Gwizd Odyseusza

Dla Wittlina kłopoty nie były w życiu niczym nowym. Wspominał: „Jak gawrosz stanowił niegdyś typowy okaz ludzkiej fauny Paryża, tak najpospolitszym przedstawicielem człowieczej fauny Lwowa jest dziecko ulicy, znane w całym cywilizowanym i niecywilizowanym świecie pod madziarską nazwą batiara”. Lwowski batiar bywał jednak nietypowy: „Mylne wszakże byłoby mniemanie, że każdy batiar jest dzieckiem ulicy, a za ojca ma rynsztok. Batiary rodziły się również w patrycjuszowskich pałacach, a często w szlacheckich dworach. Niejeden z nich później trząsł parlamentem wiedeńskim lub chadzał w profesorskiej todze, pobrzękując dziekańskim, ba, nawet rektorskim łańcuchem, a nie – kajdankami”.
Przyszły pisarz jako dziecko „słabowite” nie odpowiadał w pełni wizerunkowi łobuza, jednak początki jego edukacji były rzeczywiście trudne. „W szóstej klasie gimnazjalnej Wittlin nie otrzymał promocji, co raz jeszcze potwierdza zasadę, że ludzie utalentowani nie przywiązują wagi do szkolnych osiągnięć” – pisała (można by dziś rzec ku pokrzepieniu serc uczniów czasów ministra Giertycha) prof. Zoya Yurieff, znawca literatury polskiej i rosyjskiej, wykładowca wielu amerykańskich uczelni. Sam Wittlin, przyszły tłumacz „Odysei”, przyznawał: „W niższych klasach okazywałem znacznie większe zainteresowanie piłką nożną, kinem i powieściami kryminalnymi niż łacińską i grecką gramatyką”.

Ludowy pisarz nie chce do ludowej ojczyzny

Wittlin, za młodu pacyfista, w swej najsłynniejszej powieści głównym bohaterem uczynił analfabetę z Huculszczyzny – dlaczego ktoś taki tak mocno naraził się władzy, która nazywała się ludową, że umieściła go na swym indeksie zakazanych twórców? Czy nie mógł, jak Tuwim i Słonimski, odnaleźć się w nowej rzeczywistości? Wszak odczuwał, równie mocno jak tamci, zawód Polską lat 30., kiedy oenerowcy chcieli go jako pacyfistę wysyłać do Berezy.

Bodaj najlepszą odpowiedzią na to pytanie wydaje się fragment wypowiedzi Wittlina z...
[pozostało do przeczytania 90% tekstu]
Dostęp do artykułów: