Opinie

Ryszard Czarnecki
Snucie dywagacji o nowym, światowym konflikcie militarnym to dobre prawo wojskowych, analityków, polityków i dziennikarzy. Ja na pewno nie dam sobie ręki uciąć, zarzekając się, iż nie będzie na 100 proc. globalnego konfliktu zbrojnego. Co nie oznacza, że to najbardziej prawdopodobny scenariusz na dziś i jutro. Mówiąc o III wojnie światowej, nie przegapmy, że w praktyce już ona trwa. Nie chodzi o pełzające konflikty wojskowe czy groźby wojen regionalnych, a nawet groźby użycia broni jądrowej (Iran, Korea Północna). Chodzi o wojnę cywilizacyjną. Mowa o cywilizacji, zdefiniowanej przed mniej więcej wiekiem przez wielkiego polskiego naukowca Feliksa Konecznego. Ten najwybitniejszy historiozof świata, obok Arnolda Toynbee’ego i Oswalda...
Ryszard Czarnecki
Umyślnie pozwoliłem sobie przytoczyć nie tylko  najbardziej prostackie, prymitywne ataki, takie jak w przypadku Jana Pawła I, lecz także i te bardziej finezyjne, często ubrane w szaty troski o Kościół propagandowe psuedoargumenty dyżurnych intelektualistów. Łączy je wspólny mianownik: papiestwo, Kościół rzymskokatolicki, czyli po prostu „katole”, to wróg śmiertelny, którego trzeba zohydzić, ośmieszyć, skompromitować, wywołać do nich niechęć. Histeria antykatolicka w Polsce A.D. 2013 przypomina seanse medialnej nienawiści w latach stalinowskich. Przed 60 i więcej laty Kościół był czarnym ludem dla komunistów nie tylko dlatego, że miał „rząd dusz” i autorytet w dużej części społeczeństwa, lecz także był instytucją, która broniła Narodu...
Ryszard Czarnecki
Patrzenie na Gruzję wyłącznie przez pryzmat polityki, choćby i międzynarodowej, zawęża perspektywy. Warto przyjrzeć się problemom społecznym. One mogą o tym narodzie powiedzieć więcej niż analizy politologów. Cerkiew rośnie w siłę W ostatnim czasie nastąpił tutaj wzrost liczby urodzin. Najwyższy czas. To ważne dla nacji, której zaledwie 60 proc. (!) żyje w granicach obecnego państwa: zaledwie 5 na 8 mln. Reszta mieszka w Turcji (1,5 mln), w Rosji (1 mln), Iranie (600 tys.), garstka natomiast w Azerbejdżanie i Afganistanie. Jeszcze niedawno liczba aborcji na jedna Gruzinkę wynosiła – trudno w to wręcz uwierzyć: 6–7! Dziś się zmniejszyła. Kościół prawosławny, który jest tutaj Kościołem narodowym, wspiera wielodzietność. Patriarcha Ilia II, czyli głowa tutejszego Kościoła, osobiście...
Bartosz Czarnecki
FN bywa określany „trybunem ludu” tej części społeczeństwa, która skarży się, że „nie jest wysłuchiwana przez władzę”, jak określił to ceniony francuski historyk i politolog René Rémond. Mówi się, że elektorat FN ma nastawienie roszczeniowe. Równocześnie specjaliści przyznają, że do wyborców FN zalicza się spadkobierców tzw. prawicy kontrrewolucyjnej oraz integrystycznych katolików. Według Rémonda wyraża się przy tym pewna „niechęć do nowoczesności”. Z tym, że należy podkreślić, iż przez nowoczesność rozumiemy również  – a może, przede wszystkim – upadek obyczajów oraz wszechobecną amoralność. O poparciu integrystycznych katolików dla omawianego ugrupowania, prócz opracowań politologów, świadczy również fakt, iż pośród parafian Saint--Nicolas-du Chardonnet – a więc bastionu...
Bartosz Czarnecki
„Kiedyś nagrody za oprawy, teraz zakaz goni zakaz” Podobnie rzecz się ma z oprawami prezentowanymi na trybunach przy okazji meczów. Papierowe kartoniki, flagi, pirotechnika, serpentyny oraz konfetti. Wszystko to tworzy niepowtarzalne choreografie, które dodają kolorytu trybunom i budują frekwencję na stadionach. Jeszcze parę lat wstecz media zachwycały się działaniem kibiców, a organizatorzy rozgrywek, wraz ze sponsorami, nagradzali przedstawicieli najlepiej zorganizowanych ekip kibicowskich. Dziś za podobne oprawy na kibiców wylewa się pomyje, a ich autorów ściga policja. Dochodzi do takich absurdów, że policyjni technicy ściągają z niedopałków rac odciski palców oraz materiał DNA. Mało tego – jak zdarzyło się w Gliwicach – chwalą się porannym nawiedzaniem domów i zakuwaniem w...
Ryszard Czarnecki
Nie będę oceniał Pana jako prawnika, choć dźwięczą mi w uszach słowa „szefa wszystkich szefów” w polskim sądownictwie, czyli prezesa Krajowej Rady Sądownictwa, sędziego Antoniego Górskiego, który potępił Pańską szarżę przez epoki i przeniesienie „kaczyzmu” do stalinizmu. Dało mi również do myślenia, że przestał Pan też być właśnie rzecznikiem Sądu Okręgowego w Warszawie, po tym, jak odbył Pan swoją słynną „wycieczkę w przeszłość”. Nie będę też Pana oceniał w kontekście etyki, choć wielu sędziów w Pańskiej sytuacji osobisto-rodzinnej wyłączyłoby się z postępowań lustracyjnych. Oczywiście, ma Pan prawo uważać, że sędzia nie musi „być jak żona cezara – poza podejrzeniami”. Pan ma prawo, a my mamy prawo taką postawę oceniać. Zajmę się tylko jednym aspektem tego, co Pan zrobił. Aspektem...
Bartosz Czarnecki
Niepokorni są wśród nich To nie pierwsza oprawa lechistów na stadionie, który gospodarzył rozgrywkom EURO 2012, przypominająca o zbrodni stanu wojennego. Wcześniej hasłem przewodnim było: „Zamiast teleranka były mordy i łapanka. WyMOrdowali tak wielu; dzisiaj kreowani na bohaterów”. Wyraźnie widać, że kibiców nie złamały liczne kary i represje. Fani Lechii poruszyli kwestię mediów, które kreują zdrajców na bohaterów. Te same media kibiców przedstawiają jak bandytów. Jacy kibice są w rzeczywistości? Nie da się krótko i wyczerpująco odpowiedzieć na to pytanie – ale na pewno nie są tacy, jakich obraz widzimy w telewizji. Przecież na trybunach znajdziemy cały przekrój społeczeństwa, więc tym trudniej jest dokonać uogólnienia. Kibicami w znacznej mierze nie są aniołki. Znajdzie się...
Ryszard Czarnecki

POP

Jak lider Prawa i Sprawiedliwości wspomniał na przełomie lutego i marca 2009 r., że Polacy powinni na tyle dobrze zarabiać, aby każdego stać było na wczasy w Egipcie, to od razu, hajda na Soplicę, ruszyła maszyna propagandowa, że jaki tam Egipt, że toż to dziać się ma kosztem polskiej branży turystycznej, hoteli, pensjonatów, campingów, itd., itp. Jak PiS niczym kataryniarz wyśpiewuje melodię o repolonizacji banków, to: ha, ha, ha, hi, hi, hi – jakaż ta opozycja głupiutka, nie rozumie, że świat cały jest globalną wioską, że kapitał nie zna narodowości, że tu, Panie Dzieju, integracja i przepływ kapitału i to w ogóle mrzonki jakieś. Czasem dochodzi – jak w tym właśnie przypadku, do zabawnych sytuacji, bo platformersko-salonowy chór nagle wpada w konfuzję, gdy okazuje się, że szef doradców...
Piotr Gociek
Wszędzie, tylko nie w Polsce To prawda oczywista i powszechnie znana – wszędzie, poza Polską. W Polsce, jak się okazuje, bohaterowie potrzebni nie są. Bohaterowie powstania warszawskiego, bohaterowie walki z komunistyczną władzą, bohaterowie demokratycznej opozycji, bohaterowie stanu wojennego. W Polsce bohaterowie są podejrzani. Po pierwsze o to, że są nudni i martyrologiczni, a my przecież chcemy być fajni, europejscy i wpatrzeni w przyszłość. Po drugie – i ważniejsze – są podejrzani o nieprawomyślność. Strasznie z nich niebezpieczni ludzie. Gdyby pozwolić im przemówić z ekranu, to jeszcze głosiliby jakieś okrutne herezje. Na przykład że komuniści zdobyli władzę w Polsce, mordując patriotów i fałszując wybory. Albo że różne odwilże i odnowy to były tylko gangsterskie porachunki w...
Bartosz Czarnecki
Z naszych źródeł wiemy, że rozbiór Polski ma dokonać się w znacznej mierze za sprawą licznych zmian legislacyjnych. Kolejnym elementem uzależnienia Polski od Federacji Rosyjskich ma być wprowadzenie do naszej administracji oraz m.in. spółek Skarbu Państwa ludzi zależnych od Kremla. Dowiedzieliśmy się, że Donald Tusk podczas jednego z cyklicznych spotkań widział się również z przedstawicielem służb białoruskich. Wygląda na to, że Rosjanie chcieli sprawdzić, jak bardzo uległy będzie premier. Okazało się, że lider PO przystał na żądania człowieka Łukaszenki – oraz sugestie Kremla – i Białystok wraz z większą częścią Podlasia zostanie oderwany od Polski. Przyłożyć, zamieszać, zanudzić Powyższy tekst ma podobną wiarygodność co niektóre informacje podawane przez największe maistreamowe media...
Krystyna Grzybowska
Wielcy, piękni, potężni Tusk jest osobnikiem cynicznym, chorym na karierę i sławę. Należy do coraz szerszego grona ludzi uważających się za elity, osobników pokroju prezydenta USA Baracka Obamy, kanclerz Niemiec Angeli Merkel, prezydenta Rosji Władimira Putina czy francuskiej głowy państwa Francoisa Hollande’a. Ludzie ci, przeglądając się w lustrze przy goleniu czy pudrowaniu się, mówią sobie: nikt mi nie podskoczy, jestem wielki, piękny i potężny. Boją się mnie w Waszyngtonie, Berlinie i Brukseli oraz w Białymstoku. Każdy z nich jest wielki na miarę swojej pychy i pogardy dla poddanych, którzy nie podskoczą wyżej urny wyborczej. Więc nie podskakują.  Bo w utrzymaniu się władzy przy władzy, i to jak najdłużej, pomaga świat mediów, bez którego nie może dziś żyć żadna cywilizowana...
Ryszard Czarnecki
Obowiązki polskie Wiem, że część prawicy –  może nawet niemała – nie zgodzi się ze mną. Myślę tutaj o zacnych ludziach, którzy uważają, że trzeba nawrócić Europę, schrystianizować ją i z powrotem  przekierować na dawne, dobre, tradycyjne, chrześcijańskie tory. Cóż. Ja się z nimi zgadzam w sensie ideowym. Mam jednak wrażenie, że dechrytianizacja, która jest niewątpliwie faktem w Europie Zachodniej, grozi też nam, i to w stopniu szybszym, niż to się może dziś wydawać. Ta sekularyzacja, a właściwie, w praktyce medialnej, ale też coraz bardziej politycznej, wprost: to rugowanie wpływu Kościoła (czy szerzej: Kościołów chrześcijańskich) już się dzieje. To nie film „political fiction” o przyszłej Polsce za 15–25 lat, lecz raczej reportaż na żywo, telewizyjny „lajf”. Miło jest,...
Ryszard Czarnecki
Mówiąc wprost: w normalnej sytuacji po 10 kwietnia 2010 r. Tuskowi, chociażby nie znosił śp. Prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego, wręcz opłacałoby się twardo upominać się o kontrolę nad rosyjskim śledztwem lub o udział w nim. Więcej: nie miałby innego wyboru. Do takiej właśnie sytuacji odnosi się słynna sentencja Iron Lady, premier Jej Królewskiej Mości Margaret Thatcher: „There is no alternative” (Nie ma alternatywy). Unia chciała, Tusk nie Pójdę dalej: nawet zakładając, że Tusk i jego słabiutkie, nieprofesjonalne zaplecze robią katastrofalny błąd i z braku elementarnej wiedzy o międzynarodowym prawie lotniczym i regulujących je konwencjach zgadzają się na rosyjską propozycję dla nich najwygodniejszą, to przecież szef rządu PO–PSL miałby jeszcze jedną, jedyną szansę na...
Bartosz Czarnecki
Co kryją ogrody sejmowe Pomnik znajduje się na tyłach ogrodów sejmowych, gdzie okupanci niemieccy od jesieni 1939 r. dokonywali egzekucji. Liczba ofiar szacowana jest na kilkaset (niektórzy historycy oceniają ją na nawet na ponad tysiąc) rozstrzelanych – głównie przedstawicieli warszawskiej inteligencji. Sprawcami byli policjanci z 301. Batalionu Schutzpolizei, nadzorowani przez oficera SS Josefa Meisingera. O egzekucjach na terenie ogrodów sejmowych mówi się jako o poprzedzających zbrodnię w Palmirach. Jednakże położenie topograficzne to nie jedyne powiązanie opisywanego miejsca pamięci z Sejmem. Mosiężna tabliczka umieszczona z boku pomnika głosi, że opiekują się nim „Kancelaria Rady Państwa i Kancelaria Sejmu”. W tym miejscu należy przypomnieć, że Rada Państwa – a więc organ...
Bartosz Czarnecki
Dla śledzących poczynania młodych lewaków w Internecie nie powinno być to większym zaskoczeniem. 1 sierpnia „wstydzili się” Powstańców Warszawskich, regularnie szydzą z ofiar Katastrofy Smoleńskiej czy też obrażają naszego rodaka Ojca Świętego Jana Pawła II. Jednakże pamięć historyczna i polski patriotyzm to nie jedyne sfery, które przyciągają ludzi plujących jadem. Wystarczy poczytać komentarze osób wpisujących się pod „newsami” na najbardziej poczytnych – obok Niezaleznej.pl – portalach internetowych. Przykłady: „Ot, yeb.nięty pisowski matoł” (komentarz pod artykułem na Onet.pl) lub: „Brawo p. Kalisz!! Bełkot pis-bałwanów o wotum nieufności dla rządu jest dowodem, że ta pis-sekta żyje w świecie iluzji i fantazji. Grupa tzw. ekspertów PIS należy do III ligi fachowców, nie...
Krystyna Grzybowska
Poza tym wszystkim jestem za życia niedoceniony, co już ostatecznie i nieodwołalnie stawia mnie w rzędzie geniuszy pierwszego stopnia. Proszę o wydrukowanie tego tekstu, abym mógł go okazywać odnośnym władzom. Co bowiem wydrukowane, to realne i ma charakter zaświadczenia”. Tak brzmi oświadczenie Macieja Rybińskiego opublikowane w felietonie „Wyznanie” na łamach studenckiego tygodnika „ITD” w 1977 r. To były początki jego felietoniarskiej twórczości, uprawianej w wyjątkowych warunkach i okolicznościach, w ocenzurowanej Polsce Ludowej. Geniusz felietonisty jest w stanie przebić się przez wszystkie przeszkody, bo ten gatunek dziennikarski dopada zazwyczaj ludzi utalentowanych i skrajnie niezależnych. I nieważne, czy felieton wydawany jest w podziemiu, na bibule czy w całej krasie we...
Ryszard Czarnecki
Babcia z Italii, mama z Polski, wnuczka z Kijowa 3 marca 2010 r. złożyłem moją kolejną interpelację do KE. Tym razem dotyczyła ona spółki-córki Banku Pekao SA na Ukrainie. Mówiąc metaforycznie, ów ukraiński bank był wnuczką Unicredit, a jego mamą był bank w Warszawie. W tejże interpelacji pytałem o sytuację, w której ta ukraińska instytucja finansowa w praktyce służyła do wyprowadzania pieniędzy z Polski. Bank Peako SA wpakował w nią w krótkim czasie ponad 1,5 mld zł. Niebywałą bezczelnością jest fakt, że austriacki bank – oczywiście też będący częścią włoskiego imperium Unicredit – chciał ją zakupić, ale... bez jego długów wobec polskiej spółki-matki. To dopiero był koncept na złoty interes: Austriacy kupują Ukraińców, ale wierzytelności Ukraińców mają płacić... Polacy. Cóż, w...
Joanna Lichocka
– A twoje manifesty z Wojewódzkim, to szyderstwo z kołtuństwa, też nieprawdziwe? – To była konwencja, którą grałem, intratna finansowo. Ludzie chcieli tej konwencji, to ją dawaliśmy. Często bywało tak, że miałem inne poglądy niż te, które prezentowałem w radiu. Dlatego gdy przesadzamy, mówię: »Hej, halo, ludzie, dajcie spokój, to tylko konwencja«. Ktoś się poczuł dotknięty? To przepraszam. Przecież ta audycja nie reprezentuje poglądów autorów. – Masz inne poglądy na to, co sam prezentowałeś w audycji, jak ją nazywasz, satyrycznej? – Często. Realizuję oczekiwania, zapotrzebowanie słuchaczy. Tylko tyle. Czujesz się zawiedziony? […] Ta konwencja to doskonały towar, który się sprzedaje, bo polskie wady są takim towarem. Nasz pracodawca akceptował to, co robimy, bo się dobrze...
Bartosz Czarnecki
Powód do ataków: walka z patologiami Opisana sprawa nie jest jedyną nagonką „Wyborczej” na „Litara”. Wcześniej „GW” przyczepiła się do słów napisanych przez lechitę na kibicowskim forum internetowym. Przed wyjazdem Lecha Poznań na mecz do Rotterdamu „Litar” przestrzegł kibiców, by ci nie spożywali w nadmiernych ilościach alkoholu i nie nadużwali legalnych w Holandii miękkich narkotyków. Ci, którzy nie mieli zamiaru się dostosować, wiedzieli, że zostaną ukarani. Fakt, że kibice w swoich własnych szeregach starają się walczyć z patologiami i godnie reprezentować swoje kluby, miasta i Polskę, nie spotkał się z aprobatą czy przynajmniej próbą zrozumienia ze strony „Wyborczej”. „Litar” stał się obiektem ataków. Sugerowano, że sieje terror wśród kibiców, grozi pobiciami, itp. Słowem, „GW”...
Bartosz Czarnecki
Patriotyczna alternatywa Co ma być dla młodych Polaków alternatywą dla „Gazety Wyborczej”, TVN itp.? MTV, czyli specjalny kanał muzyczny w telewizji z teledyskami kreującymi własny, odrębny świat? Ulica z jej regułami? Pękające w szwach, zwłaszcza w niedziele, galerie handlowe z ich beznadziejnym kultem konsumpcjonizmu i młodzieżową prostytucją za towary czy gadżety kupowane przez dorosłych „sponsorów”? A może ruch kibicowski czy też, używając medialnej nomenklatury, „kibole”? Ci nie niszczą już przystanków jak 10 lat temu, a nawet wpajają pewne zasady, wartości, patriotyzm ludziom młodym, ale mimo to są atakowani dużo bardziej niż dekadę temu. Wielokrotnie mogliśmy przeczytać o tym, że naród jest podzielony. Młodzi, wykształceni z wielkich miast kontra starsi, biedni bez...
Bartosz Czarnecki
Przepis na „afroamerykanina” Interesująca jest geneza powstania tego potwora. Określenie „poprawność polityczna” wywodzi się z angielskiego political correctness. Jego źródła sięgają końca XVIII wieku, lecz w obecnym znaczeniu używane jest od przełomu lat 70. i 80. ubiegłego stulecia. Pierwotnie intencja wprowadzenia owej „nowinki” była niewątpliwie dobra – wyeliminowanie z forum publicznego określeń i zwrotów obrażających jakieś grupy społeczne. Jednak, jak pokazuje codzienność, rzeka o nazwie poprawność polityczna zmieniła koryto. Źle się dzieje, gdy forma wypowiedzi przykrywa jej sens. Niestety, często tak jest, gdy czyjeś słowa oceniane są przez pryzmat poprawności politycznej. Co gorsza, dla wielu lewaków i liberałów stała się ona instrumentem zamykającym usta adwersarzom....
Krystyna Grzybowska
Zamiast uśmiechu, krzywa gęba U nas również szerzy się strach, bo takich prawdziwych i symbolicznych „zegarków” jest pełno, wręcz nadmiar i zarówno najbiedniejsi obywatele grzebiący w śmietnikach, jak i ci lepiej zarabiający zaczynają to widzieć i to coraz wyraźniej. Trwa walka polityczna, co jest objawem zdrowia psychicznego narodu, a przecież jeszcze do niedawna można było sądzić, że naród został totalnie odmóżdżony i ostatecznie wpędzony w stan psychozy maniakalnego poparcia dla rządzącej „elity” i jej „salonu”. I nagle obudziła się ona z ręką w nocniku, tracąc rezon i samozadowolenie, zastępując wymuszoną pogodę ducha krzywą gębą. I wytrzeszczając oczy ze zdumienia, że Polacy już nie kochają premiera Tuska, a przeciwnie, mają mu coraz więcej za złe. Ale dlaczego? Przecież jesteśmy...
Przemysław Harczuk
Wartości sprawą fundamentalną Oczywiście nie znaczy to, że mamy nagle zrezygnować z wartości po to, by schlebiać najniższym gustom. Że należy wyrzec się prawdy i zacząć popierać postkomunistów – bo oni mają kasę i wpływy. Że mamy jarać jointy i chwalić Edwarda Gierka. Takie działanie byłoby nie tylko niemoralne. Byłoby skrajnie głupie. Parafrazując słowa prezesa PiS – cnotę odbierze, rubli nie przyniesie. Dla mediów tworzących Strefę Wolnego Słowa to sprawa oczywista. O tym, jak nasze środowisko ocenia układność i karierowiczostwo niektórych „naszych” dziennikarzy, pisał przed miesiącem w doskonałym tekście „Salon, Przedpokój, Ulica” Piotr Lisiewicz. Nadal musimy się więc domagać prawdy o katastrofie smoleńskiej. Wciąż chcemy dekomunizacji i pełnej lustracji. Nadal będziemy pisać...
Ryszard Czarnecki
Obama jak Chamberlain Pod prezydenturą Obamy okręt Białego Domu wziął kurs na swoisty appeasement. Nieprzypadkowo przytoczyłem termin używany przez historyków w kontekście brytyjskiego premiera Neville’a Chamberlaina, który w 1939 r. uznał, że należy obłaskawić Niemcy Hitlera. Co wydarzyło się już po roku – wszyscy wiemy. Dziś politykę „uspokajania” stosuje tandem Barack Hussein Obama i Hillary Clinton. Czy z tym samym skutkiem? Im ściślejsza współpraca Moskwy i Waszyngtonu, tym dla Polski gorzej. Im większa współpraca rosyjsko-amerykańska w sprawie Bliskiego Wschodu, Iranu czy Afganistanu, tym bardziej Biały Dom będzie odwracać się plecami do naszego regionu Europy. Mówiąc otwartym tekstem: im więcej punktów spornych w relacjach Rosji ze Stanami Zjednoczonymi, tym większa szansa...
Wojciech Wencel
Przemądrzałym „publicystom Przedpokoju” Lisiewicz słusznie zarzuca, że „w niemałym stopniu dają wiarę wizerunkowi moherów czy kiboli” i „z trudem maskują niechęć do własnych czytelników”. To, rzecz jasna, eufemizmy. Nawet odrobina społecznej empatii wystarczy, by dostrzec, że Paweł Lisicki i jego lokaje traktują „zwykłych Polaków” z pogardą. Jeśli postulują „otwarcie się” na inaczej myślących, chodzi im wyłącznie o „wykształciuchów”. Reszta to motłoch, niższa klasa społeczna, egzotyczna populacja, z którą się nie rozmawia, bo można pobrudzić sobie surdut. Osiedle, gmina, wieś Lisiewicz z pasją przeciwstawia się takiej postawie: „Nasz wybór – odmienny od wyboru Przedpokoju – to reprezentowanie nie tylko interesów inteligencji przedwojennej, ale chłopaków z osiedla”. Święta prawda,...
Krystyna Grzybowska
Pierwszy obieg, drugi obieg Od tego może się przewrócić w głowie. I tym prorządowym, i tym, którzy uważają się za krytyków rządu. Pierwsi, to ten pierwszy obieg, „Gazeta Wyborcza”, „Polityka”, „Newsweek”, „Wprost”, TVN 24, Polsat i publiczna telewizja. I liczne pomniejsze media, których wymieniać nie warto. Ludzie tych mediów kierują się własnymi przekonaniami, celebryctwem i dobrze płatną posadą. Nie wątpię, że znaczna ich część nie popiera linii swoich mediów, ale „pan kazał, sługa musi”. No i ten strach przed utratą pracy. Jako zwolenniczka pluralizmu medialnego nie mam nic przeciwko istnieniu i linii politycznej mediów pierwszego obiegu, choć zdaję sobie sprawę, że w celu przeprowadzenia swojej woli uciekają się do kłamstwa, manipulacji i półprawdy. I mają poparcie elity rządzącej...
Wojciech Wencel
Czystość intencji Z dzieciństwa pamiętam Msze św. za Ojczyznę w gdańskim kościele św. Brygidy. Nie było nas wówczas więcej niż wiernych gromadzących się dzisiaj w warszawskiej archikatedrze. W wypełnionej po brzegi świątyni uobecniał się dokładnie ten sam duch, który jednoczy uczestników kolejnych smoleńskich miesięcznic. Wtedy też ludzie modlili się w milczeniu, homilie o tym, że nie da się zniszczyć prawdy, wywoływały burzę oklasków, a przy słowach pieśni: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie” setki rąk wznosiły się w geście zwycięstwa. Msze w kościele św. Brygidy były dla mnie jednym z doświadczeń formacyjnych. Nieważne, że w tłumie musieli znajdować się również esbecy, a po którymś z nabożeństw na dziedzińcu plebanii Lech Wałęsa przekonywał do „finezyjnej” rozgrywki z...
Dawid Wildstein
Szkaradne pyski, złowrogie ślepia, owłosione racice Oczywiście ten koszmarny stan naszej ojczyzny nie pojawił się sam z siebie. Kim więc są winni? Kto jest za to odpowiedzialny? Kto wychyla się zza węgła każdego kolejnego felietonu Środy, połyskując złowrogo ślepiami, tocząc pianę z pyska i sycząc kolejne miazmaty bełkotu i kłamstwa, machając kudłatym ogonkiem? Tak, to oni, zaplute karły reakcji ubrane w groteskowe stroje i grymasy, trzymające nasze polskie społeczeństwo w swoich owłosionych łapach i ciągnące je w stronę upadku, zacofania i bananowych republik. Rozejrzałem się wkoło przestraszony, licząc, że może wizja ta jest zbyt apokaliptyczna. Niestety, zewsząd osaczyły mnie te szkaradne pyski, złowrogie ślepia i owłosione racice. Jednak Magdalena Środa miała w pełni rację....
Ryszard Czarnecki
Cztery dni i sprzeczne wizje Charakterystyczna, choć do przewidzenia była reakcja mainstreamowych mediów w Polsce. Piątkową decyzję z udziałem Donalda Tuska przyjęto bardzo ciepło i bezrefleksyjnie. Wystąpienie, które miał cztery i pół dnia później przyjęto jeszcze bardziej ciepło i równie bezrefleksyjnie. Pies z kulawą nogą ani przy ul. Czerskiej (Agora, „Gazeta Wyborcza”, gazeta wyborcza.pl, TOK FM), ani przy ul. Wiertniczej (TVN, TVN 24) nie zauważył, a może i nie chciał zauważyć, że są to rzeczy zgoła się wykluczające. Ale mainstreamowe media to nie aptekarze i takimi „detalami” głowy sobie nie zawracają. Przy okazji pożegnania z Afryką, przepraszam – z Europą, a właściwie z polską prezydencją w Unii Europejskiej, podczas debaty w europarlamencie deputowani z Platformy...
Ryszard Czarnecki
Wyroki Berlina i Paryża A ja się nie ucieszyłem. Dymisje socjalistycznego rządu Grecji i centroprawicowego rządu Włoch są bowiem przykładem, jak Unia Europejska ogranicza suwerenność poszczególnych krajów. Papandreu Jeorios to dla mnie ani brat, ani swat, choć miło wspominam dwa dni spędzone z nim przed 13 laty (jeden w Atenach na oficjalnych rozmowach, drugi na jednej z greckich wysp już czysto rekrea- cyjnie) – ale wymuszenie dymisji szefa rządu niepodległego państwa jest czymś doprawdy nie do przyjęcia. Nie mówię tego przez pryzmat narodowej solidarności z politykiem, w którego żyłach płynie polska krew (pradziadek ekspremiera i nasz krajan z Wilna Pan Mineyko spoczywa na Rossie), nie jestem też fanem Berlusconiego: nie podobały mi się jego umizgi do Moskwy i żebranie u Rosjan o...
Ryszard Czarnecki
Równi i równiejsi Widmo krąży po Europie. Widmo renacjonalizacji Unii Europejskiej. Owo widmo jest może mniej niebezpieczne i mniej długotrwałe niż zwiastowane przez Karola Marksa „widmo komunizmu”, ale jest z całą pewnością czymś, co wyraźnie dominuje obecną sytuację gospodarczą i polityczną na Starym Kontynencie. W czym rzecz? Otóż w Unii Europejskiej jest coraz mniej… Unii. Europa w kryzysie, w galopie oddala się od swoich źródeł. „Świadomość europejska”, która to idea legła u podstaw Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, szybko przekształconej w Europejską Wspólnotę Gospodarczą, staje się coraz bardziej wyświechtanym sloganem czy wręcz pojęciem, o którym na salonach mówić nie wypada. W coraz mniejszym stopniu bogatsze kraje Unii Europejskiej chcą nosić ewangeliczne brzemiona krajom...
Paweł Zyzak
VVS zgromadził przede wszystkim tzw. social conservatists, wyborców, których nie należy przeciwstawiać tzw. fiscal conservatives. „Social” w tym wypadku, i inaczej niż w Europie, określa nacisk konserwatystów na sprawy religii, poczęcia oraz status małżeństwa. Zjazd sponsorowały takie organizacje, jak m.in. Family Research Council (FRC), Heritage Foundation czy Liberty University. Z dużym zainteresowaniem wysłuchałem Johna Boehnera stojącego na czele izby niższej parlamentu lidera republikanów, którego uważam za zręcznego gracza politycznego, poważanego przez oba skrzydła partii. Raz jeden, gdy przemawiał do izby niższej podczas uroczystego przejmowania obowiązków Speaker of the House w styczniu 2011 r., pozwolił sobie na łzy przejęcia. Poza tym zdarzeniem nie dostrzegłem, aby Boehner...
Ryszard Czarnecki
A oto podręczny katalog, mapa niejako owych imposybilizmów, w polityce zewnętrznej i wewnętrznej oraz gospodarce. To również zestaw – niezbędnik tłumaczeń na każdą okazję przez aktyw PO – ciężkiej sytuacji gospodarczej czy pomijanie Polski przy podejmowaniu istotnych decyzji na forum międzynarodowym. Słyszymy te debilne wyjaśnienia płynące z TV, radia i prasy świątek i piątek, co, skądinąd, stanowi kolejny dowód na to, że obecna rządząca kasta politykę polską pojmuje wyłącznie jako bycie pasem transmisyjnym dla sił zewnętrznych, a wartością samą w sobie jest dla niej wyłącznie utrzymanie się przy władzy, nawet w kraju będącym w stanie wegetacji. 1. Rosja Wiadomo, nic się nie da zrobić, bo to wielki i silny kraj. Nie oddadzą nam czarnych skrzynek TU 154 – bo nie oddadzą. I tak im nic...
Paweł Zyzak
Przepowiadający i przepowiadane Okres „wojen feudalnych oligarchów” zyskał wśród wielu Rosjan miano następnej „smuty”. Kojarzy się on z czasami wysokiej przestępczości i łupiestwa majątku „wspólnego”. Na Zachodzie wręcz odwrotnie. Mówi się tu o okresie demokratyzacji, ekonomicznym eldorado oraz o niczym nieograniczonej wolności słowa i gustu. Zależy mi, aby czytelnik spojrzał na okres od grudnia 1991 r. do grudnia 1999 r. oczami niektórych demaskatorów komunistycznych celów. Aby spojrzał, jak na okres podobnych swobód, które występowały u zarania władzy bolszewików. Chodzi o okres NEP (od słów Nowaja ekonomiczeskaja politika) panujący w Sojuzie Sowietów w latach 1921–1929. Józef Mackiewicz pisał o zdolności komunizmu do przystosowywania się i pozornego ewoluowania. Przestrzegał...
Paweł Zyzak
Bat na konserwatystę Stosunek nieprawicowych mediów zachodnich do ideowej prawicy, czyli tej czerpiącej przede wszystkim z transcendentalnych pierwiastków kultury judeochrześcijańskiej, należy uznać za więcej niż nieżyczliwy. Po upadku Związku Sowieckiego, totalitarnego i ideologicznego reliktu pierwszej połowy XX w., stosunek ten sięgnął pułapu wrogości wręcz niszczycielskiej. Powielane w lipcu na całym świecie setki tysięcy razy słowo „konserwatyzm” przez pierwszą połowę miesiąca łączono z nazwiskiem byłego redaktora naczelnego „The News of the World”, a późniejszego dyrektora ds. komunikacji w Partii Konserwatywnej i przy boku premiera Davida Camerona, Andy’ego Coulsona, uznawanego za protektora nielegalnego podsłuchiwania oraz przekupywania policji. W drugiej połowie lipca „...
Ryszard Czarnecki
Gdyby Donald Tusk chciał wybrać sobie jakiegoś patrona z mitologii greckiej, powinien bez wahania wskazać na króla Midasa. Jednak z istotną korektą – o ile to, czego dotknął Midas, zamieniało się w złoto, o tyle to, czego dotknął Tusk w polityce międzynarodowej, zamieniało się w porażkę. Te rządowe klęski w dużej mierze zaprzepaściły dorobek gabinetu PiS i śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Skądinąd nastąpiło to wręcz w ekspresowym tempie. Jakby Radek Sikorski chciał na własnym przykładzie udowodnić ponadczasowość frazy Stanisława Wyspiańskiego z „Wesela” : „miałeś chamie złoty róg”... Azymut: Niemcy Koalicja PO–PSL dochodziła do władzy z zamiarem „resetu” relacji polsko-niemieckich. Politykę Kaczyńskich oceniono jako awanturniczą i nieskuteczną. Zamiast rzekomego permanentnego...
Ryszard Czarnecki
D – jak Donek. Przeciętny piłkarz, znany z ostrego faulowania przeciwników, ale też kolegów z drużyny. Znienawidzony przez kibiców. Duża część Polaków chciałaby, aby wytransferować go – czyli, mówiąc ludzkim językiem, sprzedać (nawet dopłacając) – gdzieś poza granice RP, ale jego macierzysta drużyna boi się tego bardziej niż ognia piekielnego, bo to oznaczałoby rozpad zespołu, spadek z ekstraklasy, oskarżenia o korupcję, lewą kasę itd., itp. E – jak entomolog. Oczywiście: Wielki Entomolog, niczym Wielki Językoznawca. Stefan Konstanty Myszkiewicz hrabia Niesiołowski nie łapie już owadów, ale tępi „pisiorów”. Przykład na to, jak doszczętnie i w krótkim czasie przeputać dobrą, antykomunistyczną reputację. Metr Sevres agresji i nienawiści w życiu publicznym III RP. F – jak Fedak Jolanta...
Klaudiusz Wesołek
Nic nie wyklaruje się samo Aby zrozumieć problemy związane z wymiarem sprawiedliwości, należy cofnąć się do czasów Okrągłego Stołu i okresu tuż po nim. W wyniku Okrągłego Stołu komunizm tylko zmodernizowano, zamiast faktycznie go obalić. Była to poważna modernizacja, bardzo zmieniająca poprzedni system, nawet bardziej niż ta z 1956 r. Mimo to, że od komunistycznej ideologii odstąpiono, obecny system jest kontynuacją systemu totalitarnego, choć już w zachodnim „opakowaniu” i w „białych rękawiczkach”. Kiedyś miałem nadzieję, że z biegiem czasu wszystko się wyklaruje i nasz kraj nawet bez rewolucyjnego przełomu pozbędzie się totalitarnych pozostałości. Obecnie jestem pewien – nic nie wyklaruje się samo! Brak jakiejkolwiek weryfikacji sędziów na początku lat 90. był największym...
Ryszard Czarnecki
Dwie planety Najlepiej widzę to po sobie. Może to objaw starzenia się i niechęci do tracenia czasu, którego nie wiadomo, ile pozostało, ale nie mam ochoty na picie wódki z palantami sądzącymi, że Rosjanie są OK, Tusk jest super, a „Kaczor” to, proszę pana, znowu przesadza. Wiem, że tacy ludzie są i jest ich sporo, a może nawet i większość, ale kompletnie nie mam ani chęci, ani czasu na użeranie się z takim towarzystwem. Jestem im przeciwny, ale też, uwaga, jestem obok nich. Są jakby z innej planety, na którą się nie wybieram ani też z której przybyszów nie mam ochoty gościć. Szkoda czasu, atłasu i nerwów. Niech sobie egzystują, jak muszą, ale taką populację wolę omijać szerokim łukiem i nie wysłuchiwać ich bełkotu, który i tak atakuje mnie z mainstreamowych mediów. Ostatnio, na moim...
Klaudiusz Wesołek
Gomułka i Wałęsa – gra „tymczasowością” Zmiany czuć w powietrzu, ale nie wiemy jeszcze dwóch rzeczy. Nie wiemy, kiedy nastąpi jakiś przełom – czy za kilka tygodni, za kilka miesięcy, czy też dopiero za kilka lat. Nie wiemy też, jaki charakter będą miały zmiany. Przede wszystkim, czy powstanie na ich skutek prawdziwie wolna i suwerenna Rzeczpospolita, czy też nastąpi kolejna wałęsogomułkowska transformacja tego, co Polsce narzucono w roku 1944. Czy słusznie zlewam w jedno nazwiska dwóch „wodzów narodu”? Oczywiście były między nimi duże różnice. Gomułka nigdy nie odciął się od systemu komunistycznego i mówił jedynie o jego naprawieniu i znalezieniu „polskiej drogi do socjalizmu”. Wałęsa szczycił się tym, że sam własnoręcznie obalił komunizm. Jednak śmiało można powiedzieć, że zarówno...
Jakub Świderski
Mamy największą w Polsce halę sportową, najdroższą przystań jachtową, kilometry sopockich strumyków wpuszczane są pod ziemię. Mamy więcej czterogwiazdkowych hoteli niż niektóre miasta wojewódzkie. Ceny mieszkań można porównywać jedynie z warszawskimi. Wszystko to sprawia, iż grupa władzy, która w 1990 r. przejęła rządy w naszym miasteczku, ma dużo środków na kupowanie sobie posłuszeństwa. W małej i biednej gminie wójt nie ma możliwości obdarowywania swoich znajomych, przyjaciół i wspólników stanowiskami w zarządach wielkich spółek, w klubach sportowych zdobywających mistrzostwo Polski, przy organizacji wielkich festiwali i na etatach w zaprzyjaźnionych z miastem międzynarodowych korporacjach. W bogatej gminie liczba dworzan jest względem ogółu mieszkańców znacznie większa, więc władzę...
Paweł Zyzak
Osoba byłego dysydenta, symbolizującego bardziej pewien ośrodek wpływów i władzy niż oryginalną myśl, nęci i wabi ludzi pióra i mikrofonu. Poświęca się mu książki, artykuły, filmy i audycje. Pierwowzór bohatera „Najlepszego”, „Michnikowszczyzny” i „Doliny Nicości”, jak na egoobsesjonata przystało, musiał zareagować na te książki, skrajnie i sprzecznie zarazem: z jednej strony ze złością, jak na każdą próbę odtworzenia postaci nieczajewowskiej w polskiej prozie, z drugiej zaś z zadowoleniem człowieka, który w latach 60. zbierał podpisy pod listem w swojej własnej obronie. Reminiscencje W połowie marca przeczytałem, że były dysydent powędrował do Budapesztu demonstrować przeciwko centroprawicowemu rządowi Viktora Orbana. „Gazeta Wyborcza” z namiętnością podchodząca do reformatorskich...
Ryszard Czarnecki
Z tych trzech opowiastek widać wyraźnie, że polscy „kibole” to generalnie patrioci, antykomuniści i ludzie nie mający specjalnego respektu dla władzy. Każdej władzy. Także tej. Czasy kibicowskiej walki z komuną to odległa przeszłość, ale bez niej nie zrozumie się tego ducha buntu, który tak spektakularnie objawił się w Polsce w ostatnich tygodniach. Wrocławski dziennikarz, kibol i osobisty uczestnik wielu zadym Roman Zieliński w swojej książce „Pamiętnik kibica. Ludzie z piętnem Heysel” wspomina z rozrzewnieniem, jak to fani WKS Śląsk po zdobyciu Pucharu Polski w 1987 r., po powrocie ze zwycięskiego meczu w Opolu w poczuciu triumfu tłukli się na ulicach stolicy Dolnego Śląska z MO i ZOMO. Przeciw ZSRR Ale przecież można cofnąć się w czasie głębiej. Do dziś legendą pozostają...
Paweł Zyzak
Ojciec demokrata W grupie „ojców demokracji” złożonej m.in. z prawników i ekonomistów Wałęsa występuje – tak zresztą się przedstawiał – jako „rewolucjonista”. Nie dość tego – słuchaczom jednej ze stacji radiowych uzmysłowił, że nie bardzo orientuje się w mapie politycznej państw Afryki Północnej, a przecież nad wewnętrzną sytuacją takich krajów, jak Tunezja i Egipt miano pod auspicjami Forum Międzynarodowego „Realites” debatować. Tymczasem były prezydent nie potrafił nawet powiedzieć, czy kiedykolwiek odwiedzał Tunezję, czy też leci tam po raz pierwszy… Nieonieśmielony własną niewiedzą przedstawił ogólną receptę dla krajów ogarniętych antyreżimowym fermentem. Stwierdził, że Tunezyjczykom „potrzebna jest solidarność”. „Ich ciężar wymaga solidarności, ale ten ciężar jest inny...
Paweł Zyzak
Polacy a nowoczesność początku XX w. Dmowski, który intensywnie rozmyślał nad pojęciem nowoczesności, wyciągnął dlań bardzo konstruktywne wnioski. Opierał się w nich na własnych obserwacjach z licznych podróży po Europie, odbytych w ciągu wielu lat poprzedzających wydanie „Myśli nowoczesnego Polaka”. Pisał więc, że Polacy nie znają „nawet połowy tych zabiegów, trosk i wysiłków, co życie przeciętnego Francuza, Anglika lub Niemca. Nie jesteśmy przez to szczęśliwsi od tamtych, bo dla nas, wyobrażających sobie szczęście, jako stan bierny, jako spoczynek bez troski, wszelki wysiłek jest powodem niezadowolenia, gdy dla tamtych stał się on nieodłączną treścią życia. Gdy dla nas potrzeba czynu jeszcze dziś jest smutną koniecznością, dla innych czyn jest warunkiem szczęścia” i dodawał: „...
Ryszard Czarnecki
Skądinąd mało kto wie, że francusko-niemiecki polityk nie był jedynym pośród przywódców studenckich zadym wiosną 1968 r., który zrobił karierę polityczną. Innym, choć zdecydowanie mniej eksponującym swoją akedemicko-buntowniczą przeszłość, był niejaki Jack Straw – lider studenckiego protestu na uniwersytecie w angielskim Leeds. Znacznie póżniej został najpierw ministrem spraw wewnętrznych, potem szefem MSZ w lewicowym (choć jak na warunki europejskie mało lewicowym...) rządzie Tony’ego Blaira. Ten wstęp jest tylko po to, aby powiedzieć, że – choć na szczęście polskich kibiców piłkarskich w zasadzie wszystko różni od francuskich anarchistów i lewaków z paryskiej Wiosny ’68 – trawestując owych żabojadów sprzed 43 lat: „Wszyscy jesteśmy kibolami”. To, co bowiem wyprawiają rząd Donalda...
Paweł Zyzak
Historyk od „makrokosmosu” Potrafił Pan stwierdzić, że jest „bardziej predestynowany do pisarstwa historycznego na najwyższym szczeblu – syntezy, analizy i popularyzacji dokonań moich ostrożniejszych kolegów – niż do szczegółowych studiów akademickich”. Wielu znanych mi badaczy krytykowało Pańskie książki za nadmierną swobodę we wnioskach i utrudnienia w ich zweryfikowaniu, powodowane ograniczoną do minimum liczbą przypisów. Wytykali bardzo szykowny, ale emocjonalny język narracji i porównywali do autora powieści sensacyjnych, Bogusława Wołoszańskiego. Proszę mi wierzyć, wbrew tym opiniom uważałem, że ma Pan nieposzlakowane prawo do odmiany historiografii, którą Pan uprawia, zaś Pański talent pisarski może przynieść korzyści całemu cechowi. W rzeczy samej miałem osobiste uwagi...
Ryszard Czarnecki
Kończyłem podstawówkę w tejże Rabce, wzrastając w kulcie partyzanta, co bił się z Niemcami, a potem z Ruskimi i ich pachołkami. Dla mnie to był ważny gość, taki polski Robin Hood. I choć wszystkie te opowieści o „Ogniu” znałem na pamięć, prosiłem pana Franka, żeby opowiadał historie o żołnierzu Polskiej Niepodległości jeszcze raz i jeszcze raz. Działałem wtedy w harcerstwie, jedynym, jakie było, a duch niepokornego „Ognia” sprawiał, że chciałem robić coś, z czego dowódca Kuraś – mój bohater – byłby zadowolony. Akurat odbywał się wówczas jakiś harcerski spęd z udziałem państwowych dygnitarzy. Kazano nam uroczyście powtarzać jakąś przysięgę czy inne zaklęcia o socjalizmie, no i ja jako przyboczny i mój zastępowy – Romek Uszko, na oczach wszystkich, ku rozpaczy naszych lokalnych...
Andrzej Waśko
Moda na rozdzieranie szat Toteż w salonie zaczęto lansować modę na rozdzieranie szat. „Tusku, już ci nie wierzę” – wyznaje redaktor „Playboya”, udanie debiutujący w roli autorytetu moralnego. Nagle, na portal Onet zaczynają przeciekać informacje o skandalicznych wypowiedziach posłów PO! Na przykład posłanki Muchy, że staruszków nie ma sensu leczyć. Ciekawe, że wcześniej takie wypowiedzi jakoś do Onetu nie przeciekały. Także tygodniki liberalne mają nowy leitmotiv: walki wewnętrzne w Platformie, homeryckie boje Tuska ze Schetyną. Wyraźnie więc uznano, że może pora już poprzestawiać marionetki w politycznym teatrzyku. Sklecić jakąś nową „konstruktywną” opozycję, z nowym liderem na czele i w wyborach zgarnąć głosy niezadowolonych z rządów Tuska. „Niestety, towarzysze – wicie, rozumicie –...
Ryszard Czarnecki
Afro-Kali i geje W tych zarzutach widać było następującą logikę Kalego: nie wolno mówić o preferencjach seksualnych jakiejkolwiek osoby publicznej – chyba że czyni to z lubością sam zainteresowany. W myśl tego „dwójmyślenia” burmistrz Berlina Klaus Wowereit może epatować tym, że jest gejem, ale przypominanie mu tego przez osoby trzecie jest haniebne, zaś minister spraw zagranicznych RFN Guido Westerwelle może obnosić się ze swoim „mężem”, ale niech tylko ktoś się do tego publicznie odwoła, to od razu się nim zajmą niemiecka i europejska policja politycznej poprawności. Mer Paryża Bertrand Delanoe może chełpić się swoim homoseksualizmem, ale informowanie o tym, że jest gejem, czy, Boże broń, eksponowanie tego faktu w debacie publicznej jest moralną niegodziwością, ba, szalbierstwem....

Pages