CENZORSKIE ZAPĘDY TELIMENY

Niestosowne myślenie jest powodem do dumy, świadczy o naszej niezależności, podmiotowości i samodzielności. Wszelako miejsc, gdzie można niestosownie myśleć i mówić, nie jest wiele. Te, które istnieją, nawet jeśli cieszą się dużym czytelnictwem, skazane są na biedę – gdzieś tam zapada wyrok, że nie są atrakcyjnym miejscem dla reklamodawców. W ich obronie nie staje inteligencja, która zawsze poczytywała sobie za zaszczyt, jeśli mogła podpisać list zbiorowy w jakiejkolwiek intencji. Wycinanie mediów niepokornych przebiega stosunkowo łatwo, bez krzyków o końcu demokracji i cenzorskich zakusach. Krzyk pojawia się, gdy zwalniany jest człowiek właściwy, to jest z towarzystwa, z odpowiednimi poglądami. Człowieka niewłaściwego bronić nikt nie będzie, bo i po co, skoro sami powiedzieliśmy, że coś z nim nie tak, wyłamuje się i nie chce pokornie złożyć samokrytyki.Skąd problemy? Za kłopoty z wolnością słowa obciąża się zwykle zakusy władzy i zakusy rynku. A najczęściej patologiczne zespolenie obu czynników. Od początku lat 90. obowiązywał w Polsce model argumentacyjny, zgodnie z którym pluralizm opinii, a więc szansa dla wszystkich stron debaty publicznej do zabierania głosu, jest najlepiej gwarantowany przez zasady wolnorynkowe. Rynek miał być apolityczny, poza kontrolą władzy, a zatem teoretycznie mogliby znaleźć się na nim wszyscy obywatele. Pomijano jednak dwie kwestie: po pierwsze, konieczności pozyskania odpowiedniego kapitału i po drugie – co brzmi paradoksalnie
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze