Zwycięstwo prowokacji

Poprzednie miesięczniki

Gdy będą Państwo czytać te słowa, będzie już może trochę więcej wiadomo, co z NASZYM rządem. Nie używam na co dzień sformułowań w rodzaju „nasz rząd”, bo do świata polityki odnoszę się z rezerwą. Także towarzyską. Proszę więc uznać to za demonstrację sprzeciwu wobec tego, co dzieje się dookoła. Wybierając się w podróż z Poznania do Warszawy w dzień po programie w TVN, wziąłem ze sobą książkę Józefa Mackiewicza Zwycięstwo prowokacji. Książka ma charakter ostrej polemiki, niektóre jej tezy są zapewne dyskusyjne, ale wiele mechanizmów sowieckiej prowokacji zostało opisanych w niej po mistrzowsku. Przypomnienie tez Mackiewicza wiele wnosi, gdy chodzi o zrozumienie tego, co widzieliśmy ostatnio. Stąd nietypowy charakter niniejszej rubryki. Mackiewicz przypomina w swej książce, co mówiło tuż po wojnie wielu zwykłych Polaków, przekonanych, że PRL to tylko krótki przejściowy epizod: „My, którzy mimo szalonego terroru, potrafimy stawiać skuteczny opór, którzy potrafiliśmy zastrzelić w biały dzień takiego Kuczerę!... Zgładzać szefów Gestapo i SS, mielibyśmy nie dać rady jakiejś Wasilewskiej, jakimś Putramentom, czy innym Osóbkom na usługach sowieckiej agentury?! Ależ to dla nas dziecinna zabawka!”. Jak dowodzi Mackiewicz, ci, którzy tak mówili, nie doceniali siły komunistycznej prowokacji, która proste prawdy gmatwa i paraliżuje zdolność do czynu swych przeciwników. Bo najbardziej charakterystyczną cechą komunizmu nie są wcale jego zbrodnie, lecz zniewolenie ludzkiej myśli i ducha.
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze