Tak minął miesiąc w Azji

Co działo się w minionym miesiącu na kontynencie azjatyckim? Poniżej prezentujemy omówienie wydarzeń, które niekoniecznie trafiają na pierwsze strony gazet, lecz są ważne.

Hongkong
18 kwietnia policja w Hongkongu aresztowała 15 najbardziej znanych działaczy prodemokratycznych. Wśród nich znalazł się 81-letni założyciel Partii Demokratycznej, Martin Lee, zwany ojcem demokracji Hongkongu, 72-letnia publicystka i prawniczka Margaret Ng oraz Jimmy Lai, wydawca i założyciel dziennika „Apple Daily”, który znany jest z krytyki władz w Hongkongu i Pekinie.
Większość zatrzymanych wypuszczono tego samego dnia za kaucją i wezwano do stawienia się do sądu 18 maja. Zatrzymanym mają być postawione zarzuty organizowania masowych protestów i udziału w nich – demonstracje wstrząsnęły azjatyckim centrum finansowym w zeszłym roku, a władza uznała za nielegalne.
Powszechnie uważa się, iż aresztowania w Hongkongu to próba ze strony Pekinu uciszenia demokratów przed wrześniowymi wyborami do miejscowego parlamentu, które opozycja może wygrać.
Zatrzymania zostały skrytykowane m.in. przez Wielką Brytanię i USA. „Pekin i jego przedstawiciele w Hongkongu nie przestają podejmować działań sprzecznych ze wspólną deklaracją brytyjsko-chińską, która zapewniała Hongkongowi przejrzystość, rządy prawa, i gwarantowała, że będzie on nadal korzystać z rozległego zakresu autonomii” – stwierdził sekretarz stanu USA Mike Pompeo. A Martin Lee w artykule opublikowanym na łamach „The Washington Post” tak opisał obecną sytuację w Hongkongu: „Mieszkańcy Hongkongu stoją teraz w obliczu dwóch plag z Chin: koronawirusa i ataków na najbardziej podstawowe prawa człowieka. Wszyscy mamy nadzieję, że wkrótce zostanie opracowana szczepionka przeciwko koronawirusowi. Ale kiedy prawa człowieka i praworządność Hongkongu zostaną zabrane, to pozostanie śmiertelny wirus rządów autorytarnych”.
Od 1997 roku Hongkong jest specjalnym regionem...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: