Prawdziwy cel histerii pt.: „Niszczy nas mowa nienawiści”

Skoro przed laty choćby z Urbana uczyniono eksperta recenzującego polskie życie publiczne, mogącego swobodnie zabierać głos w debacie medialnej, to nie ma się czemu dziwić, że sfera publiczna dziś wygląda tak, jak wygląda. Kto robił wywiady z tym siewcą sowieckiej pogardy, niech teraz bije się w piersi, bo to między innymi przez takie „rozmowy” barbarzyńcy zostali w III Rzeczypospolitej awansowani do poziomu równoprawnych uczestników życia publicznego. Na początek fakty. Dramatyczny w skutkach atak na urzędującego prezydenta Gdańska był dziełem kryminalisty, który dopiero co skończył odbywanie kary za cztery napady na banki z bronią w ręku. U mężczyzny stwierdzono także ciężkie zaburzenia psychiczne, był agresywny i poddawany terapii farmakologicznej. Nie był członkiem, działaczem ani sympatykiem żadnej partii politycznej. Na jego koncie w mediach społecznościowych – dziennikarze bardzo szybko przejrzeli jego zawartość – nie odnaleziono śladów zainteresowania życiem publicznym. W kręgu najbliższych znajomych sprawcy nie było osób aktywnych politycznie czy choćby żyjących sprawami kraju. Grzegorz Wierzchołowski na łamach tego numeru „Nowego Państwa” dokładnie pokazuje, jak absurdalne jest nazywanie bandyckiego czynu Stefana W. „inspirowanym politycznie”.Narodziny pogardy Ze zdziwieniem przyglądam się histerii pod tytułem: „Narasta nienawiść w polskim życiu publicznym”. Otóż nienawiść, pogardę, odbieranie godności mamy na co dzień od komuny.
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze