POLOWANIE NA WIEWIÓRKĘ

Służba w AK, powstanie warszawskie – to był czas tętentu koni, choć nie było zwycięstwa powracających Żółkiewskich. Amerykański profesor Ernst Nagel, z którym pracowała później na amerykańskim uniwersytecie Columbia, zapytał ją kiedyś o wojnę. „Byłam wówczas szczęśliwa... Teraz jest znacznie gorzej” – usłyszał zaszokowany. „Mieliśmy wówczas tyle nadziei... byliśmy naprawdę zjednoczeni. Byłam taka szczęśliwa, że mogłam z Niemcami walczyć” – wyjaśniła. A potem? Jedność się skończyła. Były napisy na dworcu: „Niech zginie Bierut i Osóbka – pachołki Stalina skurwysyna!”. Ale jednocześnie „zastraszeni urzędnicy zamazywali, ścierali, odcinali przedwojenne orle korony, a jeden nawet – w Milanówku to widziałam, a może w Brwinowie – klnąc po cichu, odpiłowywał bezskutecznie oporną złotą koronę od srebrnej głowy umęczonego ptaka...”. Wiersz „Nasz Okręg” to opis beznadziejności i niemocy, który pozostanie aktualny na dziesięciolecia: I tylko czasem nam się śni tłum groźny, głodny: inni my, zjawy po schronach, czerń namiętna. Ich krzyk rozwala kamienice od piwnic po najwyższe piętra! Ale te sny każdego ranka trujemy zastrzykami cyjanku i najgroźniejszy cicho kona na zaczajonych naszych dłoniach... Bała się tej udawanej pracy w reżimowej prasie. Strach przed śmiercią był czymś, do czego zdążyła się przyzwyczaić, jako niewiele starsza koleżanka Krzysia Baczyńskiego, który chodził na wykłady jej zabitego męża. Tym razem bała się jednak czegoś innego. „Boję się jakiegoś zaplątania” – mówiła
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze