Niemiecki bastion Erdoğana

Dodano: 05/05/2017 - Numer 5 (135)/2017
fot. ATES TUMER/PAP/EPA
fot. ATES TUMER/PAP/EPA

Ponad 400 tys. mieszkających w Niemczech Turków, czyli niemal dwie trzecie uprawnionych do głosowania, powiedziało „Evet” (tur. tak) zmianom w konstytucji forsowanym przez prezydenta Recepa Tayipa Erdoğana. Wiadomość, że 64 proc. tureckich imigrantów poparło polityczny, uznawany nad Sprewą za iście diabelski, projekt Erdoğana, wprawiła w konsternację niemieckich publicystów. Konkluzję poreferendalną można by streścić następująco: jeżeli mieszkający tu od lat 70. Turcy nie dali się ucywilizować na styl niemiecki – czemu dali wyraz, tłumnie popierając budowę „Erdoğanistanu”, to czego możemy się spodziewać po nowo przybyłych imigrantach z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej? Jeszcze dwa dni po kwietniowym referendum opiniotwórczy dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” nie mógł się pogodzić z preferencjami politycznymi niemieckich Turków, uznając je za absolutnie nieodpowiedzialne. „Nawet trzy na cztery głosy oddano na autokratę, który pozbawia parlament władzy, a wymiaru sprawiedliwości używa w charakterze instrumentu gwarantującego mu utrzymanie się przy władzy. W państwach europejskich, gdzie obowiązuje wolność prasy, każdy przecież musiał mieć świadomość, że to referendum było wyborem między demokracją a despotyzmem. A tymczasem w Niemczech niemal dwie trzecie Turków opowiedziało się za przemianowaniem ich ojczyzny na Erdoğanistan, co nie stawia w dobrym świetle politycznej kultury żyjących tu Turków” – czytamy na łamach FAZ.Nietrafione umizgi
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze