Ocalała, by dać świadectwo

fot. Wikipedia
fot. Wikipedia

Z rodzinnego domu na Kresach wyniosła miłość do ojczyzny, głęboką wiarę i niewzruszone zasady moralne. Wierność tym wartościom stanowiła o jej sile życiowej i nieugiętej postawie w starciu z niemieckim okupantem i sowieckim prześladowcą. Przez całą wojnę czuła ogromny ciężar odpowiedzialności za losy kraju, każde powierzone jej w konspiracji zadanie, dokonując czynów, które wydają się nam dziś niewiarygodne. „Szczupła, niewysoka dziewczyna o jasnych lokach i ujmującym szerokim uśmiechu, swym hartem, wytrwałością i nadzwyczajną determinacją zadziwiała kolegów, żołnierzy i dowódców” – pisała o Annie Górskiej autorka jej biografii Agnieszka Lewandowska-Kąkol. Nazywając ją „Niezłomną”, widziała w niej bohaterkę czasów wojny i łagrowej rzeczywistości.Bombowce nad Baranowiczami Lato 1939 r. było wyjątkowo piękne, lecz nie dla Anny pogrążonej w żałobie po śmierci ukochanej mamy. Dla niej największym przeżyciem tych wakacji była podróż na Jasną Górę, to że mogła stanąć przed cudownym obliczem Matki Boskiej Częstochowskiej. „Zdrowaś Maryja, bądź moją orędowniczką, pocieszycielką i pomocą we wszystkich dniach mego życia” – szeptała, wpatrując się w twarz Czarnej Madonny. Modlitwa przyniosła jej ukojenie i z klasztoru wyszła jakby odmieniona, pewna matczynej opieki. 1 września zawsze oznaczał dla Anny prawdziwe święto. Ale tym razem było zupełnie inaczej, bo gdy zbliżyła się do budynku szkoły, usłyszała głos biegnącego w jej stronę mężczyzny: „Niech
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze