Krytykujesz? Cela już czeka

Fotolia
Fotolia

Procesy ludzi oskarżonych o „działalność wywrotową” i ich publiczne wymuszone wyznania winy to ostrzeżenie Pekinu dla każdego, kto krytykować będzie rządzących Chinami komunistów. To także znak, że system prawny w Państwie Środka nie zmienia się na lepsze. 42-letni Lee Ming-cheh przez lata związany był z rządzącą obecnie na Tajwanie proniepodległościową Demokratyczną Partią Postępu (DPP). W ostatnim okresie współpracował też z Tajwańskim Stowarzyszeniem na Rzecz Praw Człowieka (TAHR) i często kontaktował się z aktywistami na rzecz swobód obywatelskich w Chinach. W ciągu ostatnich 10 lat był kilkakrotnie w Państwie Środka i nie doświadczał w czasie tych pobytów większych problemów. Gehenna zaczęła się 19 marca tego roku, gdy po przylocie z Tajwanu do Makao przekroczył chińskie przejście graniczne i został porwany przez bezpiekę. Żona i znajomi, nie mając od Lee żadnego znaku życia, zawiadomili władze Tajwanu. Rządowa Rada ds. Chin Kontynentalnych (MAC) na wyspie składała kilka razy zapytanie u władz chińskich o los swojego obywatela. Uzyskała tylko potwierdzenie od chińskiej policji, że Lee przekroczył granicę Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL). Przez kilka dni nie odpowiadano na pytanie, czy Lee został aresztowany. Dopiero 29 marca Biuro ds. Tajwanu, instytucja w randze ministerstwa działająca przy chińskim rządzie, przyznała, że Tajwańczyk jest zatrzymany i podejrzany o działanie na szkodę bezpieczeństwa narodowego. Pekin odmawiał jednak odpowiedzi na
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze