Niechciane córki czeka śmierć

O Indiach mówi się, że są w stanie wojny z kobietami. To kraj, gdzie córki traktowane są wciąż jako balast. Młode kobiety, które nie dostarczą odpowiedniego posagu, mogą nawet zostać zamordowane przez rodzinę męża. Na porządku dziennym są też gwałty na dziewczynkach, a karalność zwyrodnialców dopuszczających się tych czynów wciąż jest niewielka. Każdego roku w Indiach umiera 239 tys. dziewczynek przed ukończeniem piątego roku życia, alarmują w raporcie opublikowanym na łamach prestiżowego pisma „Lancet” eksperci z Międzynarodowego Instytutu Stosowanej Analizy Systemów (IIASA). Do tego należy jeszcze dodać aborcję selektywną, która, mimo że zakazana, jest nadal stosowana w Indiach. W prawie 40 tys. klinik oferujących prenatalne badania ultrasonograficznych – choć prawo zabrania lekarzom informowania rodziców o płci dziecka – za drobną łapówką można taką informację otrzymać bez problemu. Gdy wiadomo, że ma urodzić się dziewczynka, rodzice mogą zdecydować się na aborcję.  Policja, przybywając czasem do klinik aborcyjnych, dokonuje w tych obiektach makabrycznych odkryć. W 2007 roku na terenie pewnej kliniki w mieście Nayagarh w stanie Orisa we wschodniej części Indii stróże prawa znaleźli 10-metrową studnię, a w niej stos spalonych kości nienarodzonych dziewczynek. Szczątki spłukiwano z toalety bezpośrednio do studni. Oficjalne dane mówią, że w Indiach dokonuje się rocznie 700 tys. aborcji. Według danych amerykańskiego ośrodka badawczego Guttmacher Institute w
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze