Jacek Kwieciński

Jacek Kwieciński
O upadku tradycyjnych wartości W Polsce nadal dominują problemy związane z dziedzictwem pozostawionym przez 45 lat komunizmu. Dominują słusznie, bo z tzw. postkomunizmu musimy się wydostać. Ale Polska nie znajduje się w próżni i jest – jak cała nasza cywilizacja – uwikłana w co najmniej dwie batalie o globalnym zasięgu, o podstawowym znaczeniu dla jej przyszłości. Pierwsza ma formę oporu stawianego jeszcze (na szczęście) zakusom budowniczych nowej utopii politycznej, którzy choć poczynili już wiele szkód, niestrudzenie dążą do ich zmaksymalizowania. Czują się oni w obowiązku „wyzwolić” już nie proletariat, ale zgoła wszystkich, wszędzie. Obalić tradycyjny porządek z jego elementarnymi normami i stworzyć tym razem już absolutnie idealny świat. Batalia druga to wstępne potyczki w...
Jacek Kwieciński
Ale doprawdy ogarnia mnie złość, gdy czytam coś takiego: „Coraz ostrzejsze ataki na Unię Europejską rodzą pytanie o prawdziwe intencje prawicy. To jeszcze element zwykłej politycznej szarpaniny? Czy też w prawicowej świadomości […] budzi się realne szaleństwo?” (Robert Krasowski, „Polityka”). A więc wyrażenie jakiejkolwiek krytyki UE to szaleństwo i obłąkanie. Wiadomo nawet czemu. W „Rzeczpospolitej” naukowiec Andrzej Koźmiński stwierdza: „Europa [bez cudzysłowu, bo nasz kontynent, to po prostu UE] jest przedsięwzięciem politycznym”. I dalej, szczerze i trafnie: „Unia Europejska była od początkiem projektem elit i takim do dziś pozostała. Elity muszą więc przeprowadzić zmianę, a następnie przekonać do niej społeczeństwa”. Kluczowe są tu słowa „a następnie”. „Elity” zadekretują...
Jacek Kwieciński
W pierwszym numerze odmienionego „Nowego Państwa” (wtedy jeszcze o nazwie wyłącznie „Niezależna Gazeta Polska”) pisałem o konserwatyzmie, moim konserwatyzmie. Czas do tego tematu powrócić, choć szerzej może innym razem. Konserwatyzm (nawet ta nazwa) nie ma u nas specjalnych tradycji. A jeśli już, to dość specyficzne, np. polegające na uległości wobec władz. Przykro mi, że często nie jest w Polsce rozumiany. Nie polega na „konserwowaniu” czy wrogości wobec zmieniającej się, globalnej rzeczywistości. W ogóle nie jest ideologią. Dbałość o interes narodowy, maksymalna z możliwych podmiotowość w polityce zagranicznej, zdrowy rozsądek (w tym fiskalny) w gospodarce. Te zasady łączą się w konserwatyzmie z troską, by nawet w odmienionym świecie zachować parę podstawowych wartości zwyczajowego...
Jacek Kwieciński
Nie ma wszakże co ukrywać, że będzie niełatwo, a właściwie bardzo ciężko. Trudno. Należy to po prostu wziąć pod uwagę. Niczym się nie zniechęcać. Głosić prawdę. Nie uważam się za żadnego „prawdziwego Polaka” (już w 1981 r. termin ten miał pejoratywny wydźwięk). Sądzę jednak, że to, co nazywam „prawdą”, rzeczywiście nią jest. A piszę z pewnością jednostronnie, bo po prostu nie mogę inaczej. Musiałbym zmienić swe poglądy, a tak się szczęśliwie złożyło, że całe życie nie potrzebowałem tego czynić. Niektórym bardzo się to nie podoba, ale z długiego doświadczenia przekonałem się, że tzw. wyważona postawa nieodmiennie służy potężnym i bezwzględnym. A zwracam się do tych, którzy chociaż trochę zainteresowani są życiem społecznym i którym w obecnej RP jest równie duszno, jak mnie. Trudności...
Jacek Kwieciński
Dzisiejsze próby debat, kwestie tzw. federacji europejskiej, obrona państw narodowych i ich uprawnień, troska o suwerenność – to żadne novum. A ta obrona, tak dziś aktualna, na pewno nie jest jakąś polską aberracją. Obserwując to, co się dzieje, warto przypomnieć historyczną postać Margaret Thatcher. Owszem, Wielka Brytania ma swą specyfikę. Tak, M. Thatcher walczyła, jak powinna, jak było jej obowiązkiem, o brytyjskie interesy. Ale bynajmniej nie tylko. Chodziło jej o kształt, o cele Unii, o działanie eurokratów, o przyszłość Europy. O wszystkim tym mówiła bez ogródek, z wielką odwagą. Przestrzegała. I, co widać coraz wyraźniej, miała rację. Nie sposób przy tym oskarżać ją o jakąś ksenofobię czy izolacjonistyczny nacjonalizm. Bo długo była euroentuzjastką (powołując się m.in. na...

Pages