Tak minął miesiąc w Azji

Co działo się w minionym miesiącu na kontynencie azjatyckim? Poniżej prezentujemy omówienie wydarzeń, które niekoniecznie trafiają na pierwsze strony gazet, lecz są ważne.

Chiny–Czechy

Uniwersytet Karola w Pradze zamknął istniejące na uczelni Centrum Czesko-Chińskie w związku z tajnymi chińskimi płatnościami na rzecz pracowników Centrum. Wcześniej uczelnia zwolniła Milosa Balabana, do niedawna kierownika uniwersyteckiego Centrum Polityki Bezpieczeństwa, oraz dwóch innych członków wydziału nauk społecznych, którzy założyli Centrum. „W świetle obecnych ustaleń możemy zobaczyć, jak bardzo uczelnie są narażone na wpływy zagraniczne” – powiedział rzecznik wydziału Jakub Riman. „Uważamy, że jest to poważne ryzyko i chcemy zapobiec powtórzeniu się czegoś takiego w przyszłości, docierając do źródła sprawy”.
Odnosząc się do skandalu Jakub Janda, dyrektor czeskiego think tanku Europejskie Centrum Wartości, powiedział, że „w niektórych zachodnich krajach o dużej liczbie imigrantów Komunistyczna Partia Chin może liczyć na wsparcie ze strony lokalnej chińskiej diaspory w celu budowania swoich wpływów. W Europie Środkowej nie ma zbyt wielu chińskich imigrantów, więc partia musi się skupić na nawiązywaniu relacji z lokalnymi elitami. Gdy będą już w stanie wpływać na kolejne pokolenia akademików, będą także mogli kreować korzystną dla siebie narrację na każdej płaszczyźnie”.
Wydarzenie na Uniwersytecie Karola to niejedyne w ostatnim czasie spięcie na linii Praga–Pekin. W październiku tego roku stolice Czech i ChRL zerwały umowę o wzajemnej współpracy, ponieważ burmistrz Pragi Zdenek Hrib domagał się usunięcia z umowy zapisu o „jednych Chinach”.
Hrib od dawna nie kłania się chińskim komunistom i wspiera tybetańskich dysydentów oraz odwiedził Tajwan uważany przez Chiny za zbuntowaną prowincję. Na początku marca tego roku w budynku rady miejskiej Pragi wywieszono flagę tybetańską, a burmistrz Hrib wręczył symboliczne klucze do...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: