Państwa na rozstajach

Porównując losy dwóch państw – Polski i Ukrainy – w ostatnich trzydziestu latach, można zobaczyć, jak wielką cenę trzeba zapłacić za brak wolności i zależność od innego mocarstwa, nawet jeżeli ta zależność przynosi jakieś korzyści. Polska po odzyskaniu niepodległości przyjęła zdecydowanie prozachodni kurs na wejście do struktur NATO, a potem wspólnoty europejskiej. Nie stało się to jednak od razu. Kierunek NATO obrał dopiero rząd Jana Olszewskiego w 1992 roku. Wojska rosyjskie wyszły od nas w 1993 roku. Od 1992 roku próbowaliśmy usuwać elementy zależności od Moskwy – rosyjskie bazy, agenturę komunistyczną. Do NATO weszliśmy w 1997 roku. Proces wejścia do UE był kilkanaście lat dłuższy. W 2006 roku ostatecznie zlikwidowaliśmy WSI, od 1997 roku próbujemy dywersyfikować dostawy gazu i ropy. Udało się to realnie w 2016 roku. Od 2019 roku oficjalnie budowane są bazy dla NATO-wskich jednostek. Ukraina poszła inną drogą. Pod naciskiem mocarstw pozbyła się broni atomowej i ogromnych ilości sprzętu, jakie miała po czasach sowieckich. Zrezygnowała na lata z wstąpienia do NATO, powiązała się siecią umów uzależniających ją od rosyjskiej gospodarki. Rozbudowany został system oligarchiczny, który czerpał zyski z poparcia Moskwy, lecz żerował na własnym państwie. Próba rozpoczęcia drogi do UE w 2013 roku została zablokowana przez władze, co wywołało rewolucję na Majdanie. Efekty wyboru dwóch dróg rozwoju widać bardzo wyraźnie. Obecnie Polska ma około 70 proc. średniej
45%
pozostało do przeczytania: 55%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze