Gortat team

Niemal do okresu pełnoletności nie było jasne, że zostanie profesjonalnym koszykarzem. O karierze w Stanach Zjednoczonych i wielkich pieniądzach – tym bardziej. Samozaparciem i tytaniczną pracą Marcin Gortat podbił świat. A co jeszcze ważniejsze, dzieli się profitami swojej kariery z najbardziej potrzebującymi. O najlepszym polskim koszykarzu powstanie z całą pewnością w przyszłości film. Miał zostać piłkarzem albo lekkoatletą. Wiadomo było od dzieciństwa, że Marcin Gortat podtrzyma tradycje rodzinne i będzie uprawiał zawodowo sport. Ojciec, Janusz, zdobywał brązowe medale w boksie w wadze półciężkiej na igrzyskach olimpijskich w Monachium i Montrealu. Mama, Alicja, z powodzeniem grała w siatkówkę, zdobywając mistrzostwo Polski kobiet. A syn odnosił sukcesy w innych dyscyplinach niż koszykówka. Mistrzostwo Polski w skoku wzwyż pod koniec szkoły podstawowej, powołanie do juniorskiej reprezentacji kraju, wreszcie piłkarskie treningi w ŁKS-ie Łódź. Gortat musiał coś wybrać. Jego warunki fizyczne, wyróżniające się spośród rówieśników siła i wzrost, mogłyby paradoksalnie utrudnić karierę piłkarską. Chyba że przyszły koszykarz zostałby obrońcą lub bramkarzem, o czym marzył w wieku szkolnym. Ostatnim piłkarzem w ataku, który zrobił zawrotną karierę i przypominał posturą Gortata, był Jan Koller z Borussi Dortmund. Czeski atakujący był o 10 cm niższy (2 metry i 2 cm), doskonale przepychał się w polu karnym i zdobywał gole strzałami głową. Gortat wybrał jednak
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze