Hip-hop, polityka i wartości

©splitov27 - stock.adobe.com
©splitov27 - stock.adobe.com

Rap jest czymś dużo więcej niż opowiadaną do skocznego bitu historią o paleniu blantów w szerokich spodniach. Jest opowieścią pokolenia, które w dużej mierze wychowywało się samo i na własną rękę szukało odpowiedzi na najważniejsze pytania. Te odpowiedzi były często dużo bardziej dojrzałe niż spodziewali się ci, którzy rapu słuchali tylko powierzchownie.  Gdy hip-hop w USA stawał się prawdziwym kulturowym fenomenem, który nie tylko zmieniał rynek muzyczny, lecz także wywierał potężny wpływ na wiele innych dziedzin życia, przedstawiciele lewicy wiązali z nim ogromne nadzieje.Bity, rymy i Czarne Pantery Amerykańscy intelektualiści byli przekonani o tym, że w latach 60. i 70. kontrkulturowy ruch napędzany kolejnymi piosenkami Janis Joplin, Boba Dylana czy The Grateful Dead wywarł zbawienny wpływ na życie społeczne i doprowadził do końca wojny w Wietnamie, rewolucji obyczajowej i sukcesu ruchu Praw Obywatelskich. To, czy ich diagnoza była prawdziwa, mogłoby być tematem innego tekstu, tu wystarczy nam fakt, że tuzy lewicy do dziś wierzą w legendę udanej, hippisowskiej rewolucji. Nic więc dziwnego, że gdy serca amerykańskich nastolatków zaczął podbijać hip-hop, ci sami intelektualiści widzieli w nim nowy, popkulturowy wehikuł do rozprzestrzeniania swoich idei.  Teoretycznie warunki do uczynienia z hip-hopu muzyki rewolucji wydawały się idealne. Zaczynając od formy: hip-hop wydawał się wzorcowym przykładem sztuki postmodernistycznej. Podkład

     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze