Jak polscy wynalazcy zrewolucjonizowali świat

Dlaczego imponujący dorobek polskich inżynierów doby II wojny światowej, walczących o polską sprawę z konieczności pod obcym niebem pozostaje do dziś prawie nieznany? Głównie dlatego, że działalność tych ludzi była ściśle utajniona, a po wojnie nie było komu opisać i docenić ich zasług. W PRL sławienie utalentowanych rodaków, z których prawie nikt nie powrócił do pojałtańskiej Polski, nie wchodziło w rachubę jako sprzeczne z podstawowymi założeniami propagandowymi. Ich osiągnięcia – nie tylko wojenne, także późniejsze dokonywane na obczyźnie – zostały objęte świadomą polityką przemilczeń. Rzeczpospolita szlachecka nie uczestniczyła aktywnie w rozwoju techniki. Adaptowała zdobycze cywilizacyjne, posługując się fachowcami zagranicznymi. Najwybitniejszym z nich był Włoch z urodzenia, a Polak z wyboru Tytus Liwiusz Boratyni (1617–1681), współuczestnik dokonującej się w XVII wieku europejskiej rewolucji naukowej, propagator wprowadzenia jednolitej miary powszechnej (opartej na długości wahadła sekundowego) i prekursor głośnych w całej Europie prób lotniczych w Warszawie (1647–1948). Dopiero po rozbiorach oświecone kręgi polskiego społeczeństwa podjęły zdecydowane próby stworzenia własnej kadry inżynierskiej. Sprzyjały temu bliskie kontakty z Francją w dobie wojen napoleońskich, umożliwiające korzystanie z jej zdobyczy cywilizacyjnych. Nasi działacze oświeceniowi ze Stanisławem Staszicem (1755–1826) na czele zmodernizowali przemysł i system edukacyjny, a powstałe
     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze