Drugi obieg gorszego sortu

fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Dzisiejsza opozycja nie ma nawet co marzyć o powtórzeniu sukcesu, jakim był potężny ruch społeczny, który powstał w opozycji do rządów Platformy Obywatelskiej. I nie tylko dlatego, że głównym katalizatorem tego ruchu był odruch po katastrofie smoleńskiej. Także dlatego, że brak jest po „drugiej stronie” zdolności intelektualnych i mobilizacyjno-organizacyjnych. Był 15 marca 2011 r. W jednej z krakowskich piwnic, jeszcze jako student przysłuchiwałem się zorganizowanej w ramach „Klubu Wtorkowego” dyskusji. W zadymionej i wypełnionej po brzegi sali odbyła się debata pod roboczym tytułem „co robić”. Wzięli w niej udział działacze społeczni, byli politycy samorządowi i biznesmeni, a także dziesiątki zainteresowanych. Nie było wśród nas nikogo z pierwszych stron gazet. „Nasze spotkanie to próba zastanowienia się, co konkretnego możemy robić w tej rzeczywistości. Zastanowienie się nad pomysłami działalności obywatelskiej prowadzonej niezależnie od władzy i polityków. Chodzi o pomysły na działania obywatelskie wypełniające braki w życiu społecznym i kulturalnym. Braki w edukacji i pamięci narodowej” – mówił wówczas Krzysztof Budziakowski, otwierając wielogodzinną dyskusję.Wyjście z Matrixu W latach 2010–2015 jak Polska długa i szeroka podobnych dyskusji po piwnicach, kawiarniach i w salkach katechetycznych odbyły się setki, jeśli nie tysiące. Kluby „Gazety Polskiej”, inicjatywy takie jak wspomniany „Klub Wtorkowy”, Klub Ronina, koła Radia Maryja –
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze