CIEŃ LATARNIKA

W warszawskiej knajpie wódki srebrno-dżdżyste

Ale Stanisławowi Balińskiemu nie miało być już nigdy dane pić, jak niegdyś, „w warszawskiej knajpie wódki srebrno-dżdżystej”. Bo jego słowa dźwięczały w uszach czytelników nie sierpem i młotem, a dwoma napisanymi w czasie wojny wersami: „Moją ojczyzną jest Polska Podziemna,/ Walcząca w mroku, samotna i ciemna”.

Emigracja oznaczała dla Balińskiego podjęcie tej tradycji, o której napisze w jednym z najbardziej wzruszających wierszy, opisując scenkę kontroli granicznej w angielskim porcie Dover: „Celnik przy latarni/ Powtarza: »Pan do Polski«. Towarzysz Chopina/ Tłumaczy, że pan Chopin do Polski nie wraca,/...
[pozostało do przeczytania 96% tekstu]
Dostęp do artykułów: