Porozumienia ponad podziałami

W latach 70. XX wieku zbliżona do CDU organizacja studencka wydała poradnik pod tytułem „Jak dyskutować z lewicowym ideologiem”. Podręcznik miał wspomóc młodych konserwatystów w rozmowach z neomarksistowką młodzieżą. Te dyskusje, jak nietrudno sobie wyobrazić, miały swoją specyfikę. Zazwyczaj kończyły się kłótnią i wyzywaniem chadeków od „faszystów”. Zbici z tropu konserwatyści nie mieli szans w starciu z pojęciami typu „represyjna tolerancja” czy „harmonia represji” i szybko się zniechęcali. Przez ostatnie pół wieku sporo się w tej materii zmieniło. Dzisiejsi chadecy bez obaw mogą stawać w werbalne szranki z politykami lewicy. To bowiem turniej na niby. Język jest wspólny, argumenty podobne, różnice kosmetyczne, obie strony posługują się leksykalnymi pogrobowcami kontrrewolucji kulturalnej. Znamiennym przykładem była debata wyborcza Angeli Merkel i Martina Schulza we wrześniu 2017 roku, kiedy ani liderka CDU, ani nieszczęsny eurokrata nie potrafili z siebie wykrzesać idei, którą można by uznać za „typowo konserwatywną” lub „typowo socjaldemokratyczną”. Kamery bezlitośnie obnażyły miałkość dwóch światów politycznych, które jeszcze kilkadziesiąt lat wstecz potrafiły licytować się na programy i wartości uznawane przez każdą ze stron za godne obrony, w końcu – walczyć do końca o wyborcę. Dzisiejsi liderzy chadeków i socjaldemokratów są niczym własne klony, ich zmartwieniem zaś wbrew pozorom jest nie tyle nawet rosnąca w siłę (istotnie, w dość rekordowym tempie
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze