Poznańskie śledztwa i procesy

Poprzednie miesięczniki

Pierwszych aresztowań dokonali, jeszcze w trakcie tłumienia protestów, żołnierze WP. Następnie, w nocy  z 28 na 29 czerwca funkcjonariusze UB i MO przeprowadzili zakrojoną na masową skalę akcję, mającą na celu wyłapanie najbardziej aktywnych uczestników Poznańskiego Czerwca. Działania te kontynuowano, już na mniejszą skalę, jeszcze przez kilka tygodni od zakończenia walk. Według jednego z raportów UB, do 8 sierpnia zatrzymano łącznie 746 osób. Wobec 323 z nich zastosowano areszt i wszczęto śledztwa, pozostałych, po przesłuchaniach, zwolniono. Spośród aresztowanych oskarżono 50 osób. Jak zapewniał ówczesny prokurator wojewódzki Ludwik Zboralski: „Aresztowane zostały jedynie te osoby, które wykorzystując manifestację robotniczą, dopuściły się przestępstw przewidzianych w naszym ustawodawstwie karnym, a to rozbojów, rabunków i napadów na gmachy i instytucje publiczne i poszczególne osoby”. Słowa te były zapowiedzią taktyki, którą przyjęły władze w kolejnych tygodniach i miesiącach. Oficjalna propaganda oraz przedstawiciele władz różnego szczebla podkreślali, że w czerwcu 1956 r. doszło w Poznaniu do, w dużej mierze uzasadnionego ówczesną sytuacją społeczno-gospodarczą, zrywu robotniczego, który posłużył grupce kryminalistów i degeneratów do podjęcia działań o charakterze bandyckim i chuligańskim. Takie postawienie sprawy wynikało najprawdopodobniej z uświadomienia sobie przez rządzących, że nie sposób osądzić tysięcy ludzi, którzy  28 czerwca wyszli na ulice miasta. Mogło być
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze