niestety, nie jestem w stanie. Owszem, samo Boże Narodzenie będę starał się przeżyć tak, jak wszystkim życzę. Ale aby starać się ująć szersze sprawy w nieco pogodniejszym tonie, musiałbym ograniczyć się do tematyki przyziemnej, powierzchownej. A staram się wychodzić poza nią. Poza konsumpcjonizm. Przeżywam jakieś déjà vu. Wręcz koszmarnie karykaturalne. W samej Polsce powracają i to w wymiarze, jakiego nie oczekiwałem w najgorszych snach, wczesne lata 90. Wtedy znieść ich nie mogłem....
Jacek Kwieciński
O tzw. korzeniach tego, co obserwujemy, można by napisać szalenie dużo. Czy pamiętamy, co Józef Mackiewicz określał jako główną zasadę komunizmu, sprawdzoną metodę ogłupiania i indoktrynowania ludzi? Mówiąc oczywiście w przenośni – pokazywano im biały sufit, uparcie wmawiając, że jest czarny, jak smoła. I że tę czerń mają wychwalać (lub potępiać, w zależności o co chodziło). W „1984” Orwella urządzano przymusowe „seanse nienawiści”, przy czym, bo była to wszakże pozycja futurystyczna, oddziaływanie niezmiernie udoskonalano. Naciskano wskazane psychologicznie klawisze. I ludzie, niejako automatycznie, wydawali okrzyki oburzenia i gniewu. Tak jak chciał Wielki Brat. Można twierdzić, że komuniści z czasów Mackiewicza po prostu zastraszali, bo mieli w zanadrzu więzienie, przemoc...
Jacek Kwieciński
Możliwość delegalizacji, zniszczenia, wyeliminowania największej partii opozycyjnej staje się jak najbardziej realna. Na razie próbuje się ją rozbić i rozczłonkować, przy czym zachodzi podejrzenie, że dokonuje się tego przy użyciu działań operacyjnych, niekoniecznie tylko polskich. Proces ten następuje stopniowo. W sposób perfidny. Pomagierzy reżimu licznymi wypowiedziami przygotowują grunt. Ale słowa władców Polski nie pozostają daleko w tyle. Są coraz bardziej bezczelne. Przy całym dudnieniu o „europeizmie” sytuacja w Polsce poczyna przypominać tę za naszą wschodnią granicą. Partia Jedna Polska idzie w ślady Jednej Rosji. Wiem, że do przywódców reżimu ani do ich adwokatów nie ma co apelować o opamiętanie. Toteż nie jest to jakieś biadolenie, ale przedstawienie procesu, który się nasila...
Jacek Kwieciński
Nie tylko porządkuje zniekształconą terminologię. Dostarcza wręcz rewelacyjnej wiedzy. Ale to pewno tym gorzej dla niej. Już Orwell zauważył, że termin „faszyzm” stracił wszelkie merytoryczne znaczenie – był używany na określenie wszystkiego, co złe. Tego, co powinno, zdaniem postępowców, pozostać poza wszleką dyskusją. Dziś proces ten nasilił się. Goldberg nie tylko ukazuje nonsensowność tych inwektyw. Udawania, że włoski faszyzm, niemiecki narodowy socjalizm i bolszewizm to lewicowe bratanki. Tytuł pierwszego rozdziału: „Wszystko, co wiecie o faszyzmie, jest błędne”, trafia w sedno. Im ktoś częściej posługuje się tym terminem, tym mniej wie, o czym mówi. Więcej, działanie bojówek „antyfaszystowskich” ma często charakter faszystowski. Jak wiele poprzednio (od J.J. Rousseau, po...
Jacek Kwieciński
Poświęciłem parę słów sprawom powszechnie znanym. Ale trzeba wciąż je powtarzać. Wszelako korzystając ze specyfiki tej rubryki, chcę poruszyć (podobnie jak w tekście dłuższym) parę kwestii, niby „ogólnych”, ale jak najbardziej związanych z tematem numeru. Różnych, na razie w sposób wyrywkowy. Powtórzę się raz jeszcze. Smoleńsk należy do spraw pryncypialnych. Podobnie jak godne upamiętnienie, zwłaszcza Pana Prezydenta. Aby pryncypia zamazane nie zostały, potrzebna jest zmiana władzy. A przynajmniej śmiała próba mająca to za cel. Prezes J. Kaczyński obrał (podkreślam także i tu) właściwą strategię. Dostosowaną do formatu i sposobu działania strony przeciwnej. Ale wymaga ona wielu uzupełnień, poprawek, zwłaszcza w sferze taktyki. Aby wyjaśnić kluczową dla Polski sprawę katastrofy,...
Jacek Kwieciński
Media podchwyciły, i to w sposób je kompromitujący, te wątki dotyczące katastrofy, które są w istocie trzeciorzędne. I tylko nimi się zajmują. Media już nie tylko lansują z powrotem Palikota, ale „rehabilitują” go, usprawiedliwiają. By określić tę postawę, brak słów. Powodzenie i sukces bezgranicznego chamstwa nie jest bynajmniej kwestią trywialną. Gdy zaś gazeta „z lekka tradycjonalistyczna” pyta J. Kaczyńskiego: „PiS ostrzega przed dominacją Platformy. Na czym ona ma polegać?”, ręce opadają. Zaiste, na czym? Inną moją troską (pisałem o tym ostatnim razem) jest maksymalna suwerenność, podmiotowość Polski. Kwestia ta była niemalże nieobecna w minionej kampanii, a obawiam się, że i w kolejnej będzie podobnie. Dlatego tak wątło wypadłem w również dziś publikowanej debacie. Bo po...
Jacek Kwieciński
Wbrew nadziejom niektórych przeżyliśmy skrajnie stronniczą nawałnicę, nie tylko medialną. W ciągu następnych dwóch tygodni nastąpi z pewnością jej natężenie. Pycha rządzących, sama w sobie, wskazuje na to, z kim mamy do czynienia. Nie mówiąc już o jej licznych służalcach (pozujących na neutralność). O II turze i czasie ją poprzedzającym będę mógł pomówić spokojniej, konkretniej i mam nadzieję nieco mniej stereotypowo, ale niestety już nie w tym miejscu. Przypominam, że mamy też za pasem wybory parlamentarne. A chyba gołym okiem widać teraz, iż hasło: „trzeba, należy walczyć i wierzyć” nie było i nie jest pustym sloganem. Bóg da, a jeszcze nie dopuścimy, prędzej czy później, do pełnej monopolizacji życia polityczno-społecznego właśnie przez tę partię, w której wydaniu byłoby to...
Jacek Kwieciński
Powyższe, mało odkrywcze uwagi były mi potrzebne, bo zamierzam, z konieczności bardzo krótko, poruszyć pewną kwestię. I nie chciałem, by była traktowana jako próba odradzania czy doradzania czegoś PiS-owi. Bo traktuje o sprawach ogólniejszych, przyszłościowych, a nawet, w pewnym stopniu, wychodzących poza Polskę. Od dawna chciałem wiedzieć, bardzo konkretnie, co oznacza właściwie termin „nowoczesność”. A nawet „centrowość”, tudzież „mniej radykalny konserwatyzm”. Niestety, nie dowiedziałem się. Znikąd. Teksty o tytułach „W stronę centrum” są niesłychanie ogólnikowe. Wiem, że dziś wszystkie bez mała partie polityczne w Europie muszą być, niemal obowiązkowo, „centro-to” lub „centro-tamto”. Niby to sensowne, bo większość ludzi jest, w takim czy innym sensie, „centrowa”. Ale co jest po obu...
Jacek Kwieciński
Przynajmniej w szerokim świecie wspomniane podejście do edukacji spowodowało odwrót, wyraźny zanik znaczenia nauk humanistycznych i pokrewnych. Rzec by można, że to nic strasznego: coraz większa i większa liczba licencjonowanych pracowników socjalnych, psychoterapeutów, socjologów, politologów, psychologów społecznych itd. – absolutnie potrzebna nie jest. I tak ich nie zabraknie. A jak już dawno temu zauważył jeden z najwybitniejszych ekonomistów i myślicieli XX w. Joseph Schumpeter, nadmierna „produkcja” tego typu intelektualistów jest wręcz społecznie szkodliwa. Zawsze, w normalnym systemie polityczno-ekonomicznym, odgrywają bowiem rolę destrukcyjną. Jakże miał rację. I – wciąż ma. Już raz świat zachodni przeżywał „gorączkę edukacyjną”. W okresie, który nastąpił po gwałtownym...
Jacek Kwieciński
Polska znajduje się w szczególnej sytuacji. Postkomunistycznej. Ale krytyka (słuszna) wyłącznie braku obiektywizmu sądów, ich oportunizmu, tj. bezwstydnego wspierania aktualnej władzy, to ocena bardzo niepełna. Zwłaszcza gdy spróbujemy spojrzeć w przyszłość. Owszem, ta nieodkomunizowana kasta wydaje często kuriozalne wyroki, bo z własnych powodów nie chce dopuścić do nadmiernego zajmowania się przeszłością. Dlatego również często wysługuje się takim władzom, które tę niechęć do autentycznego rozliczenia przeszłości podzielają. Podtrzymuje w dużej mierze kontynuację PRL, a już na pewno „ducha Okrągłego Stołu”. Ale czasem formułowana tęsknota za naprawdę niezawisłymi sądami, sędziami, którzy niezależnie, obiektywnie interpretują prawo i są jak powinny, zaledwie arbitrami konstytucyjnymi...
Jacek Kwieciński
Chciałoby się nawet jakoś oddzielić owe dzieci Epoki Wodnika, prawiące o pokoju i miłości itd., od tego, co wyczyniano na uczelniach. Palenie książek (nawet prawniczych), dewastowanie budynków, atakowanie profesorów, po prostu niszczenie zadań uniwersytetów. Ale czy jest to możliwe? Można mówić, że hippisi „zaledwie” promowali permisywność bez granic, podczas gdy „rewolucjoniści” czcili nie żadnych pacyfistów, lecz Mao, Castro i Ho. Nie prezentowali „miłości”, lecz wściekłość (rage). Nie chcieli poprawić, zmienić Ameryki, lecz ją zniszczyć. Ale przeprowadzenie takiego rozróżnienia wcale nie jest proste. Jak sklasyfikować Cohn-Bendita czy Joshkę Fishera? Co amerykańskiego naśladowali francuscy uczestnicy rozruchów z maja ‘68, chcący zniszczyć Republikę? Kim właściwie był John Lennon...
Jacek Kwieciński
Dinesh D’Souza mimo młodego wieku jest już autorem sławnym. Jest tak bystry, iż prosto ze słynnego Dartmouth College (o którym pisałem) trafił do Białego Domu Reagana. Mimo iż o wielu rzeczach nie wiedział, zaraz po końcu prezydentury Reagana napisał o nim wspaniałą „wstępną” książkę. Mam ją (z autografem!) i mimo że potem przyćmiły ją bardziej źródłowe, wciąż należy do mych ulubionych. Potem był (też o tym wspominałem) autorem „Antyliberalnej edukacji”. Pionierska demaskacja politycznej poprawności wywołała burzę dyskusji (m.in. tygodnik „New Republic” poświęcił jej cały numer). I być może choć trochę ograniczyła skutki i efekty tego szaleństwa. D’Souza jest też autorem innych pozycji – wszystkie są pisane z wielką pasją, ale i elegancją. Są zwarte, przystępne. I wielce pokupne. Mówiąc...
Jacek Kwieciński
Nasz rynek medialny jest wciąż przesycony ludźmi z wielopokoleniowych klanów (i ich czeladników). Mają powiązania towarzyskie i podobne nastawienie ideowe. Korzenie tych klanów sięgają czasów PRL, a nawet dawniejszych. Przeszłości. Bardzo nieciekawej, mówiąc delikatnie. To dziedzictwo wielce ułatwiło im przystosowanie się do propagowania nowego typu autokratyzmu. Już nie komunistycznego, ale opartego też, w rosnącym stopniu, na przymusie. Lukrowanym. Nasza cywilizacja jest na zakręcie, i jest to zakręt w ich stronę. Począwszy od nowomowy, w tym eurożargonu. Opanowaniu języka. A w entuzjastycznej propagandzie na rzecz Nowego Wspaniałego Świata uczestniczy większość mediów. Wszelkiego typu. Także w krajach, które przez komunizm nie przeszły (a członkami UE też nie są). To również jest...
Jacek Kwieciński
Mogę sobie wyobrazić następującą sytuację. Zgodnie z kierunkiem „mody” (lub wręcz poprzez dyrektywę) na tapecie staje sprawa ludożerstwa. Gazeta, o której mówię, zamieszcza sarkastyczny komentarzyk. A potem nawet tekst o tym, że ludożerstwo to raczej nie za bardzo. Ale za dwa dni drukuje długą odpowiedź prezesa Klubu Ludożerców. W imię „różnorodności zdań”. Kompletnie ignorując fakt, iż ludożerstwo entuzjastycznie popierają, jako przejaw nowoczesności i zaakceptowanie kolejnych „wykluczonych”, wszelkie inne przekaziory. Bo, jak „obiektywizm”, to „obiektywizm”. Wybieraj, Czytelniku. W przypadkach mniej drastycznych już ma to miejsce. A, wydawać by się mogło, iż w coraz bardziej rozchwianym moralnie świecie medium o pretensjach do pewnych sympatii wobec naszego dziedzictwa ustanowi pewne...
Jacek Kwieciński
Cała nasilająca się akcja jest oczywiście przemyślanym działaniem władz centralnych w Moskwie. Ma na celu zakłócenie czy wręcz zafałszowanie naszych uroczystości. W jej skład jak najbardziej wchodzi przyjazd Putina. Już teraz zgaduję, że zachowa się jak gołąbek, oczywiście do pewnych granic, całkowicie nieakceptowalnych. Ale zachwyci to, już zachwyca, wielu naszych polityków, politologów i żurnalistów. Raptem stał się, już jest, gościem honorowym, którego przyjazd rząd RP uznał za swój niezwykły sukces. I byłby nim nawet wtedy, gdyby nie zlekceważyli nas alianci. A gdy okaże się, że mówi nieco inaczej niż jego rozmaici podkomendni w Moskwie... Ma bowiem tam niesfornych podwładnych, którzy brużdżą swemu wodzowi demokracie i samowolnie atakują Polskę. Jak słusznie zauważył Zdzisław...
Jacek Kwieciński
Moskwa. 22 sierpnia 1939 r. Ribbentrop, jako pierwszy cudzoziemiec, zostaje udekorowany Wielką Wstęgą Orderu Lenina. Mołotow, 31 października 1939 r., na V nadzwyczajnej sesji Rady Najwyższej: „Niemcy są w sytuacji państwa, które dąży do pokoju. Anglia i Francja są za prowadzeniem agresywnej wojny i przeciw zawarciu pokoju. O przywróceniu dawnej Polski nie może być mowy. Toteż bezsensownym jest przedłużanie obecnej wojny… Rząd angielski ogłosił, że dla niego celem wojny jest ni mniej, ni więcej tylko »zniszczenie hitleryzmu«. Czy nie do czasów średniowiecza, wojen religijnych, przesądów i zdziczenia prowadzą nas znów panujące klasy Anglii i Francji? Nie tylko nonsensem, lecz nawet zbrodnią jest dalsze prowadzenie tej wojny”. Hitler, 21 sierpnia 1939 r.: „Nie mamy się co obawiać blokady...
Jacek Kwieciński
Szczególnie w UE (np. objęte stanowiska, które wszystko tam radykalnie zmienią) zaczynamy podobno odgrywać coraz znaczniejszą rolę. I będzie ona jeszcze większa aż semi-mocarstwowa pozycja sama wręcz wpadnie nam w ręce. Kryzys nieco zachwiał Unią, ukazując tam tendencje nacjonalistyczne, protekcjonalistyczne, uprzywilejowane traktowanie najsilniejszych. Ale znów nie tak bardzo. Za jakiś czas Unia dojdzie do normy. Wejdzie w życie „Lizbona”, potem inne traktaty i protokoły, co tylko utrwali naszą mocną pozycję. Na „drugiej nodze”, bezpieczeństwa, też będziemy mogli solidnie się oprzeć – nasz obecny rząd zatroszczył się nawet o bilateralny układ z Ameryką. Europejczycy, doceniając znaczenie Sojuszu, stale zwiększają weń wkład. Ponadto Obamę cechuje ogromne zainteresowanie naszym...
Jacek Kwieciński
Nasi nadzorcy stali się w czerwcu 1979 r. niewidoczni. Poczułem się jak w innym, wolnym, wreszcie własnym kraju. W Polsce. Papieża oglądało bezpośrednio 13 mln Polaków. Etapy pielgrzymki, zwłaszcza tłumne, entuzjastyczne, nocne spotkania Jana Pawła II z młodzieżą były tak samo ważne, jak ta pierwsza homilia. Ale ona nadała ton czemuś, co można określić jako duchową rewolucję. Wiem, że wszystko to było już opisywane tysiące razy, ale teraz właśnie, w 30. rocznicę, należy te dni, tak istotne dla najnowszej historii Polski, przypomnieć. Byłem wtedy na placu Piłsudskiego. Mimo owej wielości opisów młodsi po prostu nie mogą zdawać sobie sprawy, jaką niesłychaną moc miały publicznie wypowiedziane przez taką postać jak Nasz Papież, słowa prawdy. Jednoznaczne, nieskalane, czyste,...
Jacek Kwieciński
„Może kiedyś i u nas ucywilizujemy się w podobny sposób – wyczyścimy nasze podręczniki ze wszystkich naleciałości antyfeministycznych, antyhomoseksualnych, passusów skierowanych przeciw albinosom, obojnakom i Marsjanom, wprowadzimy nowe słowa i nowe przedmioty. Ponadto […] by nikogo nie dyskryminować, przesuniemy naukę na temat cywilizacji zachodniej na równy poziom z nauką o cywilizacji autochtonów australijskich, a zamiast o Szekspirze uczyć będziemy o największym poecie plemienia Mau-Mau. Następnym krokiem będzie deprecjonowanie własnej kultury, historii i tradycji (niemające nic wspólnego z krytycznym obiektywizmem), by wreszcie osiągnąć rzecz najważniejszą, cel istotny i chlubę edukacji współczesnej, a mianowicie pouczanie dziatek, że absolutnie wszystko jest względne, nie ma żadnych...
Jacek Kwieciński
Nie wszędzie i przy średniej estetyce wygląd Polski coraz bardziej oddala się od beznadziejnej szarości komunizmu. I będzie się dalej oddalać. Podobnie, nawet przy nieruchawych lub kontrproduktywnych władzach, nierównomiernie, zbyt wolno, nie dla 100 proc. Polaków, podstawowy dla ludzi miernik – zbliżanie się do zachodniego poziomu  życia – będzie wzrastał. Dziś rosną ceny energii, biednych nie stać na wykup lekarstw. Kryzys odbije się na losie wielu pracowników. Moje uwagi mogą wydawać się nie na miejscu, zabrzmieć nawet jak szyderstwo. Są jednak długoterminowe. Kryzys kiedyś się skończy i zgodnie z dzisiejszym założeniem optymistycznym, może jednak nie poprzez zniszczenie gospodarczej wolności. A Polacy są rzutcy, przedsiębiorczy, pracowici – dla większości z nich żadne...
Jacek Kwieciński
Początkowo zamierzałem z „grubej rury”, bo biorąc za cel jego twórców i klasyków, zaatakować liberalizm. Pewno po części z uwagi na ów kryzys, który zaowocował wielu artykułami na temat zbyt małej wolności gospodarczej w Polsce. Zaiste nadal jest jej zdecydowanie za mało, ale owe teksty utożsamiają liberalizm wyłącznie z ekonomizmem. A przecież propagował on też zawsze wolność tout court. Co prawda, J.S. Mill i inni nigdy nie wyobrażali sobie, do czego może doprowadzić wolność wyzbyta jakiejkolwiek odpowiedzialności i ograniczeń, nie wyobrażali sobie nawet, iż świat bez norm, hamulców i podstawowej moralności może powstać, ale ich winą czy też naiwnością pozostaje fakt, iż swe najbardziej znane hasła formułowali niezwykle kategorycznie, jakby rzeczywistość, w której żyli, była dana...
Jacek Kwieciński
Coraz bardziej bowiem nabieram przekonania, że dla polityków (dla wszystkich polityków) liczą się wyłącznie ich notowania na słupkach poparcia. Jak je poprawić, jaki wizerunek przybrać, hasłem się popisać. Jakiejkolwiek ideowości u nich nie dostrzegam. A partia, zwłaszcza prawicowa, szczególnie dziś nie może być wyłącznie merkantylna, bezideowa. Jestem świeżo po lekturze wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim, więc mogę być nieco niesprawiedliwy, wybijając to na plan pierwszy. Ale o czym w tym wywiadzie mowa? Ano, poza ważnymi (nikt temu nie przeczy) problemami gospodarczymi, o procentach poparcia, o tym, kto kogo, czy i na ile wyprzedzi lub nie wyprzedzi. Bardzo przepraszam, ale mnie nie chodzi o dobro PiS, ale Polski, i to nie tylko to „garnkowe”. Zważywszy, co się dzieje w świecie, przede...
Jacek Kwieciński
Wbrew modnym twierdzeniom uważam, że postulat okręgów jednomandatowych nie musi być wszechstronnym lekarstwem. Czy obecny Senat różni się zasadniczo od Sejmu? Czy takie rozwiązanie nie grozi napływem osób w rodzaju Gawronika, lokalnych „patronów”? Czy najpierw nie należałoby rozbić lokalne kliki i sitwy, których u nas wciąż pełno? Jasne, że fajna byłaby, że wyrażę się z anglosaska, uwaga: „zwrócę się do swego posła”. Ale czy jest to już u nas możliwe, realne? Jeszcze bardziej kontrowersyjne jest moje stanowisko w sprawie skasowania finansowania partii z budżetu. Też bym chciał większego pluralizmu, przewietrzenia sceny politycznej. Ale czy tędy prowadzi droga? Przy podobnej zmianie kolosalnie zyskałyby partie bogate oraz preferowane przez równie majętnych lobbystów, zdających sobie...
Jacek Kwieciński
To oni nie tylko podchwytują wspomnianą modę, ale sprawiają, że wręcz bezczelne, skandaliczne, haniebne (np. wobec prezydenta) postępowanie czołówki PO pozostaje całkowicie bezkarne, jest racjonalizowane i usprawiedliwiane. Bądź ignorowane (jedna z delikatniejszych wypowiedzi Niesiołowskiego: „My walczymy o Polskę, a oni o władzę”; o postaci Komorowskiego, przynajmniej tutaj, z obrzydzenia, nie wspomnę). Postawię tezę pewnie oryginalną: PO będzie górą, bo chamstwo i bezczelność są wysoko cenione, są trendy w naszej współczesnej cywilizacji. Łudzono się, iż Trybunał Konstytucyjny uzna komisję ds. szukania haków na opozycję za niezgodną z prawem. Było to mniemanie naiwne. Ów Trybunał (podobnie jak wiele innych sądów) działa w tzw. określonej sytuacji. Powoduje ona, iż jego werdykty są...
Jacek Kwieciński
Wielu już próbowało pomniejszyć wielkość Józefa Piłsudskiego. I nikomu się to nie udało. Nigdy się nie uda. Osiągnięcia Niepodległej? Te pierwsze, zasadnicze. l W skrajnie trudnych warunkach, bezustannej walki o wszystkie granice, zjednoczony został kraj składający się z zupełnie odmiennych części. Powstało prawdziwe państwo. l Błyskawicznie, tu, w kraju (armia Hallera wróciła dopiero w maju 1920 r.) zbudowano wojsko polskie, które z miejsca zostało poddane ogromnym próbom – w listopadzie 1918 r. liczyło 30 tys., w pierwszych miesiącach 1919 r. – 100 tys., w końcu tego roku już 700 tys. żołnierzy. Piłsudski? Gotów jestem, merytorycznie, bronić wszystkich jego pierwotnych decyzji, a nawet znakomitej większości – późniejszych. Tu tylko o kilku. Jestem jak najodleglejszy od...
Jacek Kwieciński
Jest prawdopodobne, że NATO skompromituje się w Afganistanie (McCain zapowiadał starania o zmianę tam zarówno strategii, jak i taktyki; na podobieństwo jakże udanego tzw. surge w Iraku; atoli jeśli przegra, to i iracki sukces ma wszelkie widoki na zmarnowanie). Dziś w kwestii Afganistanu wszyscy są niezwykle bojowi – Obama niemalże tak jak Sarkozy. Prorokuję wszakże, iż ta postawa dość szybko im się znudzi. Ostatecznie – dyplomacja, „dialog”, tudzież ONZ – to jest „to”. Tak uważa również, jakże udany sekretarz stanu Clintona pani Albright (może powrócić na to stanowisko), oraz równie zdecydowany, pragmatyczny James Baker, który wielce popisał się w administracji poprzedniego prezydenta o nazwisku Bush – starając się m.in. o zachowanie ZSRR. Nie mówiąc już o Europejczykach. Trudno się...
Jacek Kwieciński
Ale mówimy przecież o fenomenie mającym miejsce w obrębie całej naszej cywilizacji. Owszem, obecna inteligencja polska ów prymitywizm afirmuje, grzeszy naśladownictwem tego wszystkiego, co jest na Zachodzie najgorsze. Chce skasować tradycję, odciąć się od historii, wstydzi się polskości, pochwala samobiczowanie i narodowy masochizm. Wspiera antykulturową edukację wyłącznie użytkową, bezpośrednio przydatną, zubożającą kolejne pokolenia (to zresztą wielki odrębny temat). Uniwersytety przemieniają się w szkoły zawodowe. Czyni dużo więcej zła. Szkodząc polskiej przyszłości. Ale czy w ogóle przed zalewem destrukcyjnego prostactwa moglibyśmy się uchronić? Tak, żeby u nas, i tylko u nas było inaczej? Jestem wrogiem determinizmu, tez głoszących, iż ów prymitywizm, w myśl nieubłaganych praw...
Jacek Kwieciński
Konsekwencje działań mających wpłynąć na bieg wydarzeń, na wynik wyborów w różnych krajach, na skompromitowanie wpływowych osobistości antykomunistycznych były czasem poważne. W 1976 r. Sowieci postanowili utrącić nieprzyjaznego wobec nich demokratycznego kandydata na prezydenta, Henry’ego „Scoopa” Jacksona. Kompania, nieco ukryta, ale intensywna, miała jednak niewątpliwie wpływ na jego prawyborczą przegraną. Efekt? Objęcie władzy przez Cartera, co zaowocowało wielką globalną ofensywą sowietyzmu i jego ogromnymi, nowymi zdobyczami. Ale nie tylko. „Scoop” Jackson był ostatnim wybitnym przywódcą demokratów autentycznie, głęboko antykomunistycznym. Jego klęska spowodowała ostateczny upadek, zanik tej orientacji w szeregach jednej z dwóch wielkich partii Ameryki. Słynny szef FBI, J....
Jacek Kwieciński
Weźmy np. metody przedstawiania informacji w sposób tendencyjny. 1. Wiadomość całkowicie fałszywa, użyteczna w wypadku, gdy odbiorca nie dysponuje żadnymi możliwościami jej weryfikacji. Późniejsze dementowanie nie zmieni pierwotnego wrażenia. 2. Zestaw informacji prawdziwych, ale zaprezentowanych w zbiorze stwarzającym rozmyślnie obraz fałszywy. 3. Mieszanka wiadomości prawdziwych i fałszywych. 4. Prawdziwa informacja zaopatrzona w „ukierunkowujący” komentarz. 5. Umieszczanie autentycznej informacji w kontekście wypaczającym jej sens. 6. Wtrącenie „mimochodem” do normalnej informacji wiadomości tendencyjnej. 7. Nadanie nieproporcjonalnej rangi informacji całkiem błahej, ale mogącej wywołać gwałtowne emocje. 8. Zakłócenie równowagi (objętość, jakość) między...
Jacek Kwieciński
Różnie próbowano (i próbuje się) wytłumaczyć reakcje, których dawne przykłady tu przytoczyłem. Jedne z wielu – także mniej odległych w czasie. Mówi się, że byliśmy Ameryką zauroczeni, mit Ameryki czemuś właśnie na nas niesłychanie działał. Że chodziło o miłość (nieodwzajemnioną, pamiętajmy wszak o Jałcie) niemalże irracjonalną. A nawet, iż Ameryka jawiła się nam jako ziemia obiecana, do której rzekomo wszyscy pragnęli emigrować. A mnie wydaje się, że to trochę nie tak. Ówcześni Polacy bystro wyczuli, że wyłącznie Ameryka może kiedykolwiek zdruzgotać potęgę Sowietów. Była jedyną nadzieją, ostatnią szansą. Jednocześnie była czymś, w naszym niedoskonałym świecie, jak najodleglejszym od Systemu. Potwierdzał to reżim, starając się zohydzić wyjątkowo właśnie Amerykę. I im bardziej to...
Jacek Kwieciński
Lekceważące podejście do sfery idei nie tylko zachowano. Połączono je z manierą stereotypowego, bezkrytycznego naśladownictwa zgoła wszystkiego światowego, europejskiego. Wynika to pewno z jakichś głębokich kompleksów niższości, pokrywanych pohukiwaniami o nowoczesności i modernizacji, co ma ostatecznie zamknąć dyskusję. Krytykę (najczęściej nie najmądrzejszą) niektórych z mało pięknych zjawisk „na Zachodzie” oddano, niejako w prezencie, grupom autentycznie, a nieraz szkaradnie radykalnym. To dodatkowo dobiło wszelką dyskusję. Trwały i trwają batalie partyjne, ich główni aktorzy się zmieniają, a sfera, o której mówimy, jest wciąż jakby omijana szerokim łukiem. Ja zaś mam dziwne wrażenie, iż wewnątrzpolskie zmagania, nie bagatelizując ich znaczenia, mają wagę wtórną wobec tematu...
Jacek Kwieciński
Projekt ów, wprowadzamy często „tylnymi drzwiami”, ale z dużą konsekwencją, może być zrealizowany tylko w państwie „Europa”. Do tego celu też bezustannie się zdąża. Jest to bezsporne. Nie chcę federacji europejskiej nie tylko dlatego, iż przywiązałem się do Polski. Jej władze po prostu muszą prezentować na stałe poglądy, które mi zupełnie nie odpowiadają. Złudzeń nie mam. Wspomnianego kierunku nie zmienimy. Dawno, z miejsca stało się to oczywiste. Większe starania też nic by nie pomogły. Nadzieje Jana Pawła II w tym względzie były, niestety, złudne. Jestem też pewien, że wszystkich działań (zwłaszcza pozagospodarczych) Brukseli, jej „dorobku prawnego” prawie nikt w pełni nie zna. Podobnie jak przepisanej do traktatu „konstytucji” z jej wszystkimi deklaracjami, uzupełnieniami itd...
Jacek Kwieciński
We wczesnych latach 90. mieliśmy jeden Komitet Obywatelski i było fajnie. Komitet powiększył się w Platformę. Wszyscy, którym to się nie podoba, powinni być wpisani na demokratyczną listę proskrypcyjną, z życia publicznego usunięci. Na tym polega liberalizm, czyli pojawienie się jeszcze szerszego, świetlistego uśmiechu na twarzy Donalda Tuska. Pełnię radości zakłóca przykry fakt, iż Prezydent RP na Platformie nie stoi. Jest to trudna do zaakceptowania sytuacja i słuszne są przesyłane spontanicznie sygnały, podchwytywane bez komentarzy przez obywatelsko-demokratyczne media, że należy poddać go procedurze impeachmentu, czyli wyrzucić, zdjąć. Dla harmonii obywatelskiej w naszym kraju – oby trwała wiecznie. Tak więc w realizacji dwóch podstawowych zadań rząd się sprawdza. Trudno wymagać...
Jacek Kwieciński
O samych wyborach będzie czas jeszcze pomówić – na razie przedbiegi do nich weszły w fazę decydującą. Republikanie są w strasznym stanie. Partia była zawsze koalicją różnych nurtów. Obecnie owa koalicja zupełnie się rozsupłała. Nastroje w Stanach są złe, a bieżące problemy i kłopoty gospodarcze (jeszcze nie recesja) sprawiły, że stały się jeszcze gorsze. Działacze republikańscy robią dobre miny (a co mają robić?), ale sympatyzujący z nimi publicyści nie są tak wstrzemięźliwi. Wielu przepowiada partii gigantyczną klęskę, największą od 1964 r. – z tym że ani nowego Reagana, ani bliskich perspektyw na odrodzenie raczej nie widać. To jest wszakże Ameryka. Cuda, atoli w pewnych granicach, zdarzają się. Zostało jeszcze dziewięć miesięcy. Mimo wyraźnego „czasu demokratów” republikanie liczyli...
Jacek Kwieciński
Mieszkam w okolicy, gdzie, niestety, gnieździ się dużo byłych ubeków i esbeków. Z miejsca rozpoznawalnych. O ogorzałych, bulwiastych twarzach. Z reguły proszą w kiosku o „Trybunę” i „Gazetę Wyborczą”. Nigdy nie czytałem „Trybuny”, więc pomyślałem sobie, a po co mi właściwie ta druga gadzinówka? Ani o jotę nie przesadzam, tak ją określając. Rewolwerowe tytuły, niedostrzeganie tego, co „linii redakcji” nie odpowiada, propaganda niesłychanie nachalna, prostacka. Naprawdę zbliżona do komunistycznej. A przy tym udawanie bezstronności „gazety dla wszystkich”. Coś nie do zniesienia. Więc uwolniłem się od tej codziennej zmory. Całkowicie, na zawsze. I z miejsca mam lepsze samopoczucie. Będę mógł pisać o poważniejszych sprawach, o własnych przemyśleniach. Chociaż i to nie od razu, bo złość (...
Jacek Kwieciński
Chociaż można oczywiście starać się o wprowadzenie u nas takiego pluralizmu, jaki był w amerykańskiej telewizji za czasów Reagana. „Dobry wieczór Państwu. Nadajemy audycję »Z obu stron« prezentującą odmienne punkty widzenia na najważniejsze zagadnienia. Dziś podyskutujemy o prezydenturze Ronalda Reagana. Oddajemy głos słynnemu politologowi prof. XZ, laureatowi wielu prestiżowych nagród, wykładowcy pięciu uczelni, autorowi ponad 30 książek. – Panie profesorze, czy nie jest pan zdania, iż polityka Reagana jest niebezpieczna, prymitywna, straszna i głupia? (wywód 15-minutowy). Teraz przedstawiamy jednego z najwybitniejszych w świecie psychiatrów, prof. dr. ZW, laureata Nagrody Nobla. – Panie doktorze, twierdzi pan, że Reagan jest umysłowo chory. Skąd to spostrzeżenie? (wywód 12-minutowy...
Jacek Kwieciński
Platforma Obywatelska zamierza de facto zniszczyć Centralne Biuro Antykorupcyjne (choć ze względów taktycznych nie powie tego wprost) we współpracy z SLD. Nigdzie podobne instytucje nie są podporządkowane parlamentowi – sprawuje on tylko funkcje kontrolne. Także zamiar wchłonięcia biura przez jakąś większą formację oznacza kres działań, w imię których CBA powstało. Twierdzenia, że należy wyłącznie wyeliminować przepisy ułatwiające korupcję, sugerują, iż ona sama w sobie nie występuje. Można to porównać z opinią, że przestępczość zniknie wraz z usunięciem warunków, które rzekomo są jej przyczyną. Lub z wzywaniem do „cywilizowanej”, czyli żadnej, lustracji. Wszystko wskazuje, że wielkie afery, za które się wreszcie z kompromitującym opóźnieniem zabrano, zostaną ponownie zamiecione pod dywan...
Jacek Kwieciński
Owi jedynie rozsądni i mądrzy z UD–UW są już, formalnie, w jednej drużynie z Kwaśniewskim Aleksandrem. Ten zaś obiecał Tuskowi, w zamian za powyborczy alians, poparcie w wyścigu prezydenckim. Ani na moment nie można o tym zapominać, bo to dla wodza Platformy absolutnie, obsesyjnie najważniejsze. Wierzę więc, że „nie da się wciagnąć w pułapkę” – wsparcia Kwaśniewskiego lekkomyślnie nie odrzuci. Dziś PO musi, atoli raczej „miękko”, skrytykować czasem i demolewicę. Ale nic to nie znaczy. Towarzysz Olo to pragmatyk całą gębą. Gdy przyjdzie co do czego, z pewnością wybaczy, zapomni. A samo PSL jako partner do rządzenia z pewnością nie wystarczy. Posuwanie się do absurdalnych prognoz powyborczego sojuszu PiS z tzw. LiD to po prostu zastosowanie metody „łapaj złodzieja”. Publicyści mogą...

Pages