PRZETRĄCONA TEMIDA

Pokłosie kłamstwa Część prawników uważa, że największy błąd władza sądownicza popełniła w 1995 r., gdy Sąd Najwyższy uznał ważność wyborów prezydenckich. Przypomnijmy. Po wygranej Aleksandra Kwaśniewskiego do SN wpłynęło szereg protestów. Wyborcy domagali się unieważnienia wyborów w związku z tym, że kandydat na prezydenta  skłamał, podając, że posiada wyższe wykształcenie, chociaż w rzeczywistości go nie miał. Na dodatek ta sama informacja została zamieszczona w oficjalnym obwieszczeniu Państwowej Komisji Wyborczej. 9 grudnia 1995 r. Sąd Najwyższy stwierdził, że na liście wyborczej podano nieprawdziwą informację o Aleksandrze Kwaśniewskim, ale mimo to uznał jego wybór na prezydenta RP. – Ta decyzja całkowicie zaprzepaściła szansę na samodzielność sądownictwa i na to, że mogło być ono całkowicie niezależną od nikogo władzą. Kierując się doraźnym interesem, podeptano prawo – mówi nam mec. Antoni Łepkowski. – Wybory należało uznać za nieważne, ponieważ stwierdzone fałszerstwa miały wpływ na wynik, a nie rezultat wyborów. Wynik jest funkcją liczbową oddanych głosów, a rezultat mówi o efekcie wyborów. Wybory powinny być unieważnione z tego powodu, że stwierdzone uchybienia miały wpływ na liczbę oddanych głosów na poszczególnych kandydatów – dodaje. Bezpośrednią konsekwencją uznania wyborów w 1995 r. przez Sąd Najwyższy było umorzenie śledztwa przez prokuraturę w sprawie kłamstwa Kwaśniewskiego dotyczącego jego wykształcenia – postępowanie umorzono „wobec braku
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze