Tak dla dekomunizacji, ale nie na uczelniach?

fot. Wikipedia
W podkrakowskich Krzeszowicach IPN wyznaczył do zmiany nazwę ulicy Wincentego Danka, działacza komunistycznych struktur oświatowych. Ale Danek był też rektorem Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie, która obecnie osiągnęła status Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej. W budynku uczelni eksponowane miejsce zajmuje „Audytorium im Wincentego Danka”, a przy auli jego imienia umieszczona jest płaskorzeźba z wizerunkiem zasłużonego rektora komunisty.

Mimo ogłoszeń medialnych o obaleniu komunizmu, po niemal 30 latach od tego rzekomego aktu nadal mamy problemy z dekomunizacją i to w różnych dziedzinach życia, a w przestrzeni publicznej w szczególności. Stąd 22 czerwca tego roku Sejm przyjął ustawę „o zmianie ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej”.

Oporna dekomunizacja przestrzeni publicznej
Mimo że propagowanie komunizmu było już zabronione, nadal podobno w wolnym i niepodległym kraju, za jaki uważa się III RP, nie tylko mamy wielu komunistów na różnych, i to wysokich szczeblach władzy, lecz także na każdym kroku spotykamy się z „pozostałościami” epoki komunistycznej, w dodatku nobilitowanymi.
Co więcej, pomniki dominacji sowieckiej, które dawno już powinny zniknąć z przestrzeni publicznej, wciąż są chronione przez policję i sądy czasów „dobrej zmiany”.
Władze lokalne, nieraz głęboko zakorzenione w minionej epoce, nie miały przez lata ochoty na usuwanie pozostałości komunizmu, a działania oddolne organizacji patriotycznych na rzecz ich likwidacji były pacyfikowane przez siły policyjne. Nawet po pozbyciu się pomników nadal ci, którzy o to walczyli, są stawiani przed sądami. I to przez lata. Przykład pomnika chwały Armii Czerwonej w Nowym Sączu zlikwidowanego w 2015 r. jest tu znamienny, bo procesy „odpryskowe” nadal trwają w końcu roku 2017. Rodzi się pytanie – czy my naprawdę...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: