G. jako K., czyli kafka po polsku

Relacje między państwem a jednostką pozwalają zazwyczaj ocenić poziom i jakość demokracji. Stosunek między zakresem swobód jednostki a skalą przymusu państwowego wyznacza granice wolności i poziom obywatelskiego samopoczucia. Ale tylko zazwyczaj. I nie wszędzie. Nie w Polsce, gdzie czołowe ośrodki propagandy i agitacji, upozowane na intelektualne kuźnie myśli politycznej, poddały w ostatnich latach cały ten fundamentalny problem prymitywnej personalizacji. Zamiast rozważań ustrojowych mamy w najpoważniejszych z pozoru dziennikach i periodykach brukowe dywagacje o stosunkach między państwem a doktorem G., państwem a Kulczykiem, państwem i posłanką Sawicką. Jeśli Lew Rywin nie został też...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: