Afganistan – odrodzone imperium terroryzmu?

FOT. STAFF SGT. VICTOR MANCILLA/ NEWSCOM
FOT. STAFF SGT. VICTOR MANCILLA/ NEWSCOM

Potężna eksplozja 25-kilogramowego ładunku w czwartek, 26 sierpnia, w tłumie ludzi tłoczących się przed lotniskiem w Kabulu, wstrząsnęła USA i światem. Zmieniła też radykalnie sytuację. To zapowiedź otwartej wojny Państwa Islamskiego z talibami o władzę. Prawdopodobnie przekreśla to nadzieje przywódców talibów na międzynarodowe uznanie ich rządów i przyjęcie Afganistanu, rządzonego przez nich, do ONZ.

Samobójczy atak terrorysty z formacji Państwa Islamskiego – Chorasan spowodował śmierć 173 cywili. Zginęło też 13 żołnierzy amerykańskich (18 zostało rannych) zabezpieczających gigantyczną operację przerzutu tych ludzi, którzy nie chcą zostać w Afganistanie rządzonym przez talibów. Do momentu eksplozji setki samolotów wywiozły z Kabulu ponad 100 tys. osób. Sierżant Nicole L. Gee, dziewczyna z przedmieść Sacramento w Kalifornii, była jednym z trzynastu zabitych żołnierzy. Miała 19 lat, gdy cztery lata temu zaciągnęła się do piechoty morskiej. Od momentu, gdy Amerykanie podpisali z talibami porozumienie w lutym 2020 roku, do 26 sierpnia nie zginął ani jeden żołnierz USA i z sojuszniczych sił. Liderzy talibów przekonywali, iż zależy im na dobrych relacjach z Zachodem. Obie strony umiejętnie unikały konfrontacji. Gdy wojska talibów rozpoczęły wielką ofensywę, Amerykanie nie dokonywali na nich nalotów. Oddziały nie wchodziły w wymianę ognia. Śmierć amerykańskich żołnierzy 26 sierpnia zmienia jednak wszystko. Pokazuje, że bardzo prawdopodobne jest, iż kraj

     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze