LOSOWANIE KANDYDATÓW

Upiorny, niemożliwy scenariusz? Wręcz przeciwnie. W takiej sytuacji znajduje się w Polsce około 60–70 proc. wyborców. Słyszą wprawdzie co nieco o tych kandydatach, ale nie mają żadnej pewności, czy jest to prawdą i czy to, co wyłowili z szumu informacyjnego, ma istotnie znaczenie dla oceny pretendenta. Gorączka elit politycznych, gotowych w zamkniętych salonach spierać się o szczegóły programowe, nie udziela się większości wyborców. Owszem, czasem do mas przebija się jakiś szczegół, który wywołuje emocje, ale zwykle jest to przekaz sterowany przez jeden ze sztabów wyborczych. Ten mankament demokracji istnieje wszędzie. Jednak jego szkodliwość jest mocno ograniczana przez wolne media. Jeżeli jedne media upierają się, by podkreślać nieważne szczegóły zachowania polityków albo po prostu kłamią, inne natychmiast to wychwytują. Wyborcy lubią korzystać z tych mediów, które wskazują im na manipulacje pozostałych. Traktują to jako bezpiecznik, niezbędny element dla funkcjonowania normalnego państwa. W Polsce mamy wolne wybory, mamy też media. Niestety, nie rozwinął się system kontroli społecznej mediów obnażający manipulacje. Te środki masowego przekazu, które patrzą na ręce innym, są bezwzględnie niszczone. Wystarczy spojrzeć na ilość spraw sądowych wytoczonych przez Adama Michnika dziennikarzom, by zorientować się, jaka jest skala problemu. Z mojej praktyki sądowej wynika, że najwięcej spraw „Gazecie Polskiej” wytoczyła prywatna telewizja TVN. Jej kierownictwo wprawdzie nie
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze