Jesteśmy na pierwszej linii

Za naszą wschodnią granicą sytuacja staje się coraz mniej stabilna i mniej korzystna dla Polski. Na Białorusi reżim Łukaszenki najpewniej zdołał odzyskać kontrolę nad sytuacją polityczną. Jednak bez pomocy Moskwy władzy nie utrzyma. A za to wsparcie przyjdzie mu zapłacić wysoką cenę. Trudno dziś wykluczyć scenariusz, wedle którego władza w Mińsku stanie się „zielonym ludzikiem” Kremla używanym do zaogniania sytuacji w naszym regionie. Grunt pod takie działania został już zresztą przygotowany. Łukaszenka konfrontuje się słownie zarówno z Polską, jak i Litwą oraz NATO. Na dziś to zaognienie służy przede wszystkim celom wewnętrznym, jednak przestawienie go choćby na potrzeby testowania wschodniej flanki Paktu Północnoatlantyckiego może nastąpić błyskawicznie. Z kolei na Litwie polityczny sojusz części środowisk polskich z proputinowskimi działaczami mniejszości rosyjskiej zaczął działać już otwarcie wbrew interesowi Rzeczypospolitej i zresztą samej Litwy także. Polski europoseł wsparł Łukaszenkę, a z list polsko-rosyjskiego sojuszu wystartują w najbliższych wyborach parlamentarnych przedstawiciele kremlowskich mediów uznawanych w krajach bałtyckich za element dezinformacyjnej agresji FR. Z kolei na Ukrainie dostrzegalne są działania służb specjalnych wymierzone w działaczy polskich w tym kraju i to tych poprawnie współpracujących z lokalnymi władzami samorządowymi. Trudno na dziś zidentyfikować źródło i cel tych akcji, jednak bez wątpienia mają one potencjał
     
57%
pozostało do przeczytania: 43%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze