Ukosem

Jacek Kwieciński
W pierwszym numerze odmienionego „Nowego Państwa” (wtedy jeszcze o nazwie wyłącznie „Niezależna Gazeta Polska”) pisałem o konserwatyzmie, moim konserwatyzmie. Czas do tego tematu powrócić, choć szerzej może innym razem. Konserwatyzm (nawet ta nazwa) nie ma u nas specjalnych tradycji. A jeśli już, to dość specyficzne, np. polegające na uległości wobec władz. Przykro mi, że często nie jest w Polsce rozumiany. Nie polega na „konserwowaniu” czy wrogości wobec zmieniającej się, globalnej rzeczywistości. W ogóle nie jest ideologią. Dbałość o interes narodowy, maksymalna z możliwych podmiotowość w polityce zagranicznej, zdrowy rozsądek (w tym fiskalny) w gospodarce. Te zasady łączą się w konserwatyzmie z troską, by nawet w odmienionym świecie zachować parę podstawowych wartości zwyczajowego...
Jacek Kwieciński
Nie ma wszakże co ukrywać, że będzie niełatwo, a właściwie bardzo ciężko. Trudno. Należy to po prostu wziąć pod uwagę. Niczym się nie zniechęcać. Głosić prawdę. Nie uważam się za żadnego „prawdziwego Polaka” (już w 1981 r. termin ten miał pejoratywny wydźwięk). Sądzę jednak, że to, co nazywam „prawdą”, rzeczywiście nią jest. A piszę z pewnością jednostronnie, bo po prostu nie mogę inaczej. Musiałbym zmienić swe poglądy, a tak się szczęśliwie złożyło, że całe życie nie potrzebowałem tego czynić. Niektórym bardzo się to nie podoba, ale z długiego doświadczenia przekonałem się, że tzw. wyważona postawa nieodmiennie służy potężnym i bezwzględnym. A zwracam się do tych, którzy chociaż trochę zainteresowani są życiem społecznym i którym w obecnej RP jest równie duszno, jak mnie. Trudności...
Jacek Kwieciński
Ale wyliczmy jednak, choćby skrótowo: l absolutna dominacja Partii, która (mówiąc delikatnie) mało dba o wolność Polaków w Polsce i maksymalnie możliwą suwerenność Polski na arenie międzynarodowej. Czuje się ogromnie pewnie, zdolna jest do wszystkiego. Nigdy nie wierzyłem, że „pozbędzie się Tuska”. Nigdy nie sądziłem, i nie sądzę dziś, że się rozpada lub niebawem się rozpadnie. l Wtargnięcie do centrum naszego życia publicznego autentycznych barbarzyńców. Coraz większa aktywność lewactwa („Krytyka Polityczna” nie jest lewicowa, ale ultralewacka), będącego częścią potężnej międzynarodówki nastawionej na długi rewolucyjny marsz. l Kryzys przekształcający się w paneuropejski. Już sam w sobie jest groźny. Ale główni europejscy gracze chcą go wykorzystać także politycznie. Nie zgadzam się z...
Jacek Kwieciński
Francja. Wielce rozczarowałem się Sarkozym. Mimo swego dynamizmu (który można też określić jako arogancję, także w stosunku do nas) przekształcił się stopniowo w konwencjonalnie francuskiego przywódcę, typu Chiraca. Owszem, próbuje przeprowadzić pewne wewnętrzne reformy, ale niekonsekwentnie. Obecnie jego porażka (zarówno prezydencka, jak i parlamentarna) jest niemalże pewna. Mimo dużych zdolności kampanijnych. Alternatywa? Jeszcze gorsza. Koalicja niezwykle dogmatycznych socjalistów, jak najbardziej wciąż komunistycznych komunistów, lewicowców i lewaków. Niemcy. Będzie to nieco później, ale prognozy wyborcze dla A. Merkel są też bardzo złe. Mówią, że to się może jeszcze zmienić, ale trudno w to uwierzyć. Merkel przegrywa seryjnie lokalne wybory, a jej koalicyjny partner (FDP)...
Jacek Kwieciński
Ich zmobilizowanie powinno być priorytetem. Tu właśnie powinno się przede wszystkim szukać dodatkowych głosów. A nie w innych miejscach, prowadząc chyba pogoń za „niezdecydowanymi”, co w wielkiej mierze jest grą w ciemno. Prawdę mówiąc, już od dawna powinno się mieć w zanadrzu dokładną, drobiazgową, wręcz geograficzną listę, mapę tych gmin, okręgów i w pełni ją wykorzystać. W innych miejscach powinny zaś działać siły lokalne. Słyszę, że wolontariusze mają kontrolować punkty wyborcze. To wskazane. Jednak, moim zdaniem, główną rolą tych wolontariuszy powinno być zobowiązanie, że naprawdę skłonią do udania się do urn dwóch czy pięciu znajomych, sąsiadów, którzy w znacznym stopniu podzielają ich zdanie. Można by zwrócić im uwagę na szczególne znaczenie tych wyborów i dopilnować,...

Pages