Dokąd niesiesz tę głowę, Judyto…

FOT. WIKIPEDIA
FOT. WIKIPEDIA

Czy wyobrażenie kobiety odcinającej głowę śpiącemu mężczyźnie może inspirować? Tak, o ile kobieta jest Judytą, a jej ofiara Holofernesem. W bazylice Santa Maria Antiqua, najstarszym kościele rzymskim na Forum Romanum, zachował się najprawdopodobniej najstarszy wizerunek biblijnej Judyty. Fresk przedstawiający pogromczynię Holofernesa liczy 14 wieków. Od tego czasu malarze wylali na płótna hektolitry Holofernesowej krwi.

W ikonografii malarskiej motyw pięknej wdowy zabijającej dowódcę wojsk Nabuchodonozora jest szczególnie obecny w twórczości artystów renesansu i baroku. To wtedy powstało najwięcej malarskich wariacji na temat krwawej kolacji bez śniadania, chociaż bibliści raczej nie ujęliby tego wątku w sposób tak dosłownie ludzki. A jednak Botticelli, Allori, Caravaggio, Artemisia Gentileschi – oni wszyscy dali się uwieść bardzo cielesnej, gwałtownej wizji Judytowego czynu. Ale mieli swoje powody. Przemycili własne emocje. Cranach to osobny temat, jego Judyta wyrasta z polityki, jest nośnikiem konfliktu dalece wykraczającego poza namiot Holofernesa.

Zazwyczaj jednak w licznych wizerunkach Judyty znajdziemy podbój, rozpacz, fortel, namiętność, poświęcenie, upadek, wolność, bywa, że i obrzydzenie malujące się na twarzy kobiety, która wprawną ręką nie tyle poskromiła niechcianego zalotnika, ile odmieniła los swojego narodu.

Realizm, dramaturgia i wyższa konieczność

Temperamentna Filide Melandroni, ulubiona

     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze