Recenzja nie na czasie

Mateusz Matyszkowicz
Piękno Baudelaire’a zawsze musi wynikać z zetknięcia się czasu i wieczności. Każde prawdziwe dzieło sztuki zawiera w sobie ten podwójny element – czegoś niezmiennego i przemijającej teraźniejszości. Dziś polecam „Malarza życia nowoczesnego” Charlesa Baudelaire’a – jeden z najbardziej niezwykłych esejów, jakie kiedykolwiek napisano. Dlaczego ten niewielki szkic napisany w XIX wieku zasługuje na szczególną uwagę? Co najmniej dwa jego wątki powinny stanowić dla nas dobry pretekst do rozmyślań. Pierwszym jest to uwielbienie teraźniejszości, ale uwielbienie specyficzne – wcale nie polegające na bezwolnym oddaniu się fali, na jakimś lemingowatym wejściu w prąd. O nie. Baudelaire tak naprawdę oswaja nas z tym, że i tak zawsze...
Mateusz Matyszkowicz
„Słuchaliśmy miejscowego radia wszędzie w kraju. I poza paroma relacjami z meczów futbolowych strawa umysłowa była równie ujednolicona, paczkowana i nijaka jak pożywienie”. John Steinbeck miał ponad 50 lat i najlepszy okres pisarski już za sobą, kiedy postanowił coś ze sobą zrobić. „Coś ze sobą zrobić” jest szczególną frazą, w której zamykamy intencję poszukania bodźca, który wyrwie nas z marazmu. Co kilka lat dopada człowieka przecież taki kryzys, z którego wyrwać się może tylko, jeśli „coś się ze sobą zrobi”. Można wtedy zacząć pić albo słuchać reggae. Ale można też, jak Steinbeck, zapakować psa do samochodu i wyruszyć w podróż. Kryzys Steinbecka, tego choćby od „Na wschód od Edenu”, nie był jednak zwykłym kryzysem wieku średniego...
Mateusz Matyszkowicz
Leon Wasilewski, ojciec niesławnej Wandy, jeden z najbliższych współpracowników Józefa Piłsudskiego, należy do grupy twórców polskiej niepodległości. To on formułował zasadnicze elementy jej polityki wschodniej, m.in. jako negocjator pokoju z Sowietami, wcześniej uczestnik konferencji wersalskiej. Muzeum Historii Polski przypomniało ostatnio jego książkę o komendancie: „Piłsudski, jakim go znałem”. Proponuję ją na końcówkę lata, tuż przed wrześniem, przed kolejną rocznicą wybuchu II wojny światowej, która zmiotła z powierzchni ziemi to, co pokolenie Wasilewskiego z trudem budowało. Proponuję nieprzypadkowo, bo śledząc w ostatnim czasie rankingi czytelnicze, ze zdziwieniem odkryłem, że wśród książek, które tzw. Polacy kupują najchętniej, są wspomnienia...
Mateusz Matyszkowicz
Czy potrafimy wyrażać własną wolę? W życiu, w wyborach, wszędzie? Czy akceptujemy wolę innych? Czy szanujemy ich intymność? A może żyjemy w tym potwornym świecie, w którym wszystkie działania jednostki wyznacza wielkie społeczne ciało, z redaktorami, wodzami i podglądaczami? Herman Melville, autor świetnie znanego czytelnikom Moby Dicka (tu na marginesie warto odnotować niedawną premierę w Operze Narodowej inscenizacji tego dzieła z librettem Krzysztofa Koehlera), pozostawił w swojej spuściźnie także niewielkie dziełko, jakbyśmy w Polsce powiedzieli, nowelkę, „Kopista Bartleby. Historia z Wall Street”. Rzecz, którą wszystkim chciałbym polecić na obecne plażowanie. Nie tylko dlatego, że krótkie, a wiadomo, że na słońcu...
Mateusz Matyszkowicz
Kiedy autor po raz pierwszy przyjechał do Wilna, był człowiekiem dorosłym. Znalazł się na wileńskiej ulicy i wiedział, gdzie ma iść. Znał rozkład ulic, jakby się w tym mieście urodził. To Krzysztof Masłoń, autor „Puklerza Mohorta. Lektur kresowych”, które dziś chciałbym Państwu polecić. Więc kiedy Krzysztof Masłoń znalazł się na tej ulicy i wcale nie był zagubiony, mimo że w Wilnie znalazł się pierwszy raz, uświadomił sobie, że rzeczywistość kresowa głęboko wniknęła w polskie umysły. Polska kultura i wyobraźnia są tak głęboko przesiąknięte Kresami, że powojenne zmiany granic nie zdołały wymazać tych odniesień. Polska literatura zakorzeniona jest w Kresach, tam urodziło się najwięcej autorów, którzy kształtowali polską wyobraźnię, tam też powstały...
Mateusz Matyszkowicz
„Nikt do pisania mnie nie zachęcał. Nie miałem żadnego protektora”. Tak pisze Marek Nowakowski, zmarły w maju jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy po II wojnie światowej. „Pióro. Autobiografia literacka” to książka, którą chciałbym w tym miesiącu polecić. Zebranie całej twórczości Nowakowskiego w jednym felietonie nie jest możliwe. Choć sam pisał teksty raczej krótkie, opowiadania po dwie, trzy strony, zdania rwane, cięte, precyzyjne i bez ozdobników, to jednak spuścizna, jaką po sobie zostawił, jest imponująca. Dobrym przewodnikiem po literaturze, którą tworzył, jest właśnie jego autobiografia. Napisana dokładnie tak, jak jego opowiadania i nowelki, daje nam wgląd w warsztat pisarski i jego egzystencjalne tło. Debiutujący w latach 50...
Mateusz Matyszkowicz
Miał być operatorem, został reżyserem. „Zrozumiałem, że jestem tak złym operatorem, że żaden reżyser nie będzie chciał ze mną pracować. Jeden się jednak znalazł. To byłem ja sam” – tak wyznał Andrzej Munk, jeden z najbardziej niezwykłych twórców w historii polskiego kina. Stwierdzenie nie powinno nikogo zaskakiwać. Reżyser filmowy musi posiąść zdolność, którą ma niewielu. Większość z nas, zwłaszcza piszących, skupia się na tym, jak coś opowiedzieć. Tak, jak ja teraz myślę, jak najlepiej opowiedzieć Andrzeja Munka. Większość też tak myśli o kinie, że – mianowicie – kino jest opowieścią, że chodzi tu o historię i dlatego mówimy: film fabularny. A zatem film, który coś opowiada. Pozostaje jednak pytanie, w jaki sposób opowiada. I wtedy do...
Mateusz Matyszkowicz
„Drogi Panie Walerianie! Pragnąłbym bardzo, aby forma tego listu nie była ostatnią w jakiej się do Niego zwracam” – to początek listu Józefa Mackiewicza do Waleriana Charkiewicza z 1946 r. Cytuję nieprzypadkowo. Dla tych, którzy poszukują inspiracji Mackiewiczowych, Wydawnictwo Arcana przygotowało nie lada niespodziankę. Ukazało się właśnie trzecie wydanie „Ptasznika z Wilna” Włodzimierza Boleckiego, podstawowej w naszej literaturze monografii o Józefie Mackiewiczu. Książka, bez której trudno zrozumieć jednego z najwybitniejszych polskich pisarzy XX wieku. Od lat stanowi ona dla mnie przewodnik po dziełach tego twórcy. Jeśli czytam powieści Mackiewicza, a staram się robić to jak najczęściej, pod ręką mam zawsze „Ptasznika” (tu mała uwaga do wydawcy: Tym razem...
Mateusz Matyszkowicz
„Mickiewicz rozważał wydanie…” – jakby Mickiewicz był autorem jak inni. Jakby nie był natchnionym wieszczem, prorokiem niepatrzącym na popularność. Jakby był autorem, a jego biograf nie mickiewiczologiem, lecz biografistą, takim, jakich mieli Bernard Shaw i Paris Hilton. „Opłacili jednak czynsz z góry i nie mogli się wyprowadzić” – czyż to nie banalne? Dziś małe polecenie książki, która jest księgarską nowością, ale jej niecodzienność sprawia, że zasługuje na wzmiankę w rubryce, gdzie mowa o lekturach nie na czasie. A więc „Adam Mickiewicz. Życie romantyka”. Jej autor, Roman Koropeckyj, przyjął perspektywę badawczą zupełnie inną od tych, które wybrali jego poprzednicy. Mamy tu do czynienia z biografią wieszcza, który wieszczem nie jest. Albo...
Mateusz Matyszkowicz
Niektórzy szukają poradników pod wspólnym tytułem: jak żyć? W większości jest to jednak słaba i ogłupiająca lektura. By jednak odpowiadać sobie na to ważne pytanie, polecam czytanie ksiąg świętych oraz podręczników reżyserii. Nie żartuję. Reżyseria jest sztuką interpretacji, ale interpretacji wcielonej. Nie zatrzymuje się na objaśnieniu tekstu i opatrzeniu go stosownymi przypisami, tylko bierze na siebie jej unaocznienie. To wszystko musi się wydarzyć na scenie, rozegrać między aktorami w ściśle zaprojektowanej scenerii. Musi wywołać zamierzony skutek i wejść w interakcję z widownią. Tak bardzo narzekają na to reżyserzy filmowi, którzy zamknięci ze swoją ekipą mają bardzo ograniczoną możliwość obserwowania reakcji na swoje dzieło i modyfikowania...
Mateusz Matyszkowicz
Średniowieczni mnisi buddyjscy pisali o ulotności i kruchości wszystkiego, co nas otacza, by uprzytomnić swoim współczesnym, że marne to wszystko i niewarte naszej uwagi. Choć ich perspektywa była zupełnie inna niż proroków Izraela i myślicieli wczesnego chrześcijaństwa, to jednak odnaleźć można wiele wspólnych dla nich motywacji. Minęło kilkaset lat i u progu XVII wieku, w czasach, gdy Japonią zaczął rządzić reżim Tokugawów, stary motyw kruchości życia uległ całkowitej przemianie. Podstawowa obserwacja pozostała ta sama: wszystko jest chwilowe i ulotne. Wniosek, jaki z tego wyciągano, był jednak zupełnie inny. Skoro wszystko jest tak kruche, to potrzebuje z naszej strony specjalnej uwagi. Artyści japońscy skupili się więc na...
Mateusz Matyszkowicz
Co robi chłopiec z lalką? Buduje dla niej nie domek, lecz pałac prezydencki. Umieszcza tam lalkę i czyni prezydentem. A potem obala za pomocą drużyny G.I. Joe. Męski świat poznajemy dzięki Arturowi Nowaczewskiemu, poecie związanemu z magazynem „40 i 4”, który wydał ostatnio (jak ja nie lubię tego słowa, brrrr…) książkę „Dwa lata w Phenianie”. Na początku lat 90. jako bardzo młody chłopak spędził z rodzicami dwa lata w stolicy komunistycznego reżimu. Jego ojciec był księgowym w polsko-koreańskiej firmie, istniejącej zresztą do dzisiaj. Mieszkał w dzielnicy dyplomatycznej, chodził do szkoły sowieckiej. Z tego czasu pozostało niewiele obrazków, oglądanych głównie z samochodu, który przemierzał stolicę państwa Kimów. Kilka...
Mateusz Matyszkowicz
Można się z Kazimierzem Orłosiem nie zgadzać, można mieć różny stosunek do wielu jego wyborów. Można wreszcie mieć dystans do części jego twórczości. Nie sposób jednak nie zaliczyć Orłosia do grupy najwybitniejszych polskich prozaików, i to tych, których twórczość nie jest z naszych czasów, zachowała bowiem niedzisiejszą zdolność do nazywania i opisywania najprostszych spraw, nawet jeśli ceną za to będzie posądzenie o banał. Bywa bowiem tak, że o podstawowych prawdach zupełnie się zapomina, bo uznane za banał wypadają z obiegu. Orłoś zdolność opisywania banału zachował. Widać to w wydanym niedawno tomie „Historia leśnych kochanków i inne opowiadania”, zbiorze tekstów, które powstały w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat. Choćby w ...
Mateusz Matyszkowicz
„Wyjątkowo w naszym gimnazjum uczniowie dwóch najwyższych klas mogli palić w czasie przerw, ale jedynie w palarni i pod warunkiem, że mieli pisemne zezwolenie rodziców” – uwielbiam książki o dawnych czasach i dawnych szkołach. O wiele mniej pruderyjnych niż mogłoby się wydawać, a zarazem o wiele bardziej zdyscyplinowanych, niż jest obecnie. Fascynujące połączenie. Zbigniew S. Siemaszko powinien trafić do rubryki z „Recenzją nie na czasie” już dawno. Znakomity historyk, z dobrym piórem, idący pod prąd wszelkim intelektualnym modom. Powinien się tu zatem znaleźć już dawno temu, ale ponieważ czas dla nas nie istnieje, to właściwie nie ma znaczenia, kiedy coś się pojawia. Siemaszko trafia tu po raz pierwszy z książką, którą można by nazwać autobiografią, ale standardowa pozycja z tego...
Mateusz Matyszkowicz
Zawsze lubiłem sushi i mógłbym zjadać je w sporych ilościach, ale wstydziłem się swojej niesprawności we władaniu pałeczkami. Jedzenie pałeczkami dla człowieka, który ma problem z zawiązaniem własnych butów, jest dużym kłopotem. No tak, nie jestem sushi konserwatystą. Swoją niewprawność kompensuję czytaniem japońskich powieści. Ulga godna inteligenta. Jeśli czegoś nie potrafisz, przeczytaj książkę. Japonia to problem i dla radykalnych postępowców, i dla konserwatystów. Zarazem to dobre miejsce na to, by przyglądać się, co się dzieje, gdy jedne obyczaje się zmieniają, a inne nie. Jeśli ktoś szuka przewodnika, niech sięgnie choćby po Taichi Yamadę. Ten wzięty japoński scenarzysta, bardzo ciekawy powieściopisarz, pokazuje obecność starej Japonii w szklanych biurowcach. Daje nam zapis...

Pages