Niesforna klasa, Nord Stream 2 i łaska Trumpa

171 dni – tyle trwało montowanie czwartego rządu Angeli Merkel. Rekord Republiki Federalnej Niemiec w tej dyscyplinie został pobity. Już wiadomo, że nowa ekipa rządowa, nazywana pieszczotliwie „niesforną klasą Merkel”, stanie przed nowymi wyzwaniami w polityce wewnętrznej i zagranicznej. Niemcy A.D. 2018 mają zupełnie inne problemy i ambicje niż jeszcze pięć lat temu. Przyglądając się zaś sylwetkom nowych ministrów i barwnemu składowi nowego Bundestagu, można przyjąć, że ekscesy, kłótnie i nieoczekiwane zwroty akcji są niejako zaprogramowane. Doświadczenie podpowiada, że kolejna wielka koalicja CDU/CSU–SPD powtórzy utarte schematy i skupi się na konserwowaniu dotychczas wypracowanego modelu. Z drugiej strony, są przesłanki, że zarówno warunki wewnątrzpolityczne, jak i zewnętrzne, nie pozwolą Berlinowi na spokojne „wysiedzenie” tej kadencji. W polityce zagranicznej rysują się scenariusze wykluczające wręcz taką opcję, a w samych Niemczech zarówno tak ukochany przez większość partii konsensus, jak i taktyka porozumień ponad podziałami choćby się waliło i paliło, zdaje się odchodzić do lamusa.Merkel jak Churchill, ale nie do końca I tak z jednej strony berlińskiej szachownicy stoją antyimigrancki Bawarczyk Horst Seehofer (CSU) i ambitny konserwatywny liberał Jens Spahn (CDU), z drugiej Olaf Scholz (SPD), długoletnia szara eminencja SPD i to z marzeniami sięgającymi kanzleramtu, i debiutujący w roli szefa MSZ-etu Heiko Maas, o którym wiadomo na
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze