Hitler, Syryjczycy, reparacje i niemiecka droga do gwiazd

Dodano: 01/10/2018 - Numer 10 (151)/2018

A jednak Niemcy osiągnęły sukces. Z garbem winy za zbrodnie III Rzeszy, z fasadową denazyfikacją i nie do końca „odgruzowaną głową” udało im się po II wojnie światowej nie tylko dołączyć do ekskluzywnego klubu zachodnioeuropejskich graczy, lecz także przejąć bar. Wypromować niemieckość jako symbol niezawodności i jakości, w końcu – wspólnie z Francją – położyć fundament pod konstrukt europejski. Czy Josef Joffe odkrył Amerykę, pisząc o historii powojennych Niemiec w rytmie „od wyrzutka do Wunderkinda”? Niech pani spojrzy, to musi być w Kolonii, tam na horyzoncie widać dwie wieże, wypisz wymaluj Katedra Kolońska. Oni nie bombardowali świątyń… – siwy antykwariusz (na oko około 65 lat) podsuwa mi pod nos magazyn „Geo Epoche” zatytułowany „Niemcy po wojnie 1945–1955”. Na okładce zdjęcie dziewczyny z psem i całym dobytkiem siedzącej pośród ruin, w tle majaczą dwie kościelne wieże. – Berliński Kościół Pamięci nie przetrwał – zauważam. – No tak, zbombardowali go, pewnie przez przypadek, ale już Bramy Brandenburskiej nie udało im się rozwalić, zabezpieczono ją sprytnie betonowymi blokami – odpowiada ściszonym głosem. Widać, że pasjonuje się historią, niespokojnie przekłada jakieś książki, pomaga mu w tym dzielnie młody chłopak jako żywo przypominający pokazywanych w mediach imigrantów z Afryki Północnej. Pomocnik słabo posługuje się niemieckim, ale widać, że ma chęć do pracy, zdezorientowany stara się pomóc swojemu pracodawcy w poszukiwaniu bliżej niesprecyzowanych
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze