Straszenie Żydami, słodkie słowa o Rosji

O co chodzi w antyżydowskiej kampanii? Sednem sprawy jest element: niekorzystna Ameryka i dobra Rosja, z którą możemy się dogadać. Na naszych oczach, pierwszy raz tak poważnie od upadku Związku Sowieckiego, trwa kampania oswajania Polaków ze zbliżeniem z Rosją. Relacje polsko-żydowskie stały się elementem trwającej kampanii wyborczej. Nie pierwszoplanowym, lecz dość istotnym z puli tych adresowanych do wyborców prawicowych lub niezdecydowanych. Widać to gołym okiem w aktywności kandydatów ruchu narodowego. W ich wizji świata Polska stoi właśnie przed groźbą żydowskiego ataku wspieranego przez Stany Zjednoczone. Mamy zostać ograbieni, opluci, poniżeni, podporządkowani. Ale w tej opowieści jest też pozytywny bohater. Do tej pory zapewne niesprawiedliwie oceniany. To Rosja. Ona ma nas uratować nie tyle przed samymi Żydami, ile przed Ameryką. Z przekazu polityków Konfederacji dowiadujemy się bowiem, że Rosja nie jest dla Polski zagrożeniem. Głodne kawałki o drapieżcy na Kremlu serwuje nam Biały Dom, który chce nas wepchnąć w wojnę ze spokojnym wschodnim sąsiadem. Ba! Tenże sąsiad jest na tyle nam życzliwy i odmieniony, że dziś może być wręcz naszym sojusznikiem, w miejsce USA. NATO? To w zasadzie przeżytek. Ogłośmy neutralność, jak Szwajcaria – podpowiadają ci wspaniali patrioci. Niektórzy dodają, iż w Pakcie możemy zostać, ale opierając swe bezpieczeństwo na innej niż amerykańska armii. Której? Odpowiedzi nie ma. No i w końcu ci Żydzi. Szczególnie w wersji
40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze