Papież walki z nihilizmem

Kilka tygodni później w Turcji ton papieskich wypowiedzi był już nieco inny. „Chrześcijanie i muzułmanie należą do rodziny tych, którzy wierzą w jednego Boga, i którzy, zgodnie ze swoimi tradycjami, uważają się za potomków Abrahama [...]. Ta ludzka i duchowa jedność naszego pochodzenia i przeznaczenia pobudza nas do szukania wspólnej drogi” – podkreślał Benedykt XVI podczas spotkania z przewodniczącym tureckiego Biura Spraw Religijnych. A wagę tych słów wzmagały gesty – zapewnienie o poparciu Stolicy Apostolskiej dla wejścia Turcji do Unii Europejskiej oraz cicha modlitwa podczas wizyty w Błękitnym Meczecie. Gesty te i wypowiedzi, choć nadal utrzymywane są w mocy, nie oznaczają jednak radykalnej zmiany postrzegania islamu przez papieża, dla którego pozostaje on religią w znaczącym stopniu nieracjonalną i odchodzącą od prawdziwego rozumienia Boga (co nie znaczy, że oddająca cześć jakiemuś pseudo-Bogu).

Islam – nazbyt ludzka droga do Boga

Benedykt XVI – ostrożnie i w sposób niezwykle zawoalowany – próbuje od dawna stworzyć jakąś formę chrześcijańskiego rozumienia islamu. Z punktu widzenia Kościoła pytanie o to, co przyniósł islam i jego twórca Mahomet, jakie jest jego znaczenie w historii i czy Koran pozostaje nośnikiem jakichś nowych wartości – trzeba traktować niezwykle poważnie. Islam, pozostając religią chrześcijaństwu bliską (co wyraźnie widać w dokumentach soborowych, w których się go zawsze umieszcza obok judaizmu), jest jednak jednocześnie systemem myślowo i ideowo obcym, opierającym się na nieco innej koncepcji człowieka, Boga i świata. Dlatego wypracowanie teologii tej religii jest niezwykle ważne, ale i trudne, już choćby dlatego, że – jak wskazuje niemiecki biblista Joachim Gnilka – „jest jedyną wielką religią, która powstała po pojawieniu się chrześcijaństwa. Dla chrześcijaństwa pewien problem zawsze stanowił fakt, że po Chrystusie pojawiła się jeszcze jakaś religia o zasięgu światowym”.

Pierwsze kroki...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: