Kaczyński Superstar

Ilustracja Mariusz Troliński. fot. Marcin Kaliński/PAP, Fotolia
Ilustracja Mariusz Troliński. fot. Marcin KalińskiPAP, Fotolia

Dlaczego każda koncepcja odmłodzenia przywództwa obozu niepodległościowego w III RP kończyła się porażką? Bo nigdy nie oznaczała mocniejszego realizowania programu Jarosława Kaczyńskiego, a zawsze koniunkturalne odchodzenie od niego. Czemu? Bo wprowadzanie go w życie to krew, pot i łzy. On jest trudny do zrealizowania, a łatwy do opisania: Polska niebędąca pod butem Rosji ani Niemiec, zdekomunizowana, awansująca zwykłych Polaków, a nie oligarchię, świadoma swojej historii oraz tożsamości. Koniec, kropka, wszystko inne to nudziarstwo i PR. Każdy taki atak „młodości” zaczynał się od nieświadomej demonstracji, że żaden z aspirujących do roli lidera nie udźwignie tego, co od lat dźwiga Jarosław Kaczyński. Że pod wpływem kolejnej medialnej fali wyrzuci ze swojego programu któryś z jego fundamentów jako zbędny balast, nieprzynoszący w danej chwili popularności.Większe dobro Jarosław Kaczyński powiedział wiele lat temu, po licznych porażkach, z charakterystycznym dla siebie sarkazmem, że prawda nie zawsze wygrywa w polityce, ale mimo wszystko ma w niej pewne znaczenie. To znaczenie nieporównywalnie wzrosło w erze Internetu i mediów społecznościowych, pozwalających dużo łatwiej demaskować nieprawdę. Najbardziej irytujące były dla mnie w minionej kampanii na spotkaniach polityków Konfederacji z wyborcami dyskusje na temat tego, czy nie trzeba popierać PiS jako „mniejszego zła”. Dla każdego śledzącego przez cały okres III RP prawą stronę sceny
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze