Artysta o ręce bezbronnej, ale potężnej 

NAC
„Będzie w sacro sanctum, gdzie królowie ducha polskiego, tam gdzie Mickiewicz, Chopin, Słowacki […], bo [...] to symbol energii narodu, mocy wobec katów i gnębicieli. […] Jest »buntowszczykiem« pięści wprawdzie bezbronnej, ale potężnej”. Tak Wojciech Kossak mówił o Arturze Grottgerze.

Był twórcą na wskroś narodowym, spadkobiercą wielkich romantycznych tradycji patriotycznych, genialnym wyrazicielem potęgi polskiego ducha i martyrologii swojego pokolenia, był też miłośnikiem koni i ojczystej historii, młodym adeptem malarstwa, który, zgłębiając jego arkana w Krakowie i Wiedniu, cierpiał nędzę i głód, ale karmił się sztuką i sztukę tworzył, a nieuleczalnie chory...
[pozostało do przeczytania 96% tekstu]
Dostęp do artykułów: