Numer 7 (101)/2014

Tomasz Sakiewicz
Co by się stało, gdyby Zachód przyjął warunki Rosji, oddał Ukrainę i podporządkował Polskę Kremlowi? Pewnie to samo, co w czasie zimnej wojny. Moskwa zaczęłaby się szykować do globalnego konfliktu. Od kilku lat przekonuję, że obecna polityka Moskwy musi prowadzić do konfliktów zarówno lokalnych, jak i takich, które będą miały dużo bardziej globalny zasięg. Rosja jest zakładnikiem swojej polityki, którą uprawia od 300 lat, od kiedy do nazwy państwa włączono słowo imperium. Dzisiejsza Rosja może być tylko imperialna albo nie będzie jej wcale. Po upadku ZSRS Zachód łudził się, że Rosja zacznie funkcjonować jak normalne państwo starające się zapewnić minimum egzystencji swoim obywatelom. Ten pomysł był nierealny od samego początku. Rosja nigdy nie stanowiła jednego...
Marcin Wolski
Kraj jest podzielony na system baronii, zarządzanych przez pomniejszych „Donaldków”. Przywileje dla swoich, opresyjne organa finansowe dla obcych. Zależności lenne, kontrolowane wyrywkowo przez rozmaite agendy, gotowe zawsze niepewnego wasala pogonić jak burą sukę. Istnieją różne modele państwa. Oczywiście, nie mówię tu o modelach teoretycznych, najbrutalniejsze tyranie miewały arcydemokratyczne konstytucje (jak ta stalinowska w ZSRS) i oficjalnie mieniły się demokracjami parlamentarnymi. Bywały też takie, gdzie konstytucje nie były potrzebne, wystarczało bowiem prawo naturalne, dziesięć przykazań plus precedensy. W świecie współczesnym istnieją co najmniej dwie koncepcje państwa – liberalna, gdzie władza jest przysłowiowym nocnym stróżem zajmującym się wojskiem,...
Stefan Czerniecki
Skończyło się. Brazylia szykuje się do zwyczajności. Nadchodzi czas ocuceń, powrotów do trudnej rzeczywistości. Okres znieczulającej wszystko fiesty dobiega końca. Ostatni zagraniczni kibice opuścili brazylijski ląd. Brazylijczycy znów zostają sami. Co dał im Mundial? Co na ten temat piszą ich rodzime gazety? Przez te 31 dni trudno było wymagać od brazylijskiej prasy, aby zajmowała się czymś innym. Kto by to czytał? Zresztą, sami żurnaliści to przecież także Brazylijczycy. A dla nich piłka to jednak piłka! Polityczne spory, zatwardziałe komentarze, gospodarcze analizy – na ten jeden miesiąc wszystko zeszło na dalszy plan. Miało być pisanie o zwycięstwach, miało być dziennikarskie fiestowanie! Miało być… „Nie przesadzajmy!” Tuż po upokarzającej porażce w półfinale z...
Hanna Shen
Po masakrze na Placu Niebiańskiego Spokoju w 1989 r. komunistyczne władze Chin Ludowych robiły wszystko, aby ocieplić swój wizerunek za granicą. Jeden z chińskich think tanków zasugerował wówczas prezydentowi Hu Jinatao, aby władze położyły nacisk na chińską kulturę. Tak narodził się pomysł stworzenia Instytutów Konfucjusza zarządzanych przez Chińskie Biuro Międzynarodowej Promocji Języka Chińskiego (Hanban), które znowu jest pod ścisłą kontrolą władz. Często porównuje się Instytut Konfucjusza do Instytutu Francuskiego, British Council czy niemieckiego Instytutu Goethego, których działalność sponsorują rządy krajów, które te instytucje reprezentują. Państwa te płacą za wynajem biur w budynkach komercyjnych. Instytut Konfucjusza działa inaczej. Zakłada swoje siedziby na...
Kościej to zły czarownik, chciwy starzec. Postać bardzo popularna w ludowych bajkach rosyjskich. Ukraina teraz już na zawsze pozostanie podstawowym i nieprzezwyciężonym problemem dla putinowskiego reżimu, zarówno w wymiarze polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej. Na zawsze – to znaczy do odejścia tego reżimu. Z tego problemu on już się nie wygrzebie. I to nie z powodu jakiejś podstępnej zewnętrznej agresji szybko przeklętego Zachodu. Przeciwnie, wszystkie dyplomatyczne i ideologiczne wysiłki Europy (Merkel, Hollande) i wpływowej części amerykańskiego establishmentu (Brzeziński, Kissinger) nawet do tej pory były nastawione na ratowanie twarzy formalnie jeszcze członka G-8, podpułkownika Putina. Co jeszcze raz potwierdza, w jaki sposób, w...
Olga Doleśniak-Harczuk
15 marca 1939 r. Adolf Hitler wpadł jak bomba do swojego biura i nakazał  sekretarkom, by czym prędzej dały mu całusa. „Dzieci, to najważniejszy dzień w moim życiu. Przejdę do historii jako największy z Niemców” – zawołał. Grzywka mu się zapewne potargała, gdy tak pośród aryjskich dziewcząt widział siebie większym od starego Fryca, Bismarcka, a pewnie i Wagnera. W dzisiejszym tyglu przemówią historycy. Nawiążemy do książki, która dopiero zapowiada katastrofę, i do takiej, która już ją zdołała przerobić. To banał, ale historia naprawdę lubi się powtarzać. Gdy się na niej nie uczymy. Zakurzona, ale w całkiem dobrym stanie leżała na półce antykwariatu nieopodal Wilmersdorferstrasse na berlińskim Charlottenburgu. W tym miejscu książki...
Stefan Czerniecki
Wybudowali ją sobie na skrzyżowaniu trzech wielkich rzek. Poza nimi nie ma tu praktycznie niczego. Tylko puszcza. Kajmany, papugi i węże. Dzika Amazonia w pełni. I tych kilka tysięcy śmiałków. Zuchwalców, którzy postanowili zagrać jej na nosie i zamieszkać tu na stałe. Dziś można powiedzieć, że dopięli swego. Nie możecie dalej płynąć – jego wzrok wydaje się dość surowy. Wygląda na gościa, który dawno już nie żartował. – Ale przecież wszystko się zgadza. Macie tu całą dokumentację – Carlos, nasz indiański przewodnik, spogląda na żołnierza błagalnym wzrokiem. – Nie wszystko się zgadza. I na tym właśnie polega cały ambaras, kolego! – wyglądający na dowódcę brygady wertuje kolejne kartki, które wręczył mu Indianin. Stoją na pomoście portu San Fernando de Atabapo...
Hanna Shen
Od 1997 r. Hongkong jest specjalnym regionem administracyjnym Chińskiej Republiki Ludowej. Jego mieszkańcy coraz częściej okazują na ulicach swoje niezadowolenie z rządów komunistów i z ograniczania ich podstawowych praw. Twierdzą, że w ciągu ostatnich lat pogorszył się także ich standard życia. Ceny nieruchomości rosną w niesamowitym tempie, a masowy napływ Chińczyków powoduje chaos. Hongkończycy wydają się nie wierzyć w obietnice Pekinu, że kiedyś będzie im dane brać udział w wyborach powszechnych. W tej chwili administrator regionu nie jest wybierany przez większość mieszkańców, lecz wskazany przez około 1200 osób związanych z takimi sferami, jak biznes, przemysł, związki zawodowe, organizacje pozarządowe czy przedstawicieli organizacji religijnych. W...
Iwo Bender
Szwarccharakter amerykańskiej polityki. Synonim obciachu, symbol politycznego cynizmu i kłamstwa. Używany od kilkudziesięciu lat jako retoryczna pałka do bicia republikanów. Potępiany („Wszyscy ludzie prezydenta”), a co gorsza – regularnie ośmieszany w mediach. Wykpiwał go, zupełnie á propos niczego, Robin Williams w „Good Morning, Vietnam”. W animowanej „Futuramie”, której akcja rozpoczyna się w  3000 r., jego zakonserwowana głowa w słoju pełni funkcję (bardzo złego) prezydenta Ziemi, a w „Simpsonach” ofermowaty kolega Barta nosi imię Milhouse, ewidentnie w nawiązaniu do Richarda Milhousa Nixona, 37. prezydenta Stanów Zjednoczonych. „Szanowny Panie Prezydencie. Przede wszystkim chciałbym się przedstawić. Jestem Elvis Presley i ...
Olga Alehno
Boeing należał do Malezji i nie został strącony nad Rosją. Więc dlaczego Putin zadzwonił do Obamy i zarządzając minutę ciszy dla całego rządu, oddał hołd cudzoziemcom? „Na złodzieju czapka gore”. Tak można by skwitować telefon Putina do Obamy – z Jurijem Felsztyńskim, historykiem, publicystą i przyjacielem zamordowanego w 2006 r. Aleksandra Litwinienki, rozmawia Olga Alehno. W felietonie „Trzecia wojna światowa” opublikowanym w „Gazecie Polskiej” w kwietniu br. rysował Pan możliwe scenariusze rozwoju sytuacji na Ukrainie. Na jakim etapie, idąc śladem stawianej przez Pana prognozy, znajdujemy się aktualnie? W marcu 2014 r., bezpośrednio po zajęciu Krymu przez Rosję, postawiłem dosyć ryzykowną dla historyka tezę. Wychodząc od analogii:...
Antoni Rybczyński
„Zestrzelenie boeinga w zrozumiały sposób oburzyło przywódców rządów, elity i ludzi na całym świecie. Ale oburzenie to nie polityka” – zauważa były ambasador USA w Kijowie Steven Pifer. Bo czy po miesiącach zbrodniczej polityki Rosji wobec jej sąsiada kolejna – nawet taka – zbrodnia może zmienić długotrwały proces polityczny? Czy i w jakim stopniu dramat lotu MH17 utrudni Rosji realizację strategii wbijania klina między Amerykę a Europę, której celem jest zniszczenie sojuszu euroatlantyckiego – największej przeszkody dla rosyjskiej ekspansji na Starym Kontynencie? Zanim poznamy odpowiedź na to pytanie, a nie przyjdzie ona szybko, powiedzmy sobie wprost: politycy w Berlinie, Paryżu, Wiedniu, Rzymie czy Hadze są współodpowiedzialni za śmierć prawie...
Olga Doleśniak-Harczuk
Jedyna różnica między Smoleńskiem a Donieckiem polega na tym, że teraz świat żąda powołania międzynarodowej, niezależnej komisji, która miałaby ustalić przebieg tej tragedii, a w 2010 r. w Polsce wbrew głosom domagającym się takiego właśnie rozwiązania rząd Donalda Tuska zadecydował inaczej – z Jürgenem Rothem, najlepszym niemieckim dziennikarzem śledczym, rozmawia Olga Doleśniak-Harczuk. Czy ma Pan jakiekolwiek wątpliwości co do winnych zestrzelenia samolotu malezyjskich linii lotniczych nad Donieckiem? Jestem głęboko przekonany, że w pierwszej kolejności za tę tragedię odpowiada Władimir Putin, a dopiero w dalszej rosyjscy terroryści w Doniecku. Mimo wymyślnej propagandy serwowanej przez Rosję, nie ma najmniejszych wątpliwości co do tego...
Marek Jakubowski
Czy może być prawdziwym bluesmenem muzyk, który urodził się w Nowym Jorku, ale większość życia spędził, jak dotąd, w Europie? Eric Bibb dorastał w muzycznej rodzinie. Jego ojciec – śpiewak i aktor broadwayowskich scen, współtworzył nowojorską scenę folkową w latach 60. XX wieku, a wuj John Lewis to pianista jazzowy, lider słynnego Modern Jazz Quartet. Z dzieciństwa Eric pamięta jeszcze wielkie postacie muzyki: folk Odettę, Petera Seegera i Boba Dylana, i Josha White’a, którego jako chłopak słuchał podczas słynnego folkowego festiwalu w Newport i który miał wpływ na jego styl śpiewania. Muzyka pasjonowała go od dziecka, do tego stopnia, że często zaniedbywał szkołę, aby ćwiczyć grę. W szkole średniej uczył się grać na kontrabasie,...
Małgorzata Matuszak
Nauczanie matematyki to budowanie – potrzeba solidnych fundamentów, nie może zabraknąć cegieł w wyższych kondygnacjach. W przeciwnym razie budowla runie. I tegoż właśnie runięcia doświadczyliśmy w tym roku na maturach. Dlaczego? Wyniki tegorocznej matury nie napawają optymizmem. Porażkę poniosło prawie 30 procent zdających – na 293 947 przystępujących do matury, zaliczyło ją 71 procent, czyli 208 023 osoby. Zdawalność była więc aż o 10 procent niższa niż w ubiegłym roku! Do poprawki zostało dopuszczonych 54 424, czyli 19 procent maturzystów, zaś 28 527, zatem 10 procent zdających, nie poradziło sobie z więcej niż jednym przedmiotem. Najlepiej, tradycyjnie już, poszło w liceach ogólnokształcących, gdzie poziom zdawalności osiągnął 80 procent, najgorzej...
Ryszard Czarnecki
Doprawdy, lektura niemieckich tygodników jest pouczająca. Może nie krzepi, jak cukier w znanym powiedzeniu Melchiora Wańkowicza, ale przynajmniej coś tam pokazuje. Czym żyją Niemcy, jakie mają priorytety, co jest dla nich ważne. Ostatni „Stern” (nr 29 z 10 lipca 2014 r.) czci 60. rocznicę urodzin Angeli Merkel. Okładka plus 11 stron, w zasadzie same zdjęcia. Czego tam nie ma. Mała Angela w sukieneczce, oparta o drzewo, cała roześmiana. Ten uśmiech pozostał jej do dziś, choć raczej rzadko się uśmiecha. Ale owszem, zdjęcie z nadmorskiego Warnemuende z 2006 r., a więc teren dawnej NRD, zatem jej „Heimat”: Frau Kanzlerin Angela cała uchachana. Ja też byłem w Warnemeunde, ale jako dziecko, kiedy można było jeździć do Niemieckiej Republiki...
Mateusz Matyszkowicz
Czy potrafimy wyrażać własną wolę? W życiu, w wyborach, wszędzie? Czy akceptujemy wolę innych? Czy szanujemy ich intymność? A może żyjemy w tym potwornym świecie, w którym wszystkie działania jednostki wyznacza wielkie społeczne ciało, z redaktorami, wodzami i podglądaczami? Herman Melville, autor świetnie znanego czytelnikom Moby Dicka (tu na marginesie warto odnotować niedawną premierę w Operze Narodowej inscenizacji tego dzieła z librettem Krzysztofa Koehlera), pozostawił w swojej spuściźnie także niewielkie dziełko, jakbyśmy w Polsce powiedzieli, nowelkę, „Kopista Bartleby. Historia z Wall Street”. Rzecz, którą wszystkim chciałbym polecić na obecne plażowanie. Nie tylko dlatego, że krótkie, a wiadomo, że na słońcu...
Piotr Lisiewicz
Austria i Dania „wyzwolone” przez Armię Czerwoną, Wiedeń i cały Berlin opanowane przez komunistów – tak wyglądałaby Europa, gdyby nie było Powstania Warszawskiego. Taką tezę postawił po analizie faktów historycznych i stopniowo wychodzących na jaw tajnych dokumentów Jan Nowak-Jeziorański w pasjonującym artykule w londyńskich „Wiadomościach” (nr 3, 1981). Dlaczego niemal nigdy nie patrzymy z tej perspektywy na Powstanie? Z jednej strony, nie takiego sukcesu chcieli jego dowódcy i powstańcy. Mieliśmy serdecznie dość walki o czyjeś interesy. Pomysł, by w imię wolności innych narodów poświęcić jeszcze życie ponad 170 tys. powstańców oraz mieszkańców Warszawy i narazić na zrównanie z ziemią stolicę, nie rodził się chyba w żadnej...
Magdalena Michalska
W czasach Polski Ludowej do mieszkania Stanisława Podlewskiego, autora „Przemarszu przez piekło”, przybyła siwa, skromnie ubrana staruszka. Babinka domagała się, aby pisarz przyjął ją na osobności. Zaintrygowany Podlewski się zgodził. Kiedy zostali sami, starowinka wyciągnęła kopertę i zaczęła prosić Podlewskiego, aby… przyjął od niej nagrodę pieniężną za swą książkę. Usiłowała także zawzięcie wcisnąć jakiś prezent pani Podlewskiej. Okazało się, że kobieta jest matką chłopca, który zginął w Powstaniu Warszawskim, a którego pisarz wspomina w swojej książce. Powyższa anegdota została opisana w numerze „Słowa Powszechnego” 26 lipca 1957 r.; z dalszej części poświęconego pisarstwu Podlewskiego artykułu można się dowiedzieć, że oczywiście pisarz i ...
Dariusz Jarosiński
„Święta mieliśmy w podskokach, nie przypuszczasz nawet, ile rzucili na nas wojska (KBW) […] i co z tego? Uderzają stale w próżnię i mszczą się ze złości na bezbronnej ludności cywilnej, w straszliwy sposób terroryzując ją. […] Ja wyciągnąłem z tego wszystkiego wniosek, że oddział zbrojny cieszący się zaufaniem w szerokich masach społeczeństwa jest nie do pokonania […]. Ostatnio zabraliśmy im radiostację, szyfry i rozkazy i wiemy teraz, z kim mamy do czynienia, ale oni za to wściekli się zupełnie w swej bezradności” – z listu kpt. Władysława Łukasiuka „Młota” do Lucjana Minkiewicza „Wiktora”. 65 lat temu, 27 czerwca 1949 r., zginął jeden z najwybitniejszych dowódców polskiego podziemia niepodległościowego, kpt...
Piotr Lisiewicz
Nad śpiącym Krakowem majaczą pierwsze, nieśmiałe promyki wschodzącego Słońca. Ulicą Szpitalną pędzi dorożka. Na koźle siedzi woźnica, miejsce pasażera jest puste, za to na szkapie siedzi sławny redaktor Anatol Krakowiecki. Dorożkarza z wozem zostawia przed domem, do którego – jako znany miłośnik zwierząt – wjeżdża na koniu, by i on przekąsił do spółki z nim śniadanie. Redaktor Krakowiecki powrócił właśnie z nocnego dyżuru w „Ilustrowanym Kurierze Codziennym”, zwanym „Ikacem”. Co w czasie dyżuru napisał? Być może humoreskę „Fanaberie pijackie”, która ukazała się w 1929 r. i którą podpisał tradycyjnie pseudonimem „Pokraka”. Rzecz dzieje się także wczesnym rankiem, ale w tramwaju: KONDUKTOR: Proszę wysiadać! PASAŻER: Jadę dalej... Proszę...
Małgorzata Matuszak
Wraz z dewaluacją wartości prawdy doświadczamy obniżenia wartości prawdomówności i wiarygodności, nierozerwalnie z prawdą związanych. Powiedzieć można właściwie wszystko, niektórzy nawet uczynili z tej możliwości „sztukę”. Nie wszystkie słowa zasługują zatem, niestety, na to, by dawać im wiarę. Nie każdemu wypowiadającemu je można wierzyć, nie każdy jest godny naszego zaufania. Mówiąc zaś o „wierze”, zakładamy poniekąd, iż sami nie mamy wiedzy na jakiś temat, że zdajemy się w tym względzie na innych, w opinii naszej wiedzących lepiej. Dzieje się tak nieustannie – każdego dnia, w przeróżnych sytuacjach musimy polegać na innych. Dlatego też tak trudno wyobrazić sobie dobre funkcjonowanie społeczeństwa bez wiarygodności i prawdomówności...
Andrzej Waśko
Po ponad miesiącu od ujawnienia przez tygodnik „Wprost” pierwszych nagrań w tzw. aferze taśmowej operacja ta robi wrażenie zatrzymanej w połowie, a jej przyczyny, cele, mocodawcy i możliwy ciąg dalszy pozostają dla opinii publicznej równie tajemnicze, jak były na początku. Trudno na temat afery taśmowej stwierdzić coś pewnego poza tym, że zakulisowe siły wywierające wpływ na polską scenę polityczną na chwilę dały wszystkim do zrozumienia, że istnieją, obserwują nas, nagrywają – a jeśli o coś im chodzi, to mogą ujawnić część tych nagrań, taką, jaka w danym momencie jest im potrzebna. Ale do czego jest im potrzebna i komu to służy, o tym zwykli obywatele mogą sobie tylko pospekulować. Ta niewiedza otaczająca źródło nagrań i grę, którą to źródło prowadzi z...
Spraw dotykających korupcji na szczytach władzy rozpoczętych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne w czasach Mariusza Kamińskiego było naprawdę dużo. Wiele z nich oraz innych postępowań przygotowawczych i spraw operacyjnych pod rządami jego następcy nie znalazło dalszego biegu. Centralne Biuro Antykorupcyjne powstało w 2006 r. jako wyspecjalizowana służba specjalna do zwalczania korupcji i działań godzących w interes ekonomiczny państwa polskiego. Była pierwszą polską służbą po 1989 r. budowaną od zera i pierwszą, w której nie mogli służyć byli funkcjonariusze i współpracownicy służb specjalnych PRL. Pomysły stworzenia urzędu antykorupcyjnego pojawiły się pod koniec rządów AWS. Zabrakło jednak woli i czasu, by je urzeczywistnić....
Artur Dmochowski
Nasze państwo jest chorym organizmem i jeśli się tego nie zmieni, to środki unijne nadal będą marnotrawione, demoralizacja będzie rosła, a stan całego społeczeństwa będzie coraz gorszy – z prof. Jadwigą Staniszkis rozmawia Artur Dmochowski. Co mówią o stanie naszego państwa „taśmy prawdy” z restauracji Sowa i Przyjaciele? Czy rzeczywiście państwo polskie „istnieje tylko teoretycznie”, a w gruncie rzeczy „nie istnieje”, jak to dobitnie określił minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz? Jeżeli przez państwo rozumiemy machinę, która służy osiąganiu sterowności, czyli z góry założonych przez daną społeczność celów – między innymi poprzez współpracę pomiędzy poszczególnymi organami tego państwa – to można rzeczywiście zgodzić się z...
Hasło „wiosna nasza” kilkakrotnie już okazało się pozycją z katalogu pobożnych życzeń, bo też nie wyraża ono nic więcej niż potoczną wiarę w konieczność historyczną, prowadzącą poprzez kryzys społeczno-ekonomiczny do wielkiego zwrotu politycznego. Tymczasem żaden taki automatyzm nie istnieje. Pole manewru do systemowej zmiany może otworzyć nie kryzys Systemu, lecz suwerenna inicjatywa polityczno-obywatelska. Od kilku miesięcy po prawej (opozycyjnej) stronie politycznej panuje wyjątkowo gorący klimat. Nie jest to nic nowego. Po prawej (autentycznie opozycyjnej) stronie sceny polityczni melomani od dawna nie słyszeli „Czterech pór roku”; tu krótki sezon letni zwykle przechodzi w zimę i na odwrót. Wiosna, lato i jesień, ostatni regularny cykl, to był krótki okres...
Ryszard Czarnecki
Na Zachodzie wylatuje się z rządowych (nie tylko) stołków jak z procy często za dużo mniejsze przewinienia niż te, które mają miejsce nad Wisłą, Odrą i Wartą. U nas kolejna afera – „taśmowa” – i żadnych konsekwencji. Po „aferze Amber Gold” też takowych nie było. Po „aferze informatycznej” spadły głowy jedynie dyrektorów departamentów, ale już, Boże broń, nie wyżej. Za „aferę stoczniową” z inwestorem katarskim w tle też nikt nie beknął. W „aferze hazardowej” stracili stołki wicepremier, ministrowie i wiceministrowie, ale tak się jakoś złożyło, że wszyscy byli z frakcji Schetyny, a więc opozycyjnej do premiera Tuska. Słowem: w III RP zamiata się afery pod dywan, a konsekwencje ponoszą tylko ci ministrowie, którzy są z ...
Piotr Lisiewicz
Są w Europie szczęśliwe państwa, które nie zawalą się szybko, mimo że polityką trzęsą w nich bezideowi złodzieje. Sytuacja Polski, sąsiadki Ukrainy, jest krańcowo odmienna. Z taką klasą polityczną, jakiej obraz wyłonił się z afery taśmowej, zwyczajnie nie przetrwamy w tym miejscu Europy jako niepodległe państwo. Albo ją wymienimy, albo – wcześniej lub później – znikniemy z mapy. Gdy piszę te słowa, świat żyje sprawą zestrzelenia przez Rosję malezyjskiego samolotu, a w kraju naszego sąsiada trwają krwawe walki. Pozornie ta międzynarodowa tragedia „przykryła” w Polsce sprawę kompromitujących ministrów taśm. W rzeczywistości – znacząco wzmocniła ich wymowę. To Smoleńsk pokazał, że państwo istnieje tylko teoretycznie Afera taśmowa nie...
Katarzyna Gójska-Hejke
To doprawdy niebywałe, ale w ujawnionych opinii publicznej wielu godzinach rozmów wysokich urzędników odpowiedzialnych niemal za wszystkie dziedziny funkcjonowania państwa nie ma ani jednego zdania zawierającego choćby ślad troski o interes RP. Kilka miesięcy temu wraz z Piotrem Lisiewiczem zbieraliśmy materiały do kolejnego odcinka naszego programu w Telewizji Republika – „Kulisy manipulacji” – tym razem poświęconego wybielaniu osób publicznych podejrzanych o korupcję. Każdą z historii naszych „bohaterów” znaliśmy oczywiście bardzo dobrze, jednak przypomnienie materiałów prorządowych mediów, które powstawały na przestrzeni kilku ostatnich lat, mimo to zrobiło na nas duże wrażenie. Z perspektywy czasu widać wyjątkowo wyraźnie, z jaką...