Józefa Mackiewicza zmagania z komunizmem

Starsi ludzie tyle tu przeszli, że im nic „nie straszno”. Są pogodni. Szczęśliwi, że żyją. Babcia z Kalwiszek opowiada nam o swoim dobrym mężu, któremu zmarło się dokładnie w pięćdziesiątą rocznicę ślubu. Mówi też o sadzie pełnym jabłek, gruszek, śliwek. Wspomina podróż do Polski, do siostry, jeszcze za Sowietów. Ktoś powiedział wtedy o niej „Ruska”. Widać, że do dzisiaj nie może tego przeboleć.

– Przecież my mówimy, jak napisano w książkach – i szuka potwierdzenia w moich oczach, a kiedy widocznie nie wystarcza jej mój uśmiech, dodaje szybko – znam wszystkie zwrotki polskiego hymnu narodowego, chodziłam do polskiej szkoły.

Wreszcie podjeżdża autobus. Kupuję bilety u...
[pozostało do przeczytania 96% tekstu]
Dostęp do artykułów: