Psychoza strachu

„Szaleństwo”, „lekarstwo gorsze od choroby”, „amerykański koszmar”, „katastrofa” – to tylko część określeń, jakich używała polska lewica po ogłoszeniu wyników wyborów w Stanach Zjednoczonych. Według rodzimych komentatorów, na czele ze Sławomirem Sierakowskim, wybór Donalda Trumpa ma mieć skutek uboczny w postaci: „20 lat autorytaryzmu Jarosława Kaczyńskiego”.

9 listopada 2016 r. Tuż przed godziną 8 rano do ekspertów i komentatorów w Polsce dociera wreszcie, że Amerykanie wybrali 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Zdecydowana większość z nich zupełnie nie spodziewała się, że może wygrać Donald Trump. Nawet bukmacherzy nie dawali mu większych szans. Pierwsza reakcja
– totalny szok, którego symbolem stała się Jolanta Pieńkowska, która na wizji w TVN24 dostała ataku histerii. – Co będzie z weteranami obrażanymi przez Donalda Trumpa? Co będzie z kobietami, którym Donald Trump okazywał całkowity brak szacunku? Co będzie wreszcie z Hillary Clinton? Co będzie z obietnicami wyborczymi? Co będzie z tymi wielkimi inwestycjami, które obiecywał Donald Trump? Co będzie z opieką zdrowotną dla wszystkich? Co stanie się z mediami? Co będzie, kiedy obudzimy się z prezydentem Donaldem Trumpem i będziemy czekali na jego nowe ustawy? Bo wtedy już nie będzie telepromptera. Nie będzie już nikogo, kto będzie mówił: „Donaldzie, tylko już nie tweetuj”. Nie będzie nikogo, kto będzie mówił: „Uspokój się, nie mów nic od siebie” – bredziła na wizji płaczliwym głosem.
KOD po amerykańsku
Szokiem zareagowała nie tylko lewica w Polsce. Kilka dni po wyborach w Stanach minęło pod znakiem spontanicznych protestów. Nowy Jork, Seattle, Los Angeles, Filadelfia, Boston, Nowy Orlean, Atlanta i Miami, Richmond, Providence, Omaha, Nebraska, Kansas City, Portland, Oregon – to tylko niektóre miasta, gdzie odbyły się demonstracje przeciwko nowo wybranemu prezydentowi. Oprócz dominującego hasła „Not my president” pojawiły się również inne postulaty, w tym głośne „...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: