DWIE STACJE ZA SMOLEŃSKIEM

Zmierzona Rosja

Sowiety były krajem ogromnym, ale powiedzielibyśmy nieprawdę, gdybyśmy nazwali je krajem niezmierzonym. Nieszczęście polegało na tym, że właśnie ten ogrom – to, co wcześniej wydawało się nieskończone – został zmierzony i nabrał cech skończoności. Rosja z przestrzeni otwartej i nieuformowanej jeszcze stała się zamkniętym więzieniem. A zatem nadanie jej miary nie oznacza ograniczenia i utemperowania. Rosja zmierzona staje się groźniejsza. „W Sowietach nie ma rzeczy, przedmiotu martwego czy żywego, który by nie był zarejestrowany, skatalogowany, zanotowany w ten czy inny sposób” – pisze Mackiewicz. Sowiecka skrupulatność i ograniczenie przestrzeni liczbą służą tylko uwydatnieniu nieskończoności władzy.

Czytamy dalej: „W ten sposób w Sowietach istotnie może w każdej chwili zniknąć z powierzchni poszczególne indywiduum ludzkie lub ich tysiące, jak przysłowiowa kropla w morzu, ale tylko i wyłącznie za sprawą i wiadomością władz”. To paradoks zmierzonej Rosji – aparat terroru ma możliwość posyłania w niebyt tysięcy, setek tysięcy ludzi naraz właśnie dlatego, że wszystko jest policzone i zmierzone. Precyzja tego działania możliwa jest dzięki doskonałej ewidencji. Oko władzy dociera wszędzie i widzi wszystko. Może jednak całą sprawę ukryć przed światem i nawet własnym ludem – również dlatego, że precyzja sowieckiej machiny pozwala na dokładne rozpisanie i zrealizowanie scenariusza, a następnie podanie ludowi i zagranicznym idiotom obowiązującej teorii do wierzenia.

W przypadku Katynia było jednak nieco inaczej. Ta zbrodnia, jej plan i realizacja, jej ukrywanie – to wszystko nie zakładało jednego – tego, że pewnego dnia Niemcy sprawę ujawnią. Do dziś nie jest do końca wyjaśnione, czy kiedy NKWD dokonywało w 1940 r. egzekucji, Niemcy wiedzieli już wtedy o wszystkim. Wiele wskazuje na to, że tak. Wydaje się, że obaj okupanci w tym samym czasie przeprowadzali skoordynowaną akcję likwidacji polskich elit....
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: