Loża Oldboya

Jacek Kwieciński
Ale doprawdy ogarnia mnie złość, gdy czytam coś takiego: „Coraz ostrzejsze ataki na Unię Europejską rodzą pytanie o prawdziwe intencje prawicy. To jeszcze element zwykłej politycznej szarpaniny? Czy też w prawicowej świadomości […] budzi się realne szaleństwo?” (Robert Krasowski, „Polityka”). A więc wyrażenie jakiejkolwiek krytyki UE to szaleństwo i obłąkanie. Wiadomo nawet czemu. W „Rzeczpospolitej” naukowiec Andrzej Koźmiński stwierdza: „Europa [bez cudzysłowu, bo nasz kontynent, to po prostu UE] jest przedsięwzięciem politycznym”. I dalej, szczerze i trafnie: „Unia Europejska była od początkiem projektem elit i takim do dziś pozostała. Elity muszą więc przeprowadzić zmianę, a następnie przekonać do niej społeczeństwa”. Kluczowe są tu słowa „a następnie”. „Elity” zadekretują...
Jacek Kwieciński
Dzisiejsze próby debat, kwestie tzw. federacji europejskiej, obrona państw narodowych i ich uprawnień, troska o suwerenność – to żadne novum. A ta obrona, tak dziś aktualna, na pewno nie jest jakąś polską aberracją. Obserwując to, co się dzieje, warto przypomnieć historyczną postać Margaret Thatcher. Owszem, Wielka Brytania ma swą specyfikę. Tak, M. Thatcher walczyła, jak powinna, jak było jej obowiązkiem, o brytyjskie interesy. Ale bynajmniej nie tylko. Chodziło jej o kształt, o cele Unii, o działanie eurokratów, o przyszłość Europy. O wszystkim tym mówiła bez ogródek, z wielką odwagą. Przestrzegała. I, co widać coraz wyraźniej, miała rację. Nie sposób przy tym oskarżać ją o jakąś ksenofobię czy izolacjonistyczny nacjonalizm. Bo długo była euroentuzjastką (powołując się m.in. na...
Jacek Kwieciński
Prawybory prezydenckie (oczywiście republikańskie) zaczynają się niemalże w okresie bożonarodzeniowo-noworocznym; 3 stycznia. Nieodległe w czasie będą także prawybory kongresowo-senackie (obupartyjne). Tekst ten, powstały głównie po to, aby Czytelnicy zainteresowani Ameryką wiedzieli i rozumieli, „co jest grane”, zamieszczam już w numerze listopadowym. W pewnym sensie dlatego, iż jestem nadzwyczaj zniechęcony sytuacją zarówno w Polsce (owo zniechęcenie musi być tylko chwilowe), jak i w całym europejskim kołchozie. Może w czasie świątecznym, dla nas wyjątkowym, rozbłyśnie gwiazdka rozświetlająca nieco krajowy smutek. Czemu jednak znów Ameryka? Ano dlatego, że chociaż w większości dużych państw europejskich rządzi prawica (teraz doszła Hiszpania), to niezmiernie rzadko, jeśli...
Jacek Kwieciński
Aby jednak taka dyskusja miała sens, by chociaż stwarzała nadzieje na powodzenie, chociaż niekoniecznie jutro czy pojutrze, trzeba uznać złą rzeczywistość, przyznać, jaka ona jest. Bez żadnych ogródek, bez prób jej „osładzania”. Od miesięcy apelowałem, aby, przynajmniej psychologicznie, być gotowym na możliwość niepomyślnego scenariusza. Zamiast tego dominował, i to na długo przed 9 października, bazujący na złudzeniach, całkowicie bezzasadny hurraoptymizm. Co jakiś czas rozlegały się głosy, że Partia Rządząca kończy się, rozsypuje, sypie. A przynajmniej nieznaczna jej przegrana jest niemalże pewna (nie zgadzam się z opinią, że na wynik wyborów zasadniczy wpływ miało jakieś jednostkowe wydarzenie pod koniec kampanii, chociaż jej finał z pewnością nie był udany). Bardzo chciałbym...
Jacek Kwieciński
Podmiotowość to przede wszystkim godne zachowanie wobec potężnych sąsiadów. Samodzielność (na ile to jest możliwe wobec naszych zobowiązań). Zachowanie godne dużego kraju europejskiego – także w stosunkach z innymi państwami czy organizacjami. Podmiotowości tej w szczególny sposób zaprzeczyło postępowanie wobec tragedii smoleńskiej. Wszystkie racjonalne przesłanki, powtarzam, wskazują, że odsunięcie od panowania obecnej koalicji jest polskim imperatywem. Nie z uwagi na jakąś szczególną wspaniałość głównej siły opozycyjnej, ale wręcz beznadziejność dziś władających. Bezbarwność i nijakość większości partii obserwujemy w skali globalnej. W obecnej Polsce chodzi wszakże, jak wiemy, o  bardzo wiele daleko poza ową nijakość wykraczające. O postawę i działanie (bądź niedziałanie) wielce...
Jacek Kwieciński
Sztuka przekonywania Mówca, Chris Wiedener, od dawna specjalizuje się w tematyce dotyczącej tego, jak odnieść sukces i być skutecznym przywódcą – w różnych dziedzinach życia. Od dawna podróżował po świecie, radząc, wykładając, ucząc. Swą specjalność połączył z polityką raczej niedawno, ale gdy to uczynił, zaangażował się w nią całkowicie. Nastąpiło to niemal równolegle z wyborem Obamy. Dlatego, bo od razu rozpoznał, że wykrzykiwanie haseł: nadzieja, zmiana – bez bliższego ich sprecyzowania – brzmi sztucznie, fałszywie. Ale równocześnie przewidział, iż w dzisiejszym świecie wielu jego rodaków może to „kupić”. Założył organizację online, w tej chwili jedną z najbardziej popularnych. I obecnie jeździ po kraju. starając się wspomagać, by nie rzec: uczyć (kształcić), skuteczności tych...
Jacek Kwieciński
„Im bardziej byli niewinni, tym bardziej zasłużyli na rozstrzelanie. Partia jest najważniejsza” – Brecht o ofiarach moskiewskich procesów pokazowych, lata 30. „Motłoch faszystowskich podżegaczy wojennych. Głęboko wdzięczny, dziękuję sowieckim wojskom i czołgom za »szybką i sprawną« interwencję przeciw nim” – Brecht o krwawym stłumieniu wschodnioberlińskich rozruchów, 1953 r. Jego credo od początków kariery do jej końca: całkowite podporządkowanie się poleceniom partii komunistycznej, która ma zawsze rację, zasada, że cel uświęca wszystkie środki. Jego uwielbienie Stalina, KPZR, ZSRR, Kominternu nigdy, nawet po śmierci wodza, nie zmniejszyło się ani o jotę. Pozostał betonowym komunistą. Kreaturą najohydniejszą w całym lewicowym (lub gorzej) świecie artystycznym. W swych...
Jacek Kwieciński
Katyń – triumf Stalina w USA Superdoradca Roosevelta, Harry Hopkins (o którym będzie jeszcze mowa), z miejsca stwierdził, że wiadomość o katyńskim ludobójstwie naszych oficerów to kolejna próba Polaków „robienia zamieszania” pośród aliantów. Roosevelt nie tyle nawet chciał ukryć sprawę Katynia – on z miejsca, z dużym zapałem, podżyrował i wsparł wersję sowiecką. W Londynie amerykański oficer łącznikowy przy rządzie polskim (absolwent West Point) płk Henry Szymanski przygotował obszerny raport opisujący los polskich oficerów w Sowietach, przepełniony dokumentacją. Raport został, po przesłaniu do USA, przekazany do magazynu i przeczekał tam wojnę. Churchill zarządził dochodzenie. W czerwcu 1943 r. sir Owen O’Malley przygotował obszerny dokument dla króla i gabinetu wojennego. Jego...
Jacek Kwieciński
Kandydatów na gloryfikowanie postkomunistycznej III RP mieliśmy zawsze sporo. Dziś, co oczywiście jest kwestią zasadniczą, zadanie to wzięła na swe barki partia dążąca do wszechwładzy, określająca się, a jakże, jako prawicowa. W swych autorytarnych zapędach i brutalnym traktowaniu myślących inaczej świetnie do tej roli pasuje. Wspierają ją entuzjastycznie m.in. najwięksi beneficjenci najrozmaitszych układów i patologii – owoców Okrągłego Stołu. Przeżywają czas come backu. Triumfują. Czują się całkowicie bezkarni. W tym samym czasie obserwujemy na Zachodzie niemalże totalną dominację myśli lewicowej, przekraczającej etykietki nazw ujednolicających się partii. A w Polsce trzeba rzekomo „myśleć po europejsku”. Niszcząca dyskurs demokratyczny, czyli wolność, dzisiejsza Partia Państwowa...
Jacek Kwieciński
O wszystkim tym wiemy. Ale warto sobie uświadomić, iż owocem tego stanu rzeczy będzie kampania wyborcza tak brutalna, tak zakłamana, jak nigdy dotąd. Zostaną zastosowane najbardziej nikczemne metody, przy czym o nikczemność, nienawiść itd. oskarżani będą ci, wobec których te metody się zastosuje. Warto mieć świadomość, że będzie to batalia wciąż bardzo „pod górkę”. Do zmieniającego sytuację „przebudzenia Polaków” jeszcze daleko. Ani szermowanie tym hasłem, ani oczekiwanie, że niejako automatycznie, z uwagi na pogarszające się warunki bytowe, wszystko się odmieni, jest – co najmniej – ryzykowne. Wybryki rozmaitego rzędu, bezczelność i bezkarność reżimu trzeba oczywiście stale punktować, ale obok tego należy już teraz myśleć, jak sytuację poprawić. Na pewno trzeba walczyć o każdy...
Jacek Kwieciński
W tym roku przypada 100. rocznica urodzin Ronalda Reagana. To, co osiągnął, mówi samo za siebie. Zmienił bieg historii. Chcę, muszę napisać o nim raz jeszcze. Będzie to jednak raczej tylko zestaw pewnych wątków. Już do 2006 r. tylko w USA ukazało się o Reaganie ok. 960 książek. Mam ich masę, podobnie jak innych materiałów. Nie sposób objąć „wszystkiego”. Tylko Reagan Jak R. Reagan doszedł do pozycji, na której mógł zacząć realizować idee sformułowane w poprzednich dekadach? Zanim na to odpowiem, muszę raz jeszcze wskazać na całkowitą rewolucyjność jego koncepcji: „my wygrywamy, oni przegrywają” (ZSRR, komunizm), bo ta rewelacyjność wciąż wydaje się być niedoceniana. „Wygrać” było całkowitą herezją wobec obowiązującej ortodoksji. Takie podejście przestało być zrozumiałe dla...
Jacek Kwieciński
Stanley Kurtz, autor książki „Radical in Chief. Barack Obama and the Untold [nieopowiedziana] Story of American Socialism” zbadał dokładnie podstawowe oryginalne materiały, publikacje, agendę, sposoby działania tych grup. Wyłania się z tego obraz całkowicie jednoznaczny. Zwłaszcza że w dalszych latach Obama obracał się dokładnie w tych samych kręgach. Te związki wywarły na nim taki wpływ, iż porzucił swą dotychczasową specjalizację (była nią, paradoksalnie, polityka zagraniczna) i zajął się tzw. community organizing, co było jedną z podstawowych zasad zawartych w strategii tych grup, zmierzających do przekształcenia Ameryki w państwo upodobnione do co najmniej europejskiego modelu socjalizmu. Taktyka była oparta na założeniu, że socjalizmu w Ameryce nigdy się nie wprowadzi w sposób...
Jacek Kwieciński
Osiągnięcia Margaret Thatcher są wręcz niebywałe. „Iron Lady” uratowała W. Brytanię, i to dwukrotnie: przed całkowitą degrengoladą i broniąc kraju nie przed jakimś „strajkiem górników”, ale próbą stalinowca Arthura Scargilla dokonania komunistycznej rewolucji i zmiany ustroju W. Brytanii. Była jednym z największych wrogów socjalizmu w najnowszej historii. Niemal go zlikwidowała, czego nikt, łącznie z Churchillem, po wojnie nawet nie próbował. Była championem klasy średniej, z której się przecież wywodziła. A nawet rzuciła wyzwanie, podważyła pojęcie „klasy” (społecznej). W jej gabinecie było wielu ludzi, którzy nie tylko nie skończyli Cambridge czy Oxfordu, ale w ogóle uniwersytetu. Szereg jej reform np. denacjonalizacyjnych, stało się wzorem dla krajów ze wszystkich części świata....
Jacek Kwieciński
Nadal mamy najgorszego w historii prezydenta USA, najgorszego szefa NATO. „Europa” pod zarządem niemiecko-francuskim niedwuznacznie zamierza zastąpić Amerykę Rosją. Moskwa staje się pupilem całego Zachodu. I co mogłoby wydawać się niewiarygodne, zarówno antyamerykańskie nastawienie „Europy”, jak i de facto wpuszczanie Moskwy także do NATO jest podżyrowywane przez obecną administrację USA (puste gesty i retoryka nie zmieniają tego nastawienia). Obama jest dla mnie, dostosowanym do tamtejszych warunków, amerykańskim Schröderem czy Chirakiem. Mimo to mamy u nas maniaków nadal opiewających obamizm; niektórzy nawet określają się jako „konserwatyści”(!). USA: udany I etap O tak ważnych wyborach w Ameryce pisaliśmy wiele. Po aktualne wieści z powyborczej Ameryki odsyłam do „Gazety...
Jacek Kwieciński
Bo z dokładnie tą samą tezą: „nie drażnić Rosji”, „Rosja jest szczególnie wrażliwa” itd. polemizowałem wręcz wieki temu (w nieistniejącym już tygodniku „Spotkania”), wtedy już nie z UW, ale z kancelarią Wałęsy. O bezsensie i całkowicie nieuprawnionym specjalnym traktowaniu Rosji mówił śp. Lech Kaczyński. A ja do tematu wrócę. Jak widać, nie ma cienia przesady w twierdzeniu, że wracamy do przeszłości. I nie tylko Lenin jest „wiecznie żywy”. Powrót, o którym mowa, jest ściśle związany z nadzwyczaj trafną uwagą Józefa Darskiego wypowiedzianą w trakcie rozmowy z Alainem Besançonem (wrześniowy numer „Nowego Państwa”): co robić, gdy Polskę do prorosyjskiej polityki zmuszają wszyscy, cały Zachód, Europa, Ameryka Obamy?! Ano właśnie, co, zwłaszcza gdy mamy obecnie taki rząd, jaki mamy. Zaiste...
Jacek Kwieciński
Z książki dowiedziałem się np., że termin „dekonstrukcja” Derridy, który zatruł m.in. amerykańskie uczelnie, był po raz pierwszy użyty przez hitlerowskich ideologów. Podobne źródło ma wiele terminów postmodernistycznych, nie mówiąc już o dzisiejszych trendach i modach. Określanie hitlerowców mianem faszystów jest autorstwa sowieckiego – ładniej brzmi: zwycięstwo nad faszyzmem niż nad socjalizmem narodowym, prawda? To, podobnie jak zapoczątkowany przez Trockiego bełkot o „najwyższym stadium kapitalizmu”, z ochotą przyswoiła sobie zachodnia lewica. Wtrącę jeszcze (uprzedzałem, że tekst będzie chaotyczny), iż z książki dowiedziałem się, że Auguste Comte („najgorszy filozof w dziejach świata” - Paul Johnson), wyrażający nadzieję, że ludzkość odrzuci chrześcijaństwo i zastąpi je „religią...
Jacek Kwieciński
Całkowite zdanie się na Rosję w wyjaśnianiu katastrofy było nie tylko wręcz niesłychanym przykładem rusofilstwa, potwierdzającego niesuwerenność obecnej polityki zagranicznej RP. Wskazywało również, że obecny reżim świadomie nie chce dostrzec niezwykłej rangi sprawy. Wielka część tzw. inteligencji też nie zawiodła. Między innymi kontynuowała praktykę skarżenia się zagranicy na Polaków. Wszelkie nadzieje nt. narodowej zgody uważałem, trafnie, za surrealistyczne. Obecne władze (ze swymi „autorytetami”), tak jak wtedy działały jakby z przymusu, obok powszechnie widocznych nastrojów społecznych, tak obecnie mają je w nosie. A ja w znacznym stopniu zacząłem podzielać opinię przede wszystkim B. Wildsteina, że „efekt smoleński” może nie zadziałać od razu, ale w końcu z pewnością zadziała...
Jacek Kwieciński
Wściekłość monopolistów W Ameryce przez dekady istniał ogólnokrajowy monopol trzech wielkich sieci: CBS, NBC, ABC. Nawet nie skrywały swych lewicowych sympatii. A ich prezenterzy uważali się za niepodważalne autorytety. Poruszali tematy wyłącznie „właściwe” z konkluzjami z góry wiadomymi. Te, nawet istotne i ważne wydarzenia, fakty, informacje, problemy, które pomijali, po prostu miały nie istnieć. Nie było ich. Byli mentorami i arbitrami. Ich oceny były niepodważalne. I nie było wobec nich słyszalnej alternatywny. Ale Ameryka to Ameryka. Po dekadach tak serwowanej im „wiedzy” (takiej, jaka jest dla zwykłych ludzi wskazana, pożądana i wystarczająca) zaczęli się buntować. I nie zawsze owych „wyroczni” słuchali (elekcja Reagana). A już, gdy w latach 60. 70. stacje ochoczo...
Jacek Kwieciński
Często narzekam. Pewno i ten tekst wpadnie w ten ton. Ale narzekając, źle kwitując obecną rzeczywistość, naprawdę wierzę, że to nie „koniec Polski” (tak jak nie nastąpił, wbrew przekonującym zapowiedziom, „koniec historii”). Jestem niecierpliwy, może bardziej od innych, a w dodatku nie za młody. Ale cóż, życie nie składa się wyłącznie z blasków ani nawet czasem, przez długi okres, z półcieni. Czas biegnie jednak dziś wyjątkowo szybko. Ma to też swoje plusy. Można bowiem założyć, że ani scena polityczna Polski, ani bliższego czy odleglejszego świata, nie jest jeszcze w pełni ukształtowana,. Sytuacja dobrze się nie układa. Byłoby jednak chyba przejawem skrajnego pesymizmu mniemać, iż będzie tak, już na stałe i na dobre. Marsz w jednym kierunku. Podstawowe Moje obawy, troski,...
Jacek Kwieciński
Bezkarność Tusk może opowiadać o działaniach rządu w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy, pełnego oddania sprawy Rosjanom, co tylko chce. Bo jest bezkarny, nikt tak naprawdę go nie „przyciśnie”. Komorowski może zawłaszczać, nie czekając na jakieś wybory, wszystkie prerogatywy prezydenta. Bo jest bezkarny, nikt tak naprawdę, tak do końca go nie „przyciśnie”. Obywatel Bartoszewski m.in. dzielił już Polaków na bydło i nie bydło. Nikt nie ośmielił się nadmiernie protestować, bo jak to dziś sformułowano (nie w „Gazecie Wyborczej”), bezpodstawnie używając liczby mnogiej, „wszyscy mamy świetną opinię o W. Bartoszewskim”. Więc się rozochocił i w wyzwiskach zasmakował. Czuje się bezkarny, obiecuje, że nadal będzie miotał obelgami. Więc ja oświadczam, że ob. Bartoszewski jest...
Jacek Kwieciński
Zwłaszcza że Platforma potwierdziła, i to z naddatkiem, me najgorsze oczekiwania. Uchodzą jej płazem rzeczy wydawałoby się niewiarygodne. A to dopiero początek. Stosowana wobec niej taryfa ulgowa przechodzi pojęcie. Operowanie podwójnymi standardami wobec partii rządzącej i jej głównego oponenta jest nagminne. I – wręcz bezwstydne. Gdybym zbudził się ze śpiączki, powiedzmy ośmioletniej, i zorientował się, kto (i jak) wspiera PO, już to całkowicie by mi wystarczyło, aby ją ocenić. Dziś zrobiłbym wszystko, aby nie znaleźć się, na czas nieokreślony, pod władzą absolutną partii ludzi „pięknych, mądrych i dobrych”. Bezideowych, bazujących na propagandzie (zwanej eufemistycznie PR). Infantylizujących, wulgaryzujących, niszczących naszą scenę polityczną. Ludzi troszczących się wyłącznie o „...
Jacek Kwieciński
Bunt narasta W pierwszy weekend lutowy w Nashville, w stanie Tennessee, odbyła się pierwsza konwencja tzw. Tea Party (nazwa nawiązująca do buntu przeciw cłom nakładanym przez Brytyjczyków na herbatę, co zapoczątkowało amerykańską walkę o niepodległość). Tym razem amerykańskie wielkie media nie mogły już wykpić, ośmieszyć czy zignorować ruchu (jak czynią to europejskie i nasze). Albowiem obejmuje cały kraj i zdążył już okazać swą siłę i skuteczność. Nie jest zresztą jedynym ogólnokrajowym protestem. To dzięki Tea Party został wybrany w Massachusetts republikanin, umiarkowany jak na ten stan przystało, ale za to demonstrujący fiskalną odpowiedzialność i będący przeciwnikiem niekontrolowanego rozrostu rządu. W ciągu decydujących ostatnich dwóch dni kampanii aktywiści tego ruchu...
Jacek Kwieciński
Aroganccy deprawatorzy Przedstawia: wrogowie szykują się, jak mówią, do „ostatecznej bitwy” ze śmiertelnym wrogiem, nieludzkim złem – chrześcijaństwem (w świecie wygrać jej nie mogą, ale chodzi o cywilizację zachodnią). Michel Onfray wydał we Francji bestsellerowy „Manifest Ateistyczny”. Jeśli nazwa ta coś nam przypomina, to słusznie. Richard Dawkins mówi o potrzebie okazywania „ateistycznej dumy”, chociaż jeszcze nie o odpowiednich paradach. Wzywa za to do tzw. coming out, czyli do hałaśliwego przyznawania się do wrogości wobec Boga i propagowania tej postawy. Wygrana w tej bitwie ma być najwspanialszym wkładem „humanistów” w rozwój naszej cywilizacji. Boga podobno nie ma, ale owe traktaty są agresywne i przepojone nienawiścią. Pisane z pianą na ustach. Ich autorzy w...
Jacek Kwieciński
Był początek Ostatnie badania naukowe we wręcz zdumiewający sposób potwierdzają chrześcijańską wizję powstania świata. Wielu naukowców przyjęło to z przygnębieniem. Dlatego, aby „Bóg nie wcisnął nogi w drzwi”, jak stwierdził jeden z nich. To ich zmora. Nawet słynny Stephen Hawking, który początkowo stwierdził: „Teraz będzie niezwykle trudno wyjaśnić, czemu wszechświat powstał, poza przyznaniem, że było to działanie Boga, zamierzającego stworzyć takie istoty jak my”, począł konstruować alternatywne „wyjaśnienia”. Kosmos był zawsze, wszechświat jest przypadkowo taki, jaki jest, więcej na ten temat nie ma co mówić. Podobne opinie były długo powszechne. Cios ateistom został zadany w trzech etapach. D’Souza dokładnie to przedstawia, bo przecież chodzi o kwestię zasadniczą. Najpierw w...
Jacek Kwieciński
Fajny konserwatyzm Dość nieoczekiwanie muszę poświęcić nieco miejsca pewnym, wielce nietrafnym (według mnie) uwagom Piotra Lisiewicza z ubiegłego numeru „NP/NGP”. Wobec konserwatystów Lisiewicz operuje zaiste obiegowym, stereotypowym określeniem: „nobliwy”. Brzmi to wręcz pejoratywnie, zwłaszcza w połączeniu z ulubionym określeniem kolegi – „nudziarstwo”. Konserwatyzm nie jest u nas ani zrozumiały, ani popularny. Jeśli Lisiewicz uważa, że próby uniemożliwienia starcia w proch paru podstawowych zasad – wartości – busoli już nie tyle ładu moralnego, co jakiegokolwiek (w ogóle i we wszystkich dziedzinach), jest nudziarstwem, to trudno, przykro mi. Jestem przeciwnego zdania. W mozaikowo zmieniającym się świecie całkowicie rozchwianych wartości po prostu nie można nie być...
Jacek Kwieciński
Pisałem w „GP”, że po nie najlepszym przyjęciu przez Amerykanów posunięć Obamy bardzo ożywiła się opozycja przeciw niemu. Chodzi (głównie) o jego poczynania w gospodarce, rozszerzające znacznie uprawnienia rządu. Masowe demonstracje wręcz zaskoczyły republikanów, były ponadpartyjne. Ma też miejsce szereg zjazdów, kongresów, konferencji dotyczących innych spraw. Tylko niektóre z nich są zorganizowane przez partię republikańską. Wiele z nich ma podobny charakter, co manifestacje (np. spotkanie grupy Americans for Prosperity), ale pojawiają się na nich często wybitni republikanie, w tym Pawlenty (cytowana mowa nie jest jedyną, jaką ostatnio wygłosił, poruszając różne tematy). Coroczna konferencja, z której pochodzi wystąpienie, zgromadziła specyficzne audytorium. „Values Voter Summit” (...
Jacek Kwieciński
Jak wiadomo (za mało zresztą wiadomo), „Szkice piórkiem” to arcydzieło pamiętnikarstwa. Dwa tomy opisujące degrengoladę Francji, a zwłaszcza Paryża, pod okupacją niemiecką. Łącznie z parodniowym groteskowym „powstaniem”. Groteskowym, ale o wiele bardziej znanym na Zachodzie niż warszawskie. Kilkanaście stron wcześniej odnajdujemy zapis, który cytuję w całości: „28.7.44. D. pisze z Ferté-Bernard: »Niedługo pójdę z pewnością do kryminału albo do szpitala, gdyż mam nieodpartą chęć kuć w mordę każdego interlokutora, który mi mówi ze szczerą życzliwością: »A co? Niedługo Polska będzie uwolniona. Rosjanie są tam i tam«. Zdanie to słyszę po kilkanaście razy dziennie i to od ludzi, których dotychczas uważałem za normalnych i inteligentnych. Zaczynam się bać o siebie, gdyż to wariatom całe...
Jacek Kwieciński
Było to niezwykle istotne w mej młodości, przypadającej na czasy beznadziejności Peerelu. Starałem się, na różne sposoby, „ubarwić” swą egzystencję. Zainteresowanie „rzeczami małymi” jest w ogóle w życiu ważne. Wówczas zaś było potrzebne dla „higieny psychicznej” w sposób szczególny. Piszą, że Iluzjon mieścił się w dawnym kinie Pod Kopułą, potem w pobliskim Śląsku, z kolei w Polonii, a w końcu powędrował do kina w innej dzielnicy, gdzie napotkał trudności. Szczęśliwie są / będą przezwyciężone. Do tego stopnia, że pewnym rodzajem snobizmu stało się tam bywać. Pewno nie wiedzą, iż Iluzjon mieścił się początkowo, będąc czymś w rodzaju sublokatora, w małej salce przy ul. Karowej, gdzie seanse odbywały się późnymi wieczorami. Dziś trudno mi przywołać, jak to miejsce odkryłem, jak tam...
Jacek Kwieciński
Gdy niedawno nadeszły wieści, że warszawski tor wyścigów konnych na Służewcu może być zamknięty, jednocześnie oburzyłem się i zdumiałem. Nie mamy ich wiele i bankructwo reprezentacyjnego byłoby fenomenem w skali światowej. Chociaż u nas wszystko jest możliwe. Słychać, że tor po części uratowano, choć zapewne budowa na tym terenie osiedli i supermarketów byłaby intratniejsza. Na terenie pięknym, zielonych „płucach Warszawy”. Który powinien być jedną z ozdób miasta. Ile czasu ja tam spędziłem (atoli dawno temu)! Raczej dla beztroski i fajnej atmosfery tego zamkniętego światka niż dla hazardu (totolotek nigdy mnie nie pociągał). Wyścigi to też atrakcyjny sport, a koń pełnej krwi w galopie to zaiste wspaniały widok. Służewiec, oddany do użytku tuż przed wojną, jest naprawdę piękny. Nie...
Jacek Kwieciński
„W 45. rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych między rządem lubelskim a rządem ZSRR minister spraw zagranicznych RP i minister spraw zagranicznych ZSRR wymienili depesze”. Uwaga! – Polski „rząd wolności” rozpoczął od uczczenia inauguracji zniesienia przez okupanta, państwowości polskiej. W dniu 22 lipca, nazwanym przez B. Geremka „świętem konstytucyjnym”, przywódcy tych, którzy „obalili komunizm”, stali na trybunie obok członków Politbiura PZPR. Wspólnie złożono hołd i wieniec przy „pomniku wdzięczności (dla sowieckich okupantów). „Orkiestra odegrała Międzynarodówkę”. Uwaga! – Nie „obalono”, a podżyrowano narzucenie komunizmu Polsce. I guzik prawda, że „elity zawiodły”. Elita (l.p.) składająca się m.in. z marksizujących katolików, była zaklinowana „umowami Okrągłego Stołu”. Raz...
Jacek Kwieciński
W kraju narasta całkowicie namacalna groźba rządów monopolistycznej monopartii. Nie żadnych liberałów, lecz zamordystów. Nowej siły przewodniej, która bez ceregieli już zabrała się za zwalczanie wolności słowa, nauki, różnorodności poglądów. Działa w wyjątkowo sprzyjającej sobie atmosferze, bezczelnie, bezwzględnie. Ma za sobą instytucje p.o. sądów. Toteż żadne porównania z przeszłością, twierdzenia, że Polacy są niestali, szybko się nudzą itd. są nieaktualne. Mało sensowne jest też przymierzanie do tego stanu opozycji. Powinno się raczej protestować w imię wolności i prawa do nieskrępowanych opinii. Ale mimo konieczności bicia na alarm jest to sprawa lokalna. Podstawowym zagrożeniem jest opanowanie instytucji europejskich przez przywódców i wielbicieli antywolnościowego pokolenia ’...
Jacek Kwieciński
Jest złem, bo świat jest niebezpieczny, a Ameryka zmierza w kierunku przekształcenia się w kolejne „miękkie” mocarstwo europejskie. Jest złem, bo chce upaństwowić Amerykę. Zastąpić słynne, indywidualne „can do” (zrobi się, dla nas wszystko jest możliwe) credem „tylko państwo potrafi”. Oznacza to porzucenie sławnego ducha Ameryki. Na rzecz modelu „francuskiego”. Obama planował podobne działania jeszcze przed kryzysem. Jest złem, bo reprezentuje prawicę, a niemal każdy dzień wskazuje, że niezwykłą postępowością Obama przewyższa zdecydowanie wszystkich poprzedników. Obama nie jest dla mnie nawet w najmniejszym stopniu złem z uwagi na kolor skóry (w dzisiejszej Polsce trzeba takie rzeczy wyraźnie deklarować). Jestem jego krytykiem z uwagi na to, co reprezentuje. To, czy jest biały,...
Jacek Kwieciński
Zabetonowany mit Współczesne stwierdzenie jednego z naszych lepszych historyków: „w przeciwieństwie do takich krajów, jak Czechosłowacja, NRD czy Rumunia, gdzie zaangażowanie Kremla (w tym zwłaszcza radzieckich służb specjalnych) w animowanie zmian politycznych było znaczące, w Polsce wpływ ten – w świetle znanych obecnie dokumentów i faktów – był raczej ograniczony” – nie przekonuje mnie, bo mija się z podstawową logiką. Za sensowniejsze uważam ówczesne zdanie francuskiego dziennikarza: „Oczywisty był ten zamysł w DDR, gdzie pojechał Gorbaczow z pocałunkiem śmierci dla Honeckera, szykując jednocześnie drużynę partyjnych pseudoreformatorów [...] Niedawno ujawniono, jak czeska bezpieka, wspomagana przez KGB, usiłowała sterować biegiem wydarzeń w Czechosłowacji. [...] Nie wiemy...
Jacek Kwieciński
Publicystyka Aleksandra Halla nigdy inspiracją dla mnie nie była. Do lektury takich „klasyków”, jak Jędrzej Giertych nic by mnie nie zmusiło. Poczynania Macieja i Jędrzeja Giertychów, Goryszewskiego i podobnych postaci – aż po Dobraczyńskiego zupełnie mnie nie interesują. Także „Gazeta Polska” w żadnym swym okresie nie była „narodowa”. Zajmując się najnowszą historią, prezentowaliśmy rozmaite tradycyjne nurty i orientacje, żadnego nadmiernie nie faworyzując. Zdaję sobie sprawę z pożytecznych działań ND, we wczesnym okresie Ligi Narodowej i np. w czasie konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 r. (batalia o nasze zachodnie granice). Narodowe Siły Zbrojne zachowały się pod koniec II wojny znakomicie, rozpoznając bezsens współpracy z Sowietami. Wszystko to, podobnie jak pełny dorobek Romana...
Jacek Kwieciński
Bo rzeczywiście wszystko zaczęło się w USA. O wiele wcześniej niż się sądzi, na długo przed Wietnamem. Tak zwany Port Huron Statement „idealistów”, przypominający Manifest Komunistyczny, wydano w 1962 r. („Jesteśmy przeciw antykomunizmowi, przeciw amerykańskiej kulturze i cywilizacji, przeciw jakimkolwiek zakazom, przeciw obciążaniem jakąś winą Związku Sowieckiego”). Tak zwany „Ruch Wolnego Słowa”, który zapoczątkował dławienie wolnego słowa, był prekursorem tyranii neobolszewickiej, antyliberalnej „poprawności politycznej” powstał w Berkeley, Kalifornia, w 1964 r. Wietnam był tylko pretekstem dla rozpieszczonych, znudzonych reprezentantów pokolenia wyjątkowego wyżu demograficznego. Jak wielu przed nimi „buntowali się”, chcieli „naprawić, całkowicie zmienić świat”. Tyle że z biegiem...
Jacek Kwieciński
Nie zacznę od kwestii dziś najgłośniejszych, w tym nawet tych szczególnie dla nas ważnych. Najpierw przypomnę parę innych. Żyjemy nie tylko w dobie globalizacji, lecz także rewolucji informatyczno-technologicznej, którą można porównać z tą pierwszą, tzw. przemysłową, kojarzoną z maszyną parową. Wówczas też wiele się zmieniło i na krótszą metę nie były to dla wszystkich zmiany korzystne. Pojawili się więc prorocy próbujący negować w ogóle sens i długotrwałe korzyści zachodzących zmian. Gdyby wygrali, byłoby to dla przyszłości naszego świata tragicznie niekorzystne. Także dla globalizacji nie ma alternatywy. Również jej krytycy są demagogami, a czasem wręcz kłamcami. Tyle że tym razem, niestety, nie tylko o to chodzi. Owa rewolucja informatyczno-technologiczno-biogenetyczna dopiero...
Jacek Kwieciński
Optyka wspomnień o tamtych czasach jest więc na Zachodzie odmienna niż u nas. Mówi się, że Wielka Wojna stanowiła początek „europejskiej wojny domowej”, która (przez lata pozostając „zimną”) skończyła się dopiero w 1945 roku. Jeden z nielicznych pesymistów (bo w Europie dominował wówczas rozbuchany, nieostrożny nacjonalizm, bynajmniej nie tylko niemiecki), brytyjski szef MSZ sir Edmund Grey powiedział, gdy wojna była już nieuchronna: „gasną światła nad Europą i jest wątpliwe, czy rozbłysną ponownie za życia naszego pokolenia”. A dla nas przecież wielkie starcie między zaborcami było wyśnionym przez wieszczów świtem marzeń, który ok. 11 listopada rozbłysnął jutrzenką wskrzeszonej Polski. Potem, na Zachodzie, uznano I wojnę za bezsensowną rzeź, która przyniosła katastrofalne skutki. A...
Jacek Kwieciński
Obama otrzymał od losu wspaniały prezent. Jeszcze niedawno McCain prowadził w sondażach, jego kampania nabierała impetu. Teraz może się okazać, iż właśnie definitywnie przegrał wybory. Ba, nawet dotychczasowy pewnik – iż będą one niesłychanie zacięte i wyrównane – może się nie sprawdzić. Wielu wyborców łatwo bowiem przekonać, iż wszystkiemu winni są republikanie, chociaż sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. A także, iż trzeba dobrać się do skóry rekinom z Wall Street, do czego demokraci mają specjalne predyspozycje. Nawet McCain zaczyna posługiwać się populistycznym językiem. Można tylko sobie wyobrazić, co zrobi (zarówno w gospodarce, jak i np. polityce międzynarodowej) dysponująca pełnią władzy lewica. Przejąć z powrotem inicjatywę, uświadomić większości wyborców, iż w...
Jacek Kwieciński
British Open z 1972 r. Tytułu bronił znakomity Lee Trevino (w poprzednim roku wygrał po walce z... Tajwańczykiem). Faworytem tłumów był Tony Jacklin, który przywrócił blask angielskiemu golfowi. W III rundzie stale prowadził, ale Trevino uderzeniami wręcz nieprawdopodobnymi niwelował przewagę. Podobnie było ostatniego dnia, na 16. dołku. Na kolejnym, przedostatnim, przybysz zza Oceanu, który w poprzednich 20 dniach wygrał US Open i Canadian Open, czwartym uderzeniem posłał piłeczkę daleko w bok, na zarośnięte wzgórze. A Jacklin już trzecim znalazł się w pobliżu  dołka. „Turniej jest twój” – powiedział mu Trevino. Jacklin nie wykorzystał szansy na trafienie poniżej normy (birdie), ale to nic. Był już prawie przy dołku. A Trevino – to było oczywiste – musiał jeszcze wykonać co najmniej...
Jacek Kwieciński
Niezwykle proste reguły zrozumiałem już po pierwszej transmisji. Jeszcze w PRL słuchałem czasem sportowych wiadomości radiowych BBC. Nazwiska golfowych mistrzostw, stale powtarzane, zapamiętałem. Po krótkim czasie miałem już, co ważne, swych faworytów, którym zacząłem zawzięcie kibicować. Decydujące wszakże było odczucie, że jest to sport szalenie emocjonujący, niezwykle atrakcyjny. A przy tym jakoś specyficznie relaksujący. Wcześniej orientowałem się, wiedziałem, że to dziedzina sportowa ogromnie prestiżowa, ważna, wielce w świecie popularna (nie tylko w krajach anglosaskich). Ale nie przypuszczałem, iż jest wręcz elektryzująca. A także wytwarza atmosferę Wielkiego Sportu. A tę dobrze znałem. Nikt mnie nie namawiał, żaden snobizm nie wchodził w grę. Coraz większa fascynacja...
Jacek Kwieciński
Za rok minie 20. rocznica „transformacji” – zważywszy, czym w końcu zaowocowała, i z braku innej cezury „przemiany”, będzie ona zapewne hucznie obchodzona. Niech tam i będzie – pogodziłem się z tym. Igor Janke słusznie wykpiwa nadwornego historyka sekty Michnika – Andrzeja Friszke, twierdzącego, iż owo świętowanie może podważyć publikacja przyczynku do biografii Wałęsy (gdy na krótki czas Wałęsa wszedł w konflikt z ową sektą, wyzywała go ona, także za granicą, i w czasie znacznie mniej oddalonym od apogeum „Solidarności”, antysemitą, a nawet Stalinem, i jakoś niczego to nie „podważyło”). Dość dawno temu popełniłem duży tekst o tym, że powinniśmy w pełni zdawać sobie sprawę, jak szczęśliwych, niezwykłych czasów dożyliśmy. Ale tekst ów napisałem po rozpadzie ZSRR. A nie w 1989 r....
Jacek Kwieciński
Notabene, jego panegiryk na cześć Castro, w Hollywood (na razie?) wstrzymano – możemy sobie wyobrazić, jak się prezentował. W zamian ów twórca przedstawi niebawem zachwyconym, zwłaszcza Europejczykom, marksistowsko-nowocześnie zdestrukturyzowaną sylwetkę Busha („buntowniczo”, niczym „The New York Times”). A to, że ludzie w Ameryce, choć zmęczeni Irakiem, nie chcą kompletnie oglądać wytworów Hollywoodu na ten temat? Nie szkodzi. Za granicą (łącznie z Polską) wybija się je na pierwszy plan, wszyscy rozpływają się nad nimi z podziwu. Michael Moore, dziekan współczesnego pseudodokumentu, propagandy bezwstydnej i zgoła bezczelnej, może liczyć w Cannes czy innej Wenecji nie tylko na nagrody, lecz także i na 13-minutowe owacje. Jak robi się tego typu filmy, mówi jeden z fachowców: Moore...
Jacek Kwieciński
Książka Jonaha Goldberga „Liberal Fascism” jest swego rodzaju reakcją. Samoobronną. Reakcją na tak upowszechniony obecnie zwyczaj, skądinąd dobrze nam znany, określania przez lewicowców, progresistów, wyznawców jedynie słusznych poglądów, kogokolwiek, kto się z nimi nie zgadza, mianem „faszysty”, a nawet „nazisty”. Oraz „rasisty” (w Polsce – „ksenofoba”). Dosyć tego – pisze autor i dostarcza zniesławianym amunicji. Wiecie, co to jest „faszyzm”? – pyta oszczerców. Chyba nie za bardzo. No, to posłuchajcie. Wybitny historyk brytyjski Paul Johnson w swej recenzji zarzuca delikatnie autorowi (choć zarazem przyznaje, że gdy dopieką mu szczególnie autokratyczne zapędy lewicy, sam, w złości, używa czasem terminu „lewicowy faszyzm”), że wprowadza do i tak nieprecyzyjnie używanych określeń...
Jacek Kwieciński
24 września 2007 r. na sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ Václav Klaus mówił m.in.: „Politycy powinni dbać o to, aby koszty proponowanych przez nich działań nie były większe od efektów. [...] Muszą tak postępować również wtedy, gdy jest to niepopularne lub niezgodne z modą i polityczną poprawnością. [...] Skutki przyjęcia hipotezy o zmianach klimatycznych jako zagrożeniu realnym, powszechnym, aktualnym i spowodowanym przez działalność człowieka byłyby tak brzemienne, że powinniśmy zastanowić się dwa razy, zanim podejmiemy jakiekolwiek dalekosiężne decyzje. Obawiam się, że tak się jednak nie dzieje. [...] Również ci politycy, którzy wierzą w istnienie powszechnego globalnego ocieplenia – ja do nich nie należę – a zwłaszcza ci, którzy wierzą, że jest ono skutkiem działań człowieka, są...
Jacek Kwieciński
Jednakże zajmowanie się wyłącznie niewyraźną postacią ministra X lub taką czy ową wypowiedzią znanego polityka przypomina nieco niedostrzeganie stale rosnącego słonia, który ma ogromną ochotę rozgościć się na dobre w naszym pokoju. I nie tylko w naszym. Na naszych oczach rośnie stale w siłę Nowa Lewica (czy też raczej neo-Nowa Lewica). Czerwień staje się modna, coraz popularniejsza w naszym kręgu cywilizacyjnym. Jej wielbiciele nastawiają się na działanie wśród ludzi młodych, którzy kiedyś będą decydować o losach Polski. Są niezwykle operatywni, zaangażowani, demonstrują w swych poczynaniach wielki rozmach. Zjawisko to jest niemalże ignorowane. A nie powinno być. Póki jeszcze czas. Dobrym przykładem dominującej postawy jest znany publicysta stwierdzający, iż michnikowszczyzna jest...
Jacek Kwieciński
Może kiedyś raz jeszcze opiszę batalię przeciw komunizmowi w każdym szczególe. Tu, tylko wybór niektórych z jej epizodów. Zwłaszcza dotyczących najmniej znanej batalii ekonomicznej. W książce jest też ogromna liczba poloników. Nie na darmo przecież ukuto takie powiedzenia, jak: „ukochana przez Reagana Polska” lub „człowiek „S” w Białym Domu” (sam prezydent bezustannie powtarzał – „Polska jest najważniejsza”). „Prawda” stwierdziła: „Waszyngton zachowuje się jak patron polskiej kontrrewolucji”, a „Izwiestia” kpiły, że „odnosi się wrażenie, że jeszcze trochę, a Reagan zacznie mówić po polsku” (oba cytaty ze stycznia 1982 r.). Już 10 dni po objęciu prezydentury, 30 stycznia 1981 r., na posiedzeniu rozszerzonej Rady Bezpieczeństwa Państwa (NSC) Ronald Reagan zatwierdził zarysy strategicznej...
Jacek Kwieciński
Sowieci dostrzegli to wcześnie. „Prawda” pisała (już w kwietniu 1975 r.): „Zmartwychwstały polityczny dinozaur z Kalifornii proponuje... politykę redukcji zasięgu komunizmu. Nieprawdopodobne, ale prawdziwe! Równie zdumiewający jest fakt, że Reagan obiecuje przywrócić dawny ustrój w krajach Europy Wschodniej!”. Rzeczywiście było nieprawdopodobne, aby przywódca zachodni tak się zachowywał. Mimo to w Moskwie łudzono się, że chodzi wyłącznie o retorykę. Ale już wkrótce po inauguracji prezydentury Reagana „Prawda” musiała stwierdzić (22.07.1982 r.), po jego mowie o narodach zniewolonych (captive nations), czyli o nas: „Bez żadnego zażenowania przemówienie zapowiada zbliżający się krach marksizmu-leninizmu”. Bez zażenowania! Bezwstydnie, paranoicznie („The New York Times” był podobnego...
Jacek Kwieciński
W tych warunkach umacniała się bezustannie siła ZSRR. 10 nowych krajów wpadło w jego orbitę. Nikt temu nie przeciwdziałał. ONZ, organizacje międzynarodowe bez reszty opanowali całkowicie Sowieci wraz ze sprzymierzeńcami. Breżniew publicznie stwierdził, iż korelacja sił w świecie zmieniła się zasadniczo na korzyść ZSRR. W 1973 r. wywiad brytyjski zdobył dokument z tajnej narady, na której ocenił, że dzięki detente „do r. 1985 będziemy w stanie narzucić swą wolę wszędzie, gdzie będzie to potrzebne”. Dokument schowano pod sukno i nadal „odprężano się” na potęgę. Wszakże – twierdzono – ZSSR ma pokojowe zamiary, przeto istotne jest tylko podpisywanie z nim kolejnych umów. W Kościele kwitły herezje i marksistowska „teoria wyzwolenia”. Wydawało się, że rzeczywiście nadchodzi kres Zachodu...
Jacek Kwieciński
Porażkę pogłębił oczywiście szereg elementarnych, strategicznych błędów. Na błędach należy się uczyć. Jest to o wiele sensowniejsze niż szukanie kozłów ofiarnych. A już narzekanie – nawet w zamkniętym gronie – na postawę wielkich przekaziorów, mimo iż rzeczywiście opanował je bezprzykładny amok, jest całkowicie bezpłodne. Zasadnicza debata powinna odbywać się poza zasięgiem mediów. Jakiekolwiek „przecieki” są niedopuszczalne. Chcę tu poruszyć kilka spraw najistotniejszych (zwłaszcza perspektywicznie). Propozycji i rad nigdy za wiele. Oczywiście, jeśli okazuje się nimi zainteresowanie. Ostatnio można było odnieść wrażenie raczej przeciwne. W PiS zawsze deklarowano niewiarę w sondaże. Toteż nagłym skokiem popularności (początek października) także nie należało się nadmiernie...
Jacek Kwieciński
Polska jest zniewolona i rządzona przez dyplomatołków – uzupełnia profesor. (Bronisław Komorowski stwierdził, że określenia użyte przez Bartoszewskiego były „wyjątkowo łagodne”. Komorowski, znany w latach 90. jako Pan Kompromis – z komunistami – przyzwyczajony jest zapewne do wystąpień mniej kulturalnych). Czy to 628. czy też 937. wypowiedź tego typu mająca wskazać, że istnieje jedna, słuszna, właściwa, „normalna”, poprawna, rzec można, linia i wara od niej odstąpić. Nie ma miejsca na poglądy odmienne. Nie są przewidziane. Nie mogą być po prostu inne (to pewno niedemokratycznie, nie po obywatelsku). Skądże znowu. Są, z założenia, przejawem frustracji, kompleksów, poczucia niższości, niedowartościowania etc. Są chore oraz głupie. Wyrażający je powinni być zbadani przez psychologa...

Pages

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.