Sen zapomnianego ryzykanta

Przeciw mędrkowaniu

Lechoń to jeden z wybitniejszych poetów polskich XX wieku, ale opinie, jakie wyraża w swoim „Dzienniku” są „iście furiackie” – tak widzi poetę jeden z publicystów „Gazety Wyborczej”. Czym „Dziennik” zasłużył sobie na tę opinię?

Trzy tomy zapisków poety emigranta powstały w Nowym Jorku w latach 19491956. Są kroniką spotkań towarzyskich, zmagania się poety z twórczą niemocą i odczuć Polaka rzuconego w amerykańską rzeczywistość. Zawierają też setki pisanych na gorąco komentarzy do politycznych wydarzeń. Pokazują stosunek poety nie tylko do komunizmu, ale i kapitulacji Zachodu wobec ofensywy Sowietów.

W „Dzienniku” Lechoń odnotowuje następujące wydarzenie: „Wczoraj widziałem w Central Parku bardzo zabawną scenę: Murzyn chciał sprzedać Biblię jakiemuś idiocie, który miotał się na to, powtarzając raz po raz wyuczoną bolszewicką lekcję: „The Bible is weapon against me”. Szkoda, że nie widział tego ktoś spod bolszewików”.
Opinie poety idą konsekwentnie pod prąd tego, co głoszą zafascynowane komunizmem elity. Gdy na świecie trwa histeria związana z procesem i wyrokiem śmierci wydanym na małżeństwo Rosenbergów, sowieckich szpiegów, którzy wykradli Ameryce tajemnicę bomby atomowej, Lechoń pisze: „Nie tylko jestem przeciwko karze śmierci, ale uważam legalne odbieranie życia za potworność. Skoro jednak ta kara istnieje, Rosenbergowie powinni umrzeć (...), a frazesowicze we Francji i Anglii – broniący tych właśnie potworów – to dowód zupełnej aberracji moralnej tak zwanej liberalnej Europy”.

Według autora „Dziennika” to dzięki zachodnim faryzeuszom tryumfować mógł Stalin. „Jego geniuszem było przeniknięcie słabości Zachodu i w rezultacie tego największy szantaż, jaki zna historia”.

Lechoń nie oszczędza także tych polskich emigrantów, którzy wpisują się w sposób myślenia europejskich elit: „Czasami odnoszę wrażenie, że «Kultura» redagowana jest specjalnie po to, aby mnie wprawiać...
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: