Skazana na łagry

fot. arch.
fot. arch.

Gdy Anna Górska przystąpiła do podziemnych struktur Armii Krajowej, miała niespełna 18 lat. Przez cały okres okupacji niemieckiej brała udział w najbardziej niebezpiecznych akcjach, niejednokrotnie cudem uchodząc z życiem. Aresztowana przez NKWD, brutalnie przesłuchiwana i torturowana, po zasądzeniu wyroku cały tydzień czekała w celi śmierci na egzekucję. Jej przeznaczeniem było jednak życie. Gdy ponownie stanęła przed sądem, usłyszała, że czeka ją los katorżniczki skazanej na 25 lat sowieckich łagrów. Gdy nadszedł dzień wyjazdu na daleką Północ, Annę zamknięto w osobnym przedziale, a na karcie ewidencyjnej zapisano: „Pod ścisłą kontrolą, wysłać do najcięższego obozu”. Strażnik wzruszony jej sytuacją zgodził się na krótkie widzenie z ciotką Zofią, bo ojciec nie mógł przedrzeć się przez tłumy. Z płaczem rzuciły się sobie w ramiona. „Niedługo wrócę, jestem tego właściwie pewna, nasz rząd na pewno upomni się o nas…” – pocieszała Zofię, myśląc, że nic gorszego od tego, co przeżyła w sowieckich katowniach, już jej nie spotka.Droga krzyżowa Anny Gdy po długiej jeździe pociąg stanął w Orszy nad Dnieprem, więźniarki odprowadzono do dużej sali, w której nieznośny fetor tamował oddech. Jedna ze skazanych ulokowana na górnej pryczy, chora na astmę sercową, zaczęła się dusić, więc Anna gotowa była ustąpić jej miejsca na dole. Gdy właśnie miały się zamienić, nagle z krzykiem podbiegła do nich Rosjanka Motia, zrzucając wszystkie rzeczy chorej i miotając
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze