Kiedy nasze DNA trafi w ręce Chińczyków

Opublikowany w sierpniu 2019 roku raport Center for Study of Existence Risk (CSER) na Uniwersytecie w Cambridge ostrzega, że niebawem powstanie broń biologiczna, która dzięki analizie ludzkiego DNA będzie oddziaływać na osoby z określonej grupy etnicznej. Mocno zaangażowana w gromadzenie materiału genetyczego i rozwój takiej broni jest Chińska Republika Ludwa (ChRL). DNA to dla Pekinu „nowa magiczna broń”. 

 W przemówieniu z sierpnia 2014 r. prezydent Chin Xi Jinping wymienił „trzy magiczne bronie”: Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą, propagandę i taktyki Zjednoczonego Frontu (agencji Komitetu Centralnego KPCh, której głównym zadaniem jest sprawowanie kontroli nad „niepartyjnymi” organizacjami w Chinach i za granicą oraz tworzenie organizacji wpływu). Dziś jako 4. magiczną broń Chin eksperci wymieniają DNA.

Chiny gromadzą, analizują i przechowują DNA ogromnej liczby swoich obywateli. Istnieje kilka programów poboru DNA, a celem jest pozyskanie go od całej 1,4-miliardowej populacji Państwa Środka. Wiadomo, że jeden z programów dotyczy tzw. kłopotliwych mniejszości jak Ujgurowie czy Kazacy.

DNA od „kłopotliwych”
W lutym tego roku 38-letni Ujgur Tahir Imin opowiedział swoją historię dziennikarce „New York Timesa”. Mężczyzna został wezwany na sprawdzenie stanu zdrowia, ale nie zbadano jego serca czy nerek. Zeskanowano za to jego twarz, nagrano głos i pobrano krew oraz odciski palców. Podobnie brzmi historia innego Ujgura – Tahira Hamuta. W maju 2017 roku ten zamieszkały dziś w USA filmowiec pod nadzorem policji poddany został badaniom, które polegały na pobraniu krwi, odcisków palców, zeskanowaniu twarzy i nagraniu głosu. Hamut mówi, że w kolejce za nim na podobne badania czekało mniej więcej 20–40 innych Ujgurów. Filmowiec nie wierzy, by przyszli tam z własnej woli. Podobne „badania” przeszła większość z ponad miliona Ujgurów uwięzionych w tzw. obozach reedukacji w chińskiej prowincji Xinjiang....
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: