CIEŃ LATARNIKA

Poprzednie miesięczniki

W warszawskiej knajpie wódki srebrno-dżdżyste Ale Stanisławowi Balińskiemu nie miało być już nigdy dane pić, jak niegdyś, „w warszawskiej knajpie wódki srebrno-dżdżystej”. Bo jego słowa dźwięczały w uszach czytelników nie sierpem i młotem, a dwoma napisanymi w czasie wojny wersami: „Moją ojczyzną jest Polska Podziemna,/ Walcząca w mroku, samotna i ciemna”. Emigracja oznaczała dla Balińskiego podjęcie tej tradycji, o której napisze w jednym z najbardziej wzruszających wierszy, opisując scenkę kontroli granicznej w angielskim porcie Dover: „Celnik przy latarni/ Powtarza: »Pan do Polski«. Towarzysz Chopina/ Tłumaczy, że pan Chopin do Polski nie wraca,/ Że to sprawa idei... Anglik nie rozumie./ Wczytuje się w dokument – nad Kanałem mgły?/ „Przecież tu napisane, że z Warszawy Polak,/ Że przejazdem przez Paryż.../ »De passage a Paris«./ Chopin chowa dokument do podróżnej torby./ Jest umęczony, kaszle i ręka mu drży”. „Mrok londyński” oznaczał wybór obozu emigracyjnego odrzucającego kompromisy z komunizmem. Jak w 1956 roku, gdy nazwisko Balińskiego otwierało broszurę polskich pisarzy Dlaczego nie wracamy? Głos pisarzy polskich w wolnym świecie. Balińskiemu, świetnie wykształconemu inteligentowi z tradycjami, przedwojennemu dyplomacie, marzyło się, że polskiej emigracji przypadnie rola podobna do... rosyjskich komunistów. W swoim rozdziale broszury pisał: „Z emigracji rosyjskiej sprzed wojny światowej, z hotelików szwajcarskich, z chambres-garnies paryskich, z
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze