Falset proroka

Poprzednie miesięczniki

To nie jedyne tego typu wystąpienie Słonimskiego. Przedwojennych przyjaciół ze Skamandra wzywa przez radio do powrotu do kraju. Jan Lechoń odnotowuje w swym Dzienniku: „To wezwanie (...) budzi wstręt wyjątkowy, celem jego bowiem jest w najlepszym razie zlikwidowanie emigracji jako idei. Ale mogłoby się też skończyć zsyłką zaproszonych przez Słonimskiego frajerów”.  Odpowiedzi najbardziej wyrazistej udziela Słonimskiemu Marian Hemar w wierszu Do poety reżymu. Na apel Słonimskiego, by wykuwać w Polsce rzeczywistość sierpem i młotem, Hemar odpowiada: „Sierpem i młotem. Cóż za szmata/ Pod pozorami literata (...) Przechrzta co tydzień, na wyścigi/ Co z wszystkich sobie wziął religii/ Jedną religię: Oportunizm/ Dziś się obrzezał na komunizm.” Mistrz poetyckiej inwektywy Plugawe oskarżenia pod adresem Miłosza czy Lechonia padają z nie byle jakich ust. I nie byle kto za owe oskarżenia słusznie, aż nazbyt słusznie, obrywa. Jan Marx, autor książki Skamandryci, w niektórych dziedzinach stawia Słonimskiego wyżej niż pozostałych jej bohaterów – Lechonia, Wierzyńskiego czy Tuwima: „I Lechoń, i Wierzyński byli znakomitymi poetami, czas pokazał, że większymi od Słonimskiego, ale w sprawach teatru nie mieli wiele do powiedzenia” – dodaje. Marx nazywa go „mistrzem poetyckiej inwektywy”. I stawia tezę najbardziej bodaj dla Słonimskiego nobilitującą: nie stworzył on własnej szkoły publicystycznej, bo był zbyt... doskonały: „Trudno naśladować humor, aforyzm,
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze