SPISANE BĘDĄ ICH CZYNY I ROZMOWY

Pani diagnoza obecnej sytuacji?

Jesteśmy w trudnym momencie dla nowego państwa Unii i NATO. Dla niewprawnego gracza okres wejścia w życie nowego traktatu unijnego, po wcześniejszym długim okresie refleksji, nie jest łatwy. Państwa członkowskie NATO starają się sprostać globalnym wyzwaniom: istnieniu licznych ognisk konfliktów i terroryzmu, kolejnym falom kryzysu gospodarczego osłabiającego zdolność kolektywnej obrony i zdolności ekspedycyjne sojuszu. Narasta wśród nich chęć wciągnięcia Rosji za wszelką cenę do gry. Wyważenie polskiej polityki zagranicznej w takim momencie staje się niezwykle trudnym zadaniem, zadaniem dla ludzi gotowych ponieść konsekwencje polityczne i wizerunkowe podejmowanych działań. To okres poświęceń. W takim okresie Polska ma władzę, której w jakiś obłąkany, rozpaczliwy sposób zależy na wizerunku wewnętrznym, która chce trwać za wszelką cenę. Jest to jednocześnie władza, która przy stosunkowo słabym oporze środowisk dziennikarskich neutralizuje publiczne media, narzuca narrację dopalaczową zamiast debaty i działań w najważniejszym w historii kraju śledztwie, narrację in vitro dla przykrycia dramatycznego stanu finansów publicznych.

I dlatego nie stara się być żadnym graczem. Bo grając, można coś wygrać, ale też przegrać.

Moim zdaniem w tak trudnym okresie nie ma możliwości pogodzenia skutecznej gry na arenie międzynarodowej z dobrym wizerunkiem wewnętrznym. Pamiętajmy przy tym, że kompletną bzdurą jest twierdzenie, że zły wizerunek polityków zaangażowanych w skuteczną grę na arenie międzynarodowej był wynikiem ich błędów czy niekompetencji.

To był częsty motyw ataków na politykę zagraniczną rządu PiS i śp. Prezydenta. Zresztą te ataki dzisiaj wcale nie ustały.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie smoleńskiej zginął Prezydent Polski, który jako jedyny odpowiedział „non possumus” w twarz Putinowi kwestionującemu na Westerplatte podstawy...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: